Rusza proces rzeźnika Bałkanów
Sąd nad Radovanem Karadżiciem ma zakończyć się szybkim wyrokiem. Trybunał haski chce przejść do historii jako instytucja zdolna do skutecznego wymierzania sprawiedliwości po latach. Byłemu serbskiemu przywódcy grozi dożywocie
Rozpoczynający się dzisiaj proces Radovana Karadżicia to ostatnia szansa Międzynarodowego Trybunału ds. byłej Jugosławii, by wymierzyć sprawiedliwość jednemu z najbardziej znanych katów Bałkanów i przejść do historii jako instytucja, która skutecznie potrafi ścigać osoby odpowiedzialne za śmierć tysięcy ludzi. Kończący swoją działalność sąd do tej pory uchodził za symbol bezwładności i porażki oenzetowskiego pomysłu na ściganie zbrodniarzy wojennych. Tym razem ma być inaczej.
64-letni Karadżić nie zamierza jednak ułatwiać zadania międzynarodowym oskarżycielom. Już w czwartek rzeczniczka trybunału ujawniła, że były serbski przywódca nie chce brać udziału w rozpoczynających się dziś przesłuchaniach. Rok spędzony w areszcie nie wystarczył Karadżiciowi, by przygotować się do rozprawy.
"Pytam Wasze Ekscelencje, jak to możliwe, by pozwolono prokuraturze dosłownie pogrzebać mnie pod milionem stron (akt - red.), po to tylko, by zacząć ujawniać istotne materiały wiele miesięcy po aresztowaniu?" - skarżył się w swoim liście do sędziów. Komentatorzy, którzy śledzą proces, nie mają wątpliwości: Karadżić szykuje się do sądowego show, którego celem jest obstrukcja i skompromitowanie trybunału.
Naśladowca Miloszevicia
Były prezydent Republiki Serbskiej przyjął sprawdzoną strategię zastosowaną niegdyś przez Slobodana Miloszevicia. Prezydent Serbii bronił się sam, a niemal każde wystąpienie okraszał demagogicznymi wystąpieniami i wezwaniami przed trybunał najważniejszych światowych przywódców lat 90. Jednak jeżeli akt oskarżenia przeciw Slobodanowi Miloszeviciowi miał luki, a wina była trudna do dowiedzenia, to 11 zarzutów wobec Karadżicia będzie znacznie łatwiej udowodnić. Oskarżenie zbudowano na relacjach 290 świadków i setkach faktów świadczących przeciw "Bestii z Bośni". Jak szacuje jeden z oskarżycieli, Alan Tieger, proces nie powinien trwać więcej niż 490 godzin.
- Sąd wyciągnął wnioski z procesu Miloszevicia - komentuje obserwujący proces Anthony Dworkin, specjalista do spraw międzynarodowego sądownictwa. - Dla Karadżicia oskarżyciele będą twardsi. Sprowadzili oskarżenie do kilku najważniejszych punktów, które relatywnie nietrudno udowodnić. Karadżić był znacznie bliżej rozgrywających się wydarzeń niż Miloszević, a wielu ludzi, którzy byli w jego bezpośrednim towarzystwie, już zostało skazanych - dodaje. Co więcej, zachowały się konkretne rozkazy - jak ten z 8 marca 1995 roku, kiedy to prezydent nakazał serbskim wojskom "stworzenie sytuacji zagrożenia nie do zniesienia, bez nadziei na przeżycie dla mieszkańców m.in. Srebrenicy".
Wyrok ratujący opinię o sądzie
Proces Karadżicia ma prestiżowe znaczenie dla samego trybunału. Sąd w Hadze został powołany, by dać sygnał dyktatorom, że ich działalność nie pozostanie nierozliczona. Tymczasem z grona najwyższych rangą przywódców bałkańskich odpowiedzialnych za wojny lat 90. przed sądem stanął dotychczas tylko jeden - Slobodan Miloszević. Jakby tego było mało, w czasie procesu w niejasnych okolicznościach zmarł. Zamiast wyroku Slobo wyrósł na męczennika serbskich nacjonalistów.
Kolejny z ważnych zbrodniarzy bałkańskich - dowódca armii bośniackich Serbów Ratko Mladić - od ośmiu lat skutecznie się ukrywa. Pomniejsi zbrodniarze, jak dowódca obrony Srebrenicy Naser Orić czy albański komendant z Kosowa Ramush Haradinaj - trafili za kraty na krótkie, symboliczne wyroki lub wyszli na wolność z braku dowodów. Skazany na 45 lat więzienia chorwacki generał Tihomir Blaszkić wyszedł na wolność po 9 latach odsiadki, co do dziś budzi kontrowersje.
Proces Karadżicia ma zatrzeć złe wrażenie z okresu działania trybunału. Ukaranie ikony wojen bałkańskich to dziś dla haskich sędziów kwestia tego, czy przejdą do historii jako zespół bliżej nieznanych panów prowadzących niezrozumiałe dysputy czy jako skuteczna instytucja zdolna wymierzać sprawiedliwość po latach.
zginęło podczas trwającego ponad trzy lata oblężenia Sarajewa oraz masakry ludności cywilnej w Srebrenicy w lipcu 1995 roku
obejmuje dwie zbrodnie ludobójstwa - jedną przeciw ludności Bośni i Hercegowiny, drugą wymordowania 7 - 8 tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców ze Srebrenicy. Trzy kolejne punkty obejmują zbrodnie przeciw ludzkości: prześladowanie, mordowanie i eksterminowanie w inny sposób bośniackich Muzułmanów i Chorwatów. Pozostałe punkty związane są z pogwałceniem praw wojennych - w szczególności chodzi o wykorzystanie snajperów do zabijania cywilnych mieszkańców Sarajewa, ostrzał artyleryjski miasta, deportacje ludności z zajętych terytoriów, a wreszcie porwania i przetrzymywanie oenzetowskich zakładników.
@RY1@i02/2009/209/i02.2009.209.000.0009.001.jpg@RY2@
Pierwsze wcielenie Radovana Karadżicia: prezydent bośniackich Serbów, pan życia i śmierci na Bałkanach
Reuters/Forum
@RY1@i02/2009/209/i02.2009.209.000.0009.002.jpg@RY2@
Drugie wcielenie Radovana Karadżicia: doktor Dragan Dabić, ezoteryczny profesor nauk New Age w Belgradzie
AFP
@RY1@i02/2009/209/i02.2009.209.000.0009.003.jpg@RY2@
Trzecie wcielenie Radovana Karadżicia: oskarżony przed trybunałem haskim, naśladowca Slobodana Miloszevicia
AP
Mariusz Janik
mariusz.janik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu