Sześć osób skazanych za tragedię licealistów
Zapadły prawomocne wyroki w procesie w sprawie tragicznego wypadku licealistów pod Jeżewem w województwie podlaskim.
Wczoraj Sąd Okręgowy w Białymstoku podtrzymał kary od 6 miesięcy do 1,5 roku więzienia w zawieszeniu dla sześciorga oskarżonych, w tym pracowników firmy transportowej. Jutro mijają dokładnie 4 lata od tragedii, w której zginęło 13 osób.
Był piątek, 30 września, kilkanaście minut przed godziną siódmą. Autokar pełen nastolatków jechał właśnie trasą Białystok - Warszawa. To był początek pielgrzymki, maturzyści z renomowanego I Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku i Zespołu Szkół Elektrycznych jechali do Częstochowy modlić się za pomyślność egzaminu dojrzałości. Większość drzemała w fotelach, nieliczni obserwowali wyprzedzane przez kierowcę samochody. - Chyba jedzie pan za szybko - powiedziała kierowcy siedząca za nim katechetka.
- Akurat rozmawiałem z kolegą z boku, wychyliłem się i zobaczyłem ciężarówkę w szybie przed nami. Wtedy byłem pewny, że stracimy tylko lusterka. Myślałem, że to nie będzie nic poważnego - relacjonował przed sądem tragiczny wypadek pod Jeżewem Maciek, jeden z licealistów, obecnie student budownictwa na Politechnice Białostockiej. Chwilę później ktoś krzyknął: nie zdążymy!
Rozpędzony autokar zderzył się czołowo z ciężarówką i niemal błyskawicznie stanął w płomieniach. Kilku osobom, które siedziały z tyłu, udało się wybić szybę i wydostać na zewnątrz. Na miejscu zginęło 12 osób (trzech kierowców i dziewięciu maturzystów). Kolejna ofiara - uczennica - zmarła po tygodniu.
Pierwsze śledztwo prowadzone przez łomżyńską prokuraturę zostało umorzone, bo sprawca wypadku sam zginął, więc nie było kogo ścigać. Dopiero po interwencji rodzin zmarłych uczniów w Ministerstwie Sprawiedliwości prokuratura jeszcze raz zajęła się sprawą. Na jaw zaczęły wychodzić zatajane fakty i nieprawidłowości w firmie transportowej Kosmos, organizatorze wycieczki. Okazało się, że kierowca autobusu chorował na padaczkę, jego zmiennik miał cukrzycę. Niewykluczone, że w czasie wypadku kierowca miał atak epilepsji. O jego problemach ze zdrowiem w firmowych papierach nie było ani słowa.
Na ławie oskarżonych zasiadło ostatecznie osiem osób - pracownicy firm transportowych, specjaliści bhp, a także lekarka medycyny pracy, która wydała zaświadczenie o zdolności do pracy kierowcy z padaczką.
Sąd pierwszej instancji skazał sześć osób na kary od 6 miesięcy do 1,5 roku więzienia w zawieszeniu, wobec jednej warunkowo umorzył postępowanie, a jedną uniewinnił. Najsurowszy wyrok usłyszeli lekarka Ludmiła J. i pracownik firmy transportowej, który za pieniądze użyczył certyfikatu firmie Kosmos. Wczoraj Sąd Okręgowy w Białymstoku podtrzymał te wyroki.
Wciąż trwa też drugi proces przeciwko właścicielom firmy turystycznej. Prokuratura przedstawiła Romualdowi i Janinie Z. ponad 70 zarzutów, m.in. odpowiedzialności za spowodowanie katastrofy drogowej. Oskarżone małżeństwo nie przyznaje się do winy.
@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.000.006a.101.jpg@RY2@
Wypadek autokaru pod Jeżewem, 30 września 2005 r.
Piotr Mecik/Forum
Barbara Sowa
barbara.sowa@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu