Sprawy w sądach nie mogą trwać latami
Leniwy sędzia zawsze może powołać się na to, że kontrola władzy wykonawczej godzi w jego niezawisłość - uważa Stanisław Dąbrowski, I prezes Sądu Najwyższego.
Jego zdaniem to efekt istnienia nadzoru ministra sprawiedliwości nad sądami. Sytuacja byłaby bardziej przejrzysta, a efekty lepsze, gdyby był to nadzór w ramach władzy sądowniczej.
Sędzia Dąbrowski w rozmowie z "DGP" podkreśla, że w postępowaniu karnym trzeba wyeliminować powtarzające się czynności. Przekonuje, że procedury należy odformalizować, bo akty oskarżenia nie powinny wpływać do sądów po wielu latach.
- Przy okazji rozpoznawania skarg kasacyjnych mogłem się przekonać, że sędziowie zamiast rozpatrywać sprawę merytorycznie, zastanawiają się, czy dowód jest spóźniony, czy nie - mówi nowy prezes SN.
Dlatego sędziowie muszą zwracać większą uwagę na sprawność postępowania.
- Nawet najsprawiedliwszy wyrok po latach mitręgi procesowej nie spełnia swojej funkcji - wymierzenia sprawiedliwości - podkreśla Stanisław Dąbrowski.
Katarzyna Żaczkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu