Zbyt łatwo łączymy duży biznes z przestępstwem
Państwo powinno być strażnikiem. Także strażnikiem stosowania środków przymusu wobec obywatela, w tym przedsiębiorcy, w sposób jak najbardziej oszczędny.
A do tego mogliśmy mieć wiele zastrzeżeń. Nie znaczy to, że dziś jesteśmy od nich wolni, o czym świadczy m.in. ostatnia uchwała Naczelnej Rady Adwokackiej z 27 marca 2010 roku krytykująca nadużywanie tymczasowego aresztowania.
Przestępstwo kradzieży czy przywłaszczenia nie jest wydarzeniem spektakularnym, gdy chodzi przykładowo o kradzież roweru. Jednak gdy mówimy o przestępczości gospodarczej, to szkody mogą iść w miliony.
To powoduje, że tworzy się automatycznie w świadomości społecznej znak równości między dużym biznesem a poważnym przestępstwem. To zjawisko jest utrwalane przez nagłośnione w mediach zatrzymania znanych osób, czasami pochopne stawianie zarzutów, w tym także ilościowe ich rozdrabnianie.
Pogłębia to przekonanie społeczne, że jeśli jest tyle zarzutów, to prawie już mamy do czynienia z osądzonym i winnym człowiekiem. Rzadko już niestety mówi się o tym, że przedsiębiorcy są pracodawcami dla wielu tysięcy ludzi i często mają zasługi w procesie umacniania pozycji naszego kraju, także na arenie międzynarodowej.
Jako adwokaci musimy zauważać, że moment zatrzymania znanego przedsiębiorcy jest nieobojętny zarówno dla polityki, jak i konkurencji czy istniejących problemów państwowych. Bywa, że te problemy umykają w cień przykryte najnowszą informacją o zatrzymaniu liczącego się przedsiębiorcy, polityka czy prawnika.
Czy w takim razie należałoby zmienić w naszym kraju prawo? Biznesmeni postulują m.in. większą ostrożność w stosowaniu aresztów tymczasowych oraz poszanowanie prywatności i godności zatrzymywanych przedsiębiorców. Te postulaty są jak najbardziej słuszne, ale w stosunku do wszystkich obywateli.
W Polsce nabyliśmy pewnego nawyku stosowania najsurowszych kar i środków. U nas zatrzymanie przedsiębiorcy, często pracodawcy, oznacza wyrwanie go z działalności, powoduje upadek jego przedsiębiorstwa, a przy tym fatalne skutki rodzinne i finansowe. Wszystko na koszt podatników, którzy płacą za to zatrzymanie. Tymczasem światowe rozwiązania idą w innym kierunku. Dlatego adwokatura popiera wprowadzenie aresztu domowego nadzorowanego elektronicznie jako dodatkowego środka zabezpieczającego. Przestanie to narażać nasz kraj na ciągłe przegrane w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu z powodu niesłusznych tymczasowych aresztowań.
Bezwzględnie należy zastanowić się nad kosztami podejmowanych pochopnie działań w procesie karnym, przewlekłości w sprawach dotyczących spraw gospodarczych, poszukiwać w nich wyspecjalizowanych prokuratorów i sędziów.
To także kwestia wykorzystania tego, co już mamy. Przykładowo możemy domagać się, by w składzie sędziowskim karnym zasiadał sędzia z wydziału gospodarczego. Postępowanie byłoby wtedy znacznie bardziej skoncentrowane na ekonomicznym meritum i jednocześnie szybsze.
Joanna Agacka-Indecka
prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu