Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Trudno będzie skazać za zabójstwo Papały

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przed sądem stanęli oskarżeni o nakłanianie do morderstwa byłego szefa policji

Po 20 latach śledztwa ruszył proces dwóch gangsterów oskarżanych o nakłanianie do zabójstwa byłego szefa policji generała Marka Papały. Efekt tak długiej pracy prokuratorów jest bardzo skąpy: nie znaleźli zabójcy, zleceniodawca jest poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości, a akt oskarżenia oparto nie na dowodach, ale łańcuchu poszlak.

Warszawski sąd okręgowy przemieniono wczoraj w twierdzę. Policyjni antyterroryści nie spuszczali oczu z oskarżonych: szefa pruszkowskiej mafii Andrzeja Z. "Słowika" i Ryszarda Boguckiego. Naprzeciw nich stanęła dwójka prokuratorów: Jerzy Mierzewski i Elżbieta Grześkiewicz, którzy od czerwca 1998 roku szukali mordercy policjanta. Bezskutecznie. Wczoraj potrafili o nim powiedzieć niewiele: - Zabójca strzelił policjantowi prosto w czoło. Jego zgon był natychmiastowy. Śmiertelny pocisk (kaliber 7,62 mm) znaleziono w aucie generała na parkingu pod jego domem. Nie udało się ustalić, kto pociągał za spust - przyznawali. Świadkowie egzekucji, do których dotarli, nie byli w stanie zidentyfikować mordercy. Wiadomo jedynie, że był ubrany na ciemno.

Według prokuratora Mierzewskiego żona generała zapamiętała mężczyznę, który ją mijał już po strzale. Później rozpoznała go właśnie jako Ryszarda Boguckiego. Dlatego trafił na ławę oskarżonych jako ten, który obserwował miejsce zabójstwa. - Długo w areszcie czekałem na początek tego procesu. Jestem niewinny, nie mam nic wspólnego z tą zbrodnią - mówił wczoraj ubrany w czerwony więzienny strój niebezpiecznego długowłosy Bogucki.

Podobnie zareagował boss mafii pruszkowskiej Andrzej Z. "Słowik". Według prokuratorów miał się on spotkać w trójmiejskim hotelu Marina wraz z domniemanym zleceniodawcą mordu Edwardem Mazurem i legendą półświatka Nikodemem Skotarczakiem "Nikosiem". Właśnie podczas tego spotkania miał namawiać Artura Zirajewskiego do przyjęcia 40 tysięcy dolarów za wykonanie egzekucji. "Słowik" w śledztwie przyznał, że był na tym spotkaniu. Wczoraj to zeznanie zdementował: - Zostałem wrobiony. Powiedziano mi, że jeśli się przyznam, to wyjdę na wolność. Jestem niewinny, a samego Edwarda Mazura nawet nie znałem - mówił "Słowik".

Z dalszej lektury aktu oskarżenia wynika, że w tej sytuacji prokuratorzy dysponują tylko słowami Zirajewskiego. Tymczasem on sam przed miesiącem odebrał sobie życie w celi gdańskiego aresztu. Co więcej: jego zeznania amerykański sędzia rozpatrujący wniosek o ekstradycję Mazura uznał za totalnie niewiarygodne. Uzasadniając, dlaczego nie wyda polskiej prokuraturze Mazura, wytykał wielokrotne zmienianie zeznań Zirajewskiemu. - Z biegiem czasu przypominał sobie więcej. To tak, jakby starał się zasłużyć na nagrodę i powtarzał, co mu ktoś dyktuje - mówił sędzia Arleander Keys.

Wczoraj prokurator Grześkiewicz niejako odnosiła się do tych zarzutów. - Początkowo przesłuchiwany Zirajewski zaprzeczał, aby cokolwiek o tej sprawie wiedział. Później się przyznał, zaczął składać zeznania, licząc na złagodzenie kary za udział w gangu - mówiła. Postawa Zirajewskiego przyniosła efekt: sąd docenił jego postawę i wydał łagodniejszy wyrok. Jednak nie doczekał on wyjścia na wolność. Na procesie z podobnego powodu zabraknie innych ważnych świadków. Wcześniej w celi odebrali sobie życie Jeremiasz B. "Baranina" i jego cyngiel Tadeusz S.

Wczoraj prokuratorzy ujawnili informacje FBI, że Mazur opłacał świadków, którzy dyskredytowali Zirajewskiego. Zdaniem ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego to może być szansa na ponowienie wniosku o ekstradycję polonijnego biznesmena. Tylko to i skazanie dwóch oskarżonych w rozpoczętym procesie może uratować dobre imię śledczych, którzy przez 12 lat nie wykryli sprawców jednego z najgłośniejszych morderstw po 1990 roku.

@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Damian Burzykowski/Newspix.pl

@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.002a.002.jpg@RY2@

Fot. Krzysztof Wojda/Reporter

Były komendant główny policji Marek Papała zginął przed swoim domem 25 czerwca 1998 r. Do dziś nie wiadomo, kto strzelał. Andrzej Z. ps. Słowik (na zdjęciu z lewej) i Ryszard Bogucki są oskarżeni o nakłanianie do zabójstwa. O zlecenie morderstwa Papały prokuratura podejrzewa polonijnego biznesmena Edwarda Mazura. Próba jego ekstradycji z USA zakończyła się fiaskiem

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.