Dziś to ofiara ucieka z domu
45-letnia Kropka z Warszawy (nie chce podawać imienia) w prezencie ślubnym od rodziców dostała pieniądze na wykup spółdzielczego mieszkania. Po ślubie wspólnie z mężem stała się jego właścicielką. Później zaczął się koszmar.
Kobieta była przez męża brutalnie bita, w dodatku na oczach dziecka. W końcu trafiła do szpitala z poważnym uszkodzeniem kręgosłupa. Czekała ją długa rehabilitacja. Bez kołnierza ortopedycznego nie była w stanie się poruszać. Jej syn mocno przeżył całą sytuację. Miał dwie próby samobójcze.
Kropka z dzieckiem od pięciu lat tuła się po ośrodkach interwencji kryzysowej i domach samotnej matki. Zgodnie z przepisami nie może w żadnym z nich mieszkać dłużej niż trzy miesiące, w wyjątkowych sytuacjach - pół roku. Były mąż Kropki został w ich wspólnym mieszkaniu. Swoją część własności zdążył już przepisać na drugą żonę.
Nowe prawo, nad którym pracują posłowie, ma wyeliminować takie patologie. Propozycja wpisania do ustawy nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę to główne narzędzie, które ma chronić ofiary. I wielki przełom w nierównej walce z przemocą domową.
Kiedy rządził jeszcze SLD, identyczne rozwiązania forsowała ówczesna pełnomocniczka ds. równego statusu kobiet i mężczyzn w randze wicepremiera Izabela Jaruga-Nowacka. Jednak kiedy projekt trafił do Sejmu, weto do ustawy zgłosił ówczesny minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk. Protestowali też posłowie. - Gdzie ma się podziać mężczyzna? Na dworcu? - pytali. Projekt upadł.
Dziś za wprowadzeniem nakazu eksmisji sprawcy przemocy SLD opowiada się nadal. Ale zyskał wielu sojuszników. Ochrona ofiar przemocy jest też priorytetem Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania. - Nie może być dłużej tak, że sprawca przemocy zostaje w mieszkaniu, a kobieta z dziećmi ucieka - twierdzi Radziszewska. Także PiS ma podobne zdanie. - To priorytet, będziemy o to walczyć - zapowiada była minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska.
Wypracowany przez sejmową podkomisję projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakłada, że nakaz wieloletniego opuszczenia mieszkania przez sprawcę będzie mógł wydać nie tylko sąd karny, ale też cywilny. Oznacza to, że kobieta, która nie będzie chciała zgłaszać przemocy domowej na policji, będzie mogła w procesie cywilnym żądać nakazu opuszczenia mieszkania przez katującego ją partnera.
Oprócz tego najbardziej drastycznego środka ofiary przemocy będą chronić i inne przepisy. Sąd będzie mógł wydać wobec sprawcy przemocy zakaz zbliżania się do ofiar. Określi wówczas dokładnie, na jaką odległość sprawca nie może się zbliżać do swojej rodziny.
- To dobra ustawa - mówi Beata Mirska, przewodnicząca stowarzyszenia Damy Radę. Choć zaznacza, że dzisiaj policja i sądy mają bardzo lekkie podejście do problemu przemocy domowej. - Żeby nowe prawo zdało egzamin, Ministerstwo Sprawiedliwości musi zorganizować dla nich szkolenia - uważa Mirska. Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet także twierdzi, że ustawa to ogromny przełom w podejściu do przemocy domowej. Ubolewa jednak, że ustawodawca zatrzymuje się w połowie drogi. - O nakazie opuszczenia mieszkania powinni decydować sami policjanci. Postępowania z udziałem prokuratury trwają, a przecież w przypadku przemocy domowej liczy się czas - mówi Nowakowska.
Anna Monkos
anna.monkos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu