Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Dziennikarze mają prawo do przecieków

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Prokuratura ściga dziennikarzy za publikowanie informacji ze śledztw. Podejrzanymi są dziennikarze Radia Zet i TVN 24. Zdaniem prawników takie postępowanie może doprowadzić do końca dziennikarstwa śledczego w Polsce.

Mariusz Gierszewski z "Zetki" dostał wezwanie z krakowskiej prokuratury okręgowej o stawienie się w charakterze podejrzanego. W przyszłym tygodniu usłyszy zarzuty z przepisu kodeksu karnego, według którego ten, kto "bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego", jest zagrożony karą do dwóch lat więzienia. Taki sam zarzut ma usłyszeć Krzysztof Skórzyński z TVN 24. Prokuratura sporządziła już postanowienie o przedstawieniu obu dziennikarzom zarzutów.

Opisali kulisy śledztwa

Gierszewski i Skórzyński rok temu opublikowali, każdy w swojej stacji, wspólny materiał o kulisach śledztwa, jakie prowadzą prokuratorzy z Rzeszowa. Sprawa dotyczy największej afery z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości: przecieku z nieudanej akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego wobec ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Dziennikarze ujawnili zeznania prokuratorów, którzy trzy lata temu prowadzili śledztwo w tej sprawie.

Z jakiego powodu Gierszewski i Skórzyński mają ponieść odpowiedzialność karną za to, że wykonują swój obowiązek i informują opinię publiczną o kulisach najważniejszych śledztw? We wtorek o to zapytaliśmy ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego. Ten stwierdził, że nie wiedział o działaniach krakowskiej prokuratury. To samo powiedział nam Edward Zalewski, szef Prokuratury Krajowej. Po paru godzinach Kwiatkowski i Zalewski wydali jednak wspólne oświadczenie, że na polecenie ministra prokurator krajowy zbada, dlaczego i na jakiej podstawie sporządzono postanowienie o przedstawieniu zarzutów dziennikarzom. Do tego czasu minister Kwiatkowski nie chce odpowiadać na nasze pytania.

Także wczorajsze tłumaczenie krakowskich prokuratorów niewiele wyjaśniło. - Proszę nie traktować naszego działania jako zamachu na wolność mediów - powiedział Artur Wrona, szef krakowskiej prokuratury okręgowej.

Prokuratura zmienia taktykę

Zupełnie innego zdania jest jednak prawnik, dr Adam Bondar z zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Dotychczas prokuratura zawsze szukała winnych przecieków u siebie. Teraz zmieniła taktykę i skoro nie może znaleźć winnych w swoim gronie, zaczyna ścigać dziennikarzy. A to oznacza koniec dziennikarstwa śledczego. Bo w tej sytuacji już żaden dziennikarz nie zaryzykuje ujawnienia spraw, które są ważne dla opinii publicznej - mówi Adam Bodnar.

Ale Gierszewski i Skórzyński nie są jedynymi podejrzanymi dla prokuratury dziennikarzami. Niedawno z tego samego przepisu zarzuty usłyszał były dziennikarz śledczy Dziennika Leszek Kraskowski. Reporter opublikował tekst w oparciu o jawne akta seksafery w Samoobronie. Kraskowski przeczytał te dokumenty za zgodą sądu, ale potem nieoczekiwanie zarzuty przedstawili mu policjanci z komisariatu na warszawskim Mokotowie. Prokurator krajowy Edward Zalewski przypadek dziennikarzy "Zetki" i TVN 24 ma wyjaśnić w najbliższy poniedziałek.

Maciej Duda

maciej.duda@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.