Dziennik Gazeta Prawana logo

Inspekcja pracy ściga fałszerzy

29 czerwca 2018

● Rośnie liczba pracodawców, których inspekcja pracy podejrzewa o fałszerstwa

Podrabiane są m.in. ewidencja czasu pracy i zaświadczenia lekarskie

Od 8 sierpnia inspekcja skuteczniej może ścigać nieuczciwych przedsiębiorców

Właściciel firmy budowlanej z woj. wielkopolskiego przez pół roku będzie musiał wykonywać nieodpłatne prace społeczne. To kara, jaką nałożył na niego sąd za przerobienie zaświadczenia lekarskiego. W ten sposób chciał potwierdzić, że pracownicy są zdolni do pracy i mógł ich do niej dopuścić.

To tylko jeden z przykładów fałszowania dokumentacji pracowniczej. W ciągu ubiegłego roku o 1/3 wzrosła liczba zawiadomień kierowanych przez inspektorów pracy do prokuratury o podejrzeniu popełnienia takiego przestępstwa przez pracodawców.

Część pracodawców nie zdaje sobie sprawy, że fałszowanie dokumentacji lub podawanie w niej nieprawdziwych danych nie jest zwykłym wykroczeniem, ale przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat pięciu. Co więcej, od 8 sierpnia zawiadomienia inspektorów pracy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa mogą być skuteczniejsze. Zmieniła się bowiem procedura umarzania takich spraw.

Pracodawcy najczęściej poświadczają nieprawdę w ewidencji czasu pracy, bo chcą uniknąć wykazania pracy w godzinach nadliczbowych. Zdarza się, że prowadzą podwójną ewidencję. Taka praktyka została ujawniona w tym roku w jednej z placówek oświatowych z woj. kujawsko-pomorskiego.

- Okazało się, że jedną ewidencję czasu pracy terapeutów prowadzono na potrzeby pozyskiwania środków unijnych. Na własne potrzeby prowadzono drugą ewidencję, która wskazywała rzeczywisty czas pracy - mówi Katarzyna Pietraszak, rzecznik Okręgowego Inspektora Pracy w Bydgoszczy.

Z kolei kontrola w zakładzie produkcji drzewnej z województwa warmińsko-mazurskiego wykazała, że pracodawca prowadził dwie listy obecności pracowników. Oficjalna wykazywała pracę od poniedziałku do piątku, po osiem godzin dziennie. Wynikało z niej też, że pracownicy mają wolne soboty. Lista nieformalna wskazywała natomiast, że podwładni faktycznie wykonywali pracę przez dziewięć godzin w dni powszednie oraz w soboty. Inspektor pracy z okręgowego inspektoratu w Olsztynie skierował w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 219 kodeksu karnego. Przewiduje on, że naruszeniem przepisów o ubezpieczeniu społecznym jest niezgłaszanie - nawet za zgodą zainteresowanego - wymaganych danych albo zgłaszanie nieprawdziwych informacji mających wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokość.

Za fałszowanie dokumentacji pracowniczej mogą odpowiadać nie tylko pracodawcy. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa skazał na cztery miesiące pozbawienia wolności (w zawieszeniu na dwa lata) osobę prowadzącą szkolenie bhp, która niezgodnie z prawdą poświadczyła uczestnictwo w nim niektórych pracowników. Okazało się, że zaświadczenie o odbyciu szkolenia okresowego wystawiono m.in. pracownicy, która w tym dniu przebywała na zwolnieniu lekarskim, oraz osobom zatrudnionym na pół etatu (które w czasie szkolenia miały wolne).

Sprawdzeni mogą być także lekarze.

- Na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 2 tys. zł skazany został lekarz, który wydał zaświadczenia o zdolności do pracy kilkunastu pracownikom bez przeprowadzania badań - mówi Kamil Kałużny, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi.

Musiał on także zwrócić kwotę wręczonej za to łapówki (300 zł) oraz pokryć koszty procesu (520 zł).

Inspektorzy stosują różne metody, aby wykazać fałszowanie dokumentacji lub poświadczanie w niej nieprawdy.

- Przede wszystkim mogą weryfikować przedstawione im dokumenty i przesłuchiwać obecnych i byłych pracowników - tłumaczy Kamil Kałużny.

Korzystają jednak także z innych sposobów. W przypadku podejrzenia poświadczania nieprawdy w ewidencji czasu pracy, inspektorzy pracy mogą zbadać inne, nieformalne ewidencje, jak np. książki wejść i wyjść z pracy prowadzone najczęściej przez portierów, lub sprawdzić czas zalogowania pracownika w systemie komputerowym. Tę drugą metodę zastosowała Okręgowa Inspekcja Pracy w Białymstoku. W rezultacie kontrolowany przez nią bank wypłacił 137 pracownikom dodatki za pracę w godzinach nadliczbowych.

- Z kolei w przypadku wątpliwości co do przeprowadzenia szkoleń bhp inspektorzy sprawdzają, czy dany pracownik w dniu szkolenia nie był np. w delegacji - mówi Rafał Stec z firmy Stec BHP.

Jeśli inspektor uzna, że w danej sytuacji mogło dojść do przestępstwa, składa zawiadomienie do prokuratury. Dotychczas sprawy takie często były umarzane. Ale od 8 sierpnia inspektor może żądać uzasadnienia decyzji o odmowie wszczęcia dochodzenia lub o jego umorzeniu. Tak wynika z ustawy z 9 czerwca 2011 r. o zmianie ustawy o PIP (Dz.U. nr 142, poz. 829). Tym samym inspektorzy łatwiej sporządzą zażalenia na taką decyzję, co oznacza, że nieuczciwi pracodawcy mogą częściej stanąć przed sądem.

- Ze względu na zbyt krótki okres obowiązywania nowych przepisów nie wiemy jeszcze, jak często inspektorzy będą występować z takimi wnioskami - mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej.

Podkreśla jednak, że nowe przepisy nie budzą wątpliwości interpretacyjnych. Na żądanie inspektora sporządzane będą uzasadnienia do decyzji o odmowie wszczęcia dochodzenia lub jego umorzeniu. W najbliższym czasie Prokuratura Generalna skieruje do podległych jednostek zalecenia dotyczące stosowania tych przepisów i współpracy z PIP.

@RY1@i02/2011/186/i02.2011.186.183.006a.001.jpg@RY2@

Kiedy inspekcja zawiadamia prokuraturę

Łukasz Guza

lukasz.guza@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.