Śledztwo w sprawie obrączek
Przetargi
O rozstrzygnięciu przetargu na elektroniczne obrączki dla skazanych mogła zdecydować łapówka - podejrzewają prokuratorzy i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Śledczy prześwietlają kulisy zakupu systemu, za który podatnicy zapłacą 225 mln zł.
Śledztwo toczy się w elitarnym wydziale ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji w stołecznej prokuraturze apelacyjnej. Oficjalnie dowiedzieliśmy się wyłącznie tego, złamania których artykułów kodeksu karnego dotyczą podejrzenia prokuratorów i funkcjonariuszy ABW.
- Badamy podejrzenia wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w mieniu jednej ze spółek biorącej udział w przetargu oraz podejrzenia udzielenia korzyści majątkowej w związku z tym przetargiem - potwierdza Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
O kontrakt na budowę systemu e-obrączek ubiegało się siedem podmiotów. Przetarg został rozstrzygnięty jesienią 2008 r., a zwyciężyło konsorcjum, którego liderem jest warszawskie Comp Safe Support. Niemal od początku przetarg nadzorował wiceminister Łukasz Rędziniak, dziś pracujący w kancelarii SPCG wraz z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ćwiąkalskim.
- Nic o tym śledztwie nie wiem, podobnie jak nie miałem sygnałów o korupcji. Wraz z ówczesnym ministrem prosiliśmy ABW o ochronę kontrwywiadowczą tego projektu - wyjaśnia mecenas Rędziniak.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu