Zeznania koronnych nie zawsze są koroną dowodów
Po wyroku na gangsterów z Pruszkowa opinia publiczna dostała sygnał: przestępcy są bezkarni. Sąd uzasadniał wyrok marną pracą prokuratury, a wczoraj na łamach DGP oskrżyciel odpierał zarzuty, wskazując na nielogiczności wyroku...
Prokurator przegrał sprawę i naturalne, że nie jest zadowolony.
Sąd procedował przez sześć lat, odbyło się ponad 250 rozpraw. Prokuratura zgromadziła wiele dowodów mogących świadczyć o przestępstwach popełnianych przez tych ludzi.
To nie przesądza, o czym one świadczyły. Sądy bywają zasypywane masą dowodów, które po przeprowadzeniu okazują się do niczego nieprzydatne.
Kilkunastu członków tej samej grupy poddało się karze na początku procesu. Ci, którzy do końca szli w zaparte, wygrali, zostali uniewinnieni. Nie widzi pan tu sprzeczności?
Widocznie przeciwko tym pierwszym oskarżonym prokuratura zebrała silne dowody i oni sami to uznali. Z tego faktu nie można wysnuć wniosków co do pozostałych.
Jednak dziwnie wygląda sytuacja, w której sąd na północy Polski skazuje członków tej samej grupy na podstawie zeznań tych samych świadków koronnych, a sąd w Warszawie podważa wiarygodność koronnych.
Tamten sąd sądził innych ludzi za inne przestępstwa. A zeznania świadka koronnego nie są wbrew nazwie koroną dowodów i mogą nie przesądzić o wyroku.
Pytałem o to prokuratora, zadam i panu to samo pytanie: czy do pomyślenia jest, że sędzia została zastraszona przez ławę oskarżonych?
Absolutnie odrzucam taką możliwość.
@RY1@i02/2012/193/i02.2012.193.000000200.802.jpg@RY2@
Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
Rozmawiał Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu