W sprawach karnych powinien być węższy dostęp do informacji
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi kilka dni temu orzekł, że akta prowadzonych przez policję spraw, zawierające notatki urzędowe funkcjonariuszy, protokoły z przesłuchań świadków oraz pisma urzędowe policji są informacją publiczną, mogą być zatem udostępniane. Czy zgadza się pan ze stanowiskiem sądu?
Nie, jestem bardzo zaskoczony sposobem rozumowania sądu. W końcu sam art. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 ze zm.) stwierdza, że przepisy ustawy nie naruszają przepisów innych ustaw, określających odmienne zasady i tryb dostępu do informacji publicznej. Nawet jeśli przyjąć stanowisko WSA, że wszystkie protokoły policji w postępowaniu przygotowawczym są informacją publiczną, to jednak uważam, że art. 156 kodeksu postępowania karnego jest przepisem szczególnym i wyłącza tryb przewidziany przez ustawę o dostępie do informacji publicznej. A zgodnie z nim osobom postronnym akta mogą być udostępnione jedynie za zgodą prezesa sądu. Dostęp taki powinien być ograniczony zwłaszcza przed skierowaniem wniosku o ukaranie czy aktu oskarżenia do sądu, czyli wtedy, gdy prokuratura i policja nie mają jeszcze pewności, czy są podstawy, by kogoś pociągnąć do odpowiedzialności. Poza tym osoby trzecie nie powinny mieć automatycznie dostępu do zeznań świadków, którzy może nie chcieliby, żeby ktoś wiedział, że zeznawali.
Gdzie zatem jest granica transparentności w postępowaniu karnym?
Jestem zwolennikiem szerokiego interpretowania prawa dostępu do informacji publicznej, bo w demokracji obywatele powinni wiedzieć, jak funkcjonują organy władzy publicznej. Jednak ze względu na szczególny charakter postępowania karnego granice te muszą być węższe niż w postępowaniu administracyjnym czy cywilnym, gdzie zarzuty są innego kalibru. Gdyby uznać, że wszystkie materiały są informacją publiczną i każdy może napisać do dowolnej komendy policji w Polsce, prosząc o notatki i protokoły z postępowań, to byłoby to nadużycie.
Czego może żądać ktoś, komu stała się krzywda w wyniku udostępnienia osobie postronnej takich informacji?
Gdyby można było udowodnić, że krzywda nie zostałaby wyrządzona, jeżeli akta sprawy nie zostałyby ujawnione, to organy władzy publicznej na mocy kodeksu cywilnego i ustaw szczególnych ponosiłyby odpowiedzialność za wyrządzoną szkodę. Poszkodowany mógłby wystąpić z powództwem o odszkodowanie czy zadośćuczynienie.
@RY1@i02/2012/179/i02.2012.179.183001000.802.jpg@RY2@
Mec. Piotr Dynowski, Kancelaria Bird & Bird
Rozmawiała Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu