Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez zgody na kierunki polityki karnej

29 czerwca 2018

Reforma prokuratury proponowana przez resort sprawiedliwości budzi skrajne emocje. Nie ma zgody nawet co do tego, czy to wzmocnienie jej niezależności i kontynuacja zmian z 2010 r., czy raczej odwrót od niej

Głównych graczy - Prokuraturę Generalną i Ministerstwo Sprawiedliwości - dzieli w tej kwestii przepaść. Pewne jest zaś, że rozwiązania lansowane przez resort to raczej ewolucja niż rewolucja. Dla wielu to i tak za mało, jak na wyzwania kontradyktoryjnego procesu karnego. Takie wnioski płyną z debaty zorganizowanej przez Dziennik Gazetę Prawną "Reforma prokuratury - szansa czy zagrożenie".

Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości, zapowiedział, że projekt nowej ustawy ma trafić na Komitet Stały Rady Ministrów jeszcze w październiku. Przesunięte zostanie jednak vacatio legis reformy: zmiany wejdą w życie 1 stycznia 2015 r., a nie jak przewidywano - 1 stycznia 2014 r.

- Ma to związek z terminem wejścia w życie nowelizacji kodeksu postępowania karnego, który został wydłużony przez Senat do 1 lipca 2015 r. Zakładamy zatem, że zmiany w ustroju prokuratury nastąpią pół roku wcześniej - mówił Michał Królikowski.

Rekonkwista

Wszyscy uczestnicy debaty zgadzali się co do jednego: ostatnia reforma prokuratury, która doprowadziła w 2010 r. do oddzielenia funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości, była sukcesem.

- Od momentu rozdzielenia tych funkcji zniknęły zarzuty o to, że śledztwa prowadzone są z przyczyn politycznych, w konkretnym kierunku. Także wprowadzenie wówczas większej niezależności prokuratorów uważam za trafne - mówił Ryszard Tłuczkiewicz, dyrektor biura Prokuratora Generalnego.

Obecne propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości jego zdaniem nie stanowią jednak kontynuacji tej reformy, a są wręcz jej zaprzeczeniem.

- To próba rekonkwisty, czyli ponownego zawładnięcia prokuratury przez polityków - ostrzegał Tłuczkiewicz.

I przypominał, że unia personalna między ministrem sprawiedliwości a prokuratorem generalnym nie była korzystna dla nikogo. Przyniosła wiele kłopotów i śledczym, i politykom.

- Po co więc wchodzić do tej samej rzeki - pytał szef biura PG.

Tłumaczył, że do dialogu między Prokuraturą Generalną a Ministerstwem Sprawiedliwości nie potrzeba sformalizowanych narzędzi. Dyskurs może się toczyć bez ram formalnoprawnych proponowanych przez resort.

- Nie mogę zrozumieć, skąd pomysł, aby w formie wytycznych ustalać zasadnicze kierunki polityki karnej. Czy w ten sposób można ustalać, które przepisy prawa karnego należy stosować bardziej, a które mniej, a które w ogóle? To ryzykowny krok - dodawał przedstawiciel PG.

Przeciwny biegun to diagnoza resortu sprawiedliwości. Zdaniem wiceministra Michała Królikowskiego reforma z 2010 r. dotyczyła głównie elementu ustrojowego.

- Jednak reformę trzeba dokończyć i doprowadzić do większego upodmiotowienia Prokuratora Generalnego w debacie między Sejmem, premierem a ministrem sprawiedliwości - bronił swoich propozycji wiceminister.

Przekonywał, że trzeba wprowadzić właściwy dla zasady trójpodziału władzy element współpracy między jej organami i mechanizm wzajemnego zrównoważenia, w formie dialogu międzyinstytucjonalnego. Trzeba też dokładnie określić rolę prokuratora generalnego i Krajowej Rady Prokuratury (KRP). Zarzuty, że proponowana reforma to odejście od zmian z 2010 r., są zdaniem Królikowskiego nieuprawnione.

- Nie ma w tym projekcie żadnej wiążącej kontroli politycznej władzy wykonawczej nad działalnością prokuratury poza tą, która już teraz istnieje: Sejm będzie mógł odwołać prokuratora generalnego na wniosek premiera, jeśli odrzuci on sprawozdanie PG i skieruje odpowiedni wniosek do izby. Wprowadzana jest zaś debata parlamentarna nad sprawozdaniem bezpośrednio kierowanym przez prokuratora generalnego do Sejmu. Zwiększamy także możliwość uzyskiwania przez posłów i senatorów informacji od prokuratury, oczywiście poza wglądem w bieg konkretnych spraw - przekonywał Królikowski.

Zwracał uwagę, że również zasadnicze kierunki polityki karnej jako dokument rządowy będą wyłącznie zbiorem pewnych priorytetów w zakresie ścigania niektórych przestępstw i organizacji wymiaru sprawiedliwości, a nie instrumentem wpływania na prokuraturę. Mogą być wiążące dla policji i innych organów podległych rządowi, ale nie dla prokuratora generalnego.

Niezależność śledczych

- Ostatnią wersję projektu resortu sprawiedliwości odbieram jako kontynuację reformy z 2010 r. Mam jednak świadomość, że taki model ustroju prokuratury z założenia jest obciążony konfliktem - mówił Edward Zalewski, przewodniczący KRP.

I nie chodzi tu o rzekomy konflikt między prokuratorem generalnym a KRP.

- W grę wchodzi konflikt między wartością, jaką jest niezależność prokuratorów, a zasadą hierarchicznego podporządkowania i odpowiedzialności przełożonych za sprawne funkcjonowanie jednostek. To bardzo trudno pogodzić w praktyce. Te dwie wartości muszą się spotkać i wzajemnie tolerować - dodawał Zalewski.

Jego zdaniem niepotrzebnie umieszczono również w projekcie zapisy o zasadniczych kierunkach polityki karnej.

- To może być polityczna smycz. Niczego w ten sposób nie usprawnimy, za to otworzymy możliwość politycznego nacisku. Bardzo dobrze jednak, że ministerstwo chce, aby niezależność prokuratorów została także określona poprzez zdefiniowanie zarządzenia, polecenia, wytycznej - dodawał Zalewski.

- Z perspektywy prokuratora wielkim osiągnięciem reformy z 2010 r. było wprowadzenie zasady, że nie można wydawać poleceń co do treści czynności procesowych - oceniał Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

Zgłosił jednak zastrzeżenia do zmian proponowanych przez ministerstwo, które pozwolą przełożonym wydawać polecenia co do wykonania konkretnych czynności dowodowych czy terminu ich wykonania.

- Oceniamy je jako zagrażające niezależności prokuratorów - mówił Skała.

Z kolei dr Karolina Kremens, karnista z Uniwersytetu Wrocławskiego, uznała, że reforma z 2010 r. w kontekście autonomii prokuratury okazała się sukcesem.

- Ale mam wątpliwości, czy w ogóle coś zmieniła w rzeczywistości szeregowych prokuratorów. Z punktu widzenia tych z rejonów, którzy prowadzą znakomitą większość postępowań przygotowawczych, reforma nie miała wielkiego znaczenia - mówiła badaczka.

Jej zdaniem nie wszystko da się jednak zmienić ustawą.

- Istnieją mechanizmy, które niezależnie od tego, co jest w ustawach, się nie zmienią. Dlatego konieczne są także inicjatywy PG, które pozwolą na zmianę mentalności w prokuraturze - podkreślała Kremens.

Podobnie obecny stan oceniał Zbigniew Krüger, adwokat z poznańskiej kancelarii Krüger & Partnerzy.

- Nie widzę z perspektywy sali sądowej różnicy w sposobie działania prokuratorów i prokuratury przed i po 2010 r. Na pewno konieczne jest dokończenie reform. Ale w całkowite wyeliminowanie miękkich nacisków na prokuratorów nie wierzę - wskazywał adwokat.

Podkreślał, że ustawodawca powinien wzmacniać niezależność prokuratorów.

- W mojej ocenie niezależność prokuratury nie koliduje z możliwościami kreacji polityki karnej państwa. Jedno drugiemu nie przeszkadza - dodawał adwokat.

Z kolei dr Marcin Warchoł, wicedyrektor Instytutu Prawa Karnego na Uniwersytecie Warszawskim, przyznawał, że w 2010 r. zrobiono dużo, gwarantując prokuratorom niezależność. Wytyczne, zarządzenia czy polecenia przełożonych nie mogą dziś dotyczyć bowiem czynności procesowych. Ale za tym musi iść zmiana mentalności i zagwarantowanie nadzoru sądowego nad śledztwami.

- Na pewno proponowana reforma to krok w dobrym kierunku i kontynuacja tego, co zapoczątkowano trzy lata temu. Ale wciąż wiele jest do zrobienia. Może czas zastanowić się nad koncepcjami, od których ustawodawca ucieka w uzasadnieniu, przedstawiając wyłącznie pomysły podległości prokuratury rządowi czy Sejmowi, a pomijając koncepcję usytuowania jej przy sądach powszechnych - postulował dr Warchoł.

@RY1@i02/2013/192/i02.2013.192.18300120a.802.jpg@RY2@

Fot. Rafał Siderski

Uczestnicy debaty (od lewej): adw. Zbigniew Krüger, prok. Jacek Skała, dr Karolina Kremens, Ewa Ivanova (DGP), prok. Edward Zalewski, prok. Ryszard Tłuczkiewicz, dr hab. Michał Królikowski i dr Marcin Warchoł

Ewa Ivanova

 ewa.ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.