Sąd nakazał zapłacić prostytutce
Prawo
Bułgarski sutener, który zmuszał swoją rodaczkę do prostytucji na terenie Polski, ma zapłacić jej 5 tys. zł tytułem "zwrotu korzyści majątkowej" - orzekł Sąd Rejonowy w Kościanie. Ale pokrzywdzona nie otrzyma zadośćuczynienia. - Uznałem, że nie ma powodów do wystąpienia o nie. Kobieta takiego roszczenia nie zgłaszała - mówi prokurator, który prowadził sprawę.
- Aby orzec zadośćuczynienie, trzeba by określić, ile "warte jest" zmuszanie człowieka do prostytucji. Gdyby ofiara oceniła swoją krzywdę na jakąś kwotę, byłoby to łatwiejsze. A tak, jeśli prokurator zażądał, by jakiegoś zadośćuczynienia, to musiałby uzasadnić jego wielkość, a przecież jest to niemierzalne - tłumaczy Maciej Strączyński, prezese Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".
Tę postawę krytykuje Irena Dawid-Olczyk z Fundacji La Strada, pomagającej ofiarom handlu ludźmi. - Prokuratorzy idą po linii najmniejszego oporu. Ofiara zostaje sama - komentuje.
Potwierdza to mecenas Marcin Przybysz ze Szczecina, który monitoruje podobne przypadki w województwie zachodniopomorskim. - Znam kilkanaście takich spraw, ale nie pamiętam, by jakakolwiek kobieta dostała nawiązkę tytułem zadośćuczynienia. To powinno się zmienić - uważa.
W marcu ruszy koordynowana przez La Stradę kampania informacyjna, która prokuratorom i ofiarom ma uświadomić, że w takich wypadkach pokrzywdzona może się domagać od sprawcy zadośćuczynienia i nie musi się to odbywać w procesie cywilnym. - Jeśli ofiara już na etapie postępowania karnego wystąpi o nawiązkę, to ma duże szanse ją uzyskać. Liczymy, że dzięki kampanii taka praktyka będzie powszechna - mówi Dawid-Olczyk.
Maciej Miłosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu