Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Kształt procesu wciąż nieznany

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jedno jest pewne: 1 lipca 2015 r. obudzimy się w zupełnie innej procesowej rzeczywistości, która zasadniczo przeobrazi realia sali sądowej - napisał prof. Piotr Hofmański ("Wielka reforma Kodeksu postępowania karnego 2013", Forum prawnicze, 4/2013). I trudno się z nim nie zgodzić. Po tej dacie będziemy mieć zupełnie inny model procesu karnego. Tyle tylko że wciąż nie wiemy, jaki dokładnie.

Pewne jest to, że zmiany dotkną sędziów, prokuratorów i obrońców. Nade wszystko zmieni się jednak sytuacja oskarżonych. Ma być sprawiedliwiej. Ma być też taniej i szybciej. Wszystko to za sprawą nowelizacji z 27 września 2013 r. kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2013 r., poz. 1282).

W I instancji rewolucja ma polegać na przekazaniu inicjatywy dowodowej stronom. Bo uznano, że nic tak nie służy poznaniu prawdy, jak zapewnienie pełnej równości broni stronom procesu. Sąd ma być arbitrem rozstrzygającym spór na podstawie tego, co przedstawią mu oskarżenie i obrona. Także postępowanie odwoławcze ma mieć kompletnie inny kształt. Sąd rozpatrujący sprawę w II instancji ma w szerszym zakresie sam merytorycznie rozstrzygać, a nie - jak dziś - uchylać rozstrzygnięcia i przekazywać sprawę do ponownego rozpatrzenia. Wszystko to ma się udać również dzięki założeniu, że po wejściu w życie zmian 80 procent spraw w ogóle nie trafi na rozprawę. Pomóc mają w tym nowe przepisy o trybach konsensualnych, zakładających pojednanie pokrzywdzonego ze sprawcą i dobrowolne poddanie się karze.

Problem polega jednak na tym, że przepisy wrześniowej nowelizacji k.p.k. jeszcze nie weszły w życie, a już okazało się, że wymagają korekt. I to gruntownych. Rząd przestawił je wraz z pakietem zmian w kodeksie karnym. Efekt? Wciąż tak naprawdę nie wiemy, jaki ostatecznie kształt przybiorą przepisy wchodzące w życie za dziewięć miesięcy. Trwają szkolenia z uchwalonych już regulacji, ale część z nich zapewne się jeszcze zmieni.

Dobitnie świadczy o tym los kluczowego dla całej nowelizacji art. 167 k.p.k. Rząd już po uchwaleniu szerokiej nowelizacji postanowił przepis poprawić. Chciał, aby sąd mógł z urzędu przeprowadzać dowód rzeczywiście tylko w wyjątkowych sytuacjach. Chciano, aby inicjatywa sądu była więc ograniczona tylko do przeprowadzenia dowodów dotyczących stanu zdrowia psychicznego oskarżonego, jego wcześniejszych skazań i opinii biegłych. Wszystko z obawy, że sędziowie przyczajeni do przeprowadzania dowodów z urzędu, z wyjątku uczyniliby regułę. Tyle że sejmowa podkomisja, która zajmowała się pakietem zmian, wykreśliła te rygorystyczne ograniczenia inicjatywy sądu. W efekcie będzie on mógł przeprowadzić dowód w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi okolicznościami. Czyli - jak sugeruje wielu ekspertów - według własnego widzimisię. - W toku prac podkomisji stwierdzono jednak, i strona rządowa to stwierdzenie zaakceptowała, że wzgląd na realizację zasady prawdy materialnej wymaga szerszej możliwości dopuszczania dowodów z urzędu, tak by nie dopuścić do wydania wyroku niesłusznego. I odstąpiono od propozycji zmiany - tłumaczy nam resort. Zapewnia, że nie planuje przesunięcia terminu wejścia w życie nowelizacji.

Historia zmian art. 167 k.p.k. dowodzi jednego. Że rację mają ci, którzy apelują: jeśli ustawodawca chce mieć proces naprawdę kontradyktoryjny, to powinien też konsekwentnie zastąpić dzisiejszą zasadę prawdy materialnej prawdą formalną. Bo godzenie kontradyktoryjności z prawdą materialną to - jak mówi sędzia Maciej Strączyński, szef Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" - godzenie ognia z wodą.

@RY1@i02/2014/192/i02.2014.192.183000800.802.jpg@RY2@

Ewa Ivanova dziennikarz Gazety Prawnej

Ewa Ivanova

dziennikarz Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.