Dziennik Gazeta Prawana logo

Przy pobraniu pliku z sieci można wpaść w pułapkę

2 lipca 2018

Od pewnej kancelarii prawnej dostałem wezwanie do zapłaty kilkuset złotych tytułem zaspokojenia roszczeń dystrybutora filmu, który rzekomo miałem rozpowszechniać w sieci. Straszą, że jeśli nie zapłacę, to grozi mi proces karny. Po lekturze listu byłem zdziwiony, ponieważ nic takiego z moim udziałem nie miało miejsca. Rzeczywiście, ściągnąłem film z internetu z pewnego serwisu, ale go nie rozpowszechniałem. Co mam robić - pyta zdenerwowany pan Maciej.

Wątpliwości czytelnika są uzasadnione, bowiem ściąganie filmów z sieci, a ich udostępnianie innym internautom to dwie zupełnie różne czynności. Tylko jedną z nich uznaje się za nielegalną - rozpowszechnianie produkcji wtedy, gdy nie posiada się licencji. Zgodnie z dominującą wykładnią prawa autorskiego ściąganie nielegalnych kopii filmu z internetu na własny użytek jest dopuszczalne. Wynika to z przekonania, że internauta, który chce obejrzeć jakąś produkcję, nie jest profesjonalistą, nie potrafi więc rozpoznać, czy ma do czynienia z licencjonowanym serwisem filmowym czy też nie.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.