Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto ma tremę przed lipcową premierą

2 lipca 2018

Najważniejsze, żeby starzy aktorzy umieli mentalnie odnaleźć się w nowej roli - zgodzili się uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie

Trwa wielkie odliczanie przed wejściem w życie nowego modelu procesu karnego. Najgłośniej liczą adwokacki, prokuratorzy i sędziowie. To zrozumiałe. Oni bowiem za nieco ponad miesiąc będą musieli wyjść na scenę i zadebiutować w nowych rolach. Sęk w tym, że główni aktorzy nadal mają sporo wątpliwości i obaw związanych z nowelizacją.

- Przed nami jest bardzo trudna reforma i wszystkie strony procesu karnego mają ogromy problem z tym, co się stanie po 1 lipca. Komplikacje na pewno będą, ale żeby je ograniczyć, musimy zrobić wszystko, aby nasze środowiska porozumiały się przynajmniej co do podstawowych zasad nowej procedury - mówił adw. Paweł Rybiński, dziekan ORA w Warszawie podczas konferencji "Nowelizacja procesu karnego - starzy aktorzy w nowych rolach", która odbyła się w ubiegłą sobotę w Sądzie Najwyższym. A czego obawia się najbardziej? - Boję się, że przepisy się zmienią, a i tak wszystko zostanie po staremu - zaznaczył.

Z kolei prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes SN, uważa, że wejście w życie zmian w k.p.k. jest przedwczesne, a jej największe obawy budzi przygotowanie śledczych. - Prokuratorzy jakoś niechętnie przyjmują tę nowelizację - tłumaczy. O sędziów natomiast nie martwi się w ogóle. - Oni od dawna przygotowują się do zmian. Poza tym ich rola będzie teraz łatwiejsza - dodaje.

Chociaż główni aktorzy odnajdują mankamenty na każdym etapie, to nie sposób pozbyć się wrażenia, że to postępowanie przygotowawcze rozczarowuje najbardziej. Dlaczego?

Otóż dlatego, że pomimo iż w dużym stopniu determinuje ono dalszy przebieg procesu karnego, to ustawodawca, przygotowując reformę, ten etap niemal całkowicie pominął. W ocenie Łukasza Chojniaka, rzecznika dyscyplinarnego ORA w Warszawie, takie zaniechanie jest całkowicie niezrozumiałe. Uważa on, że o ile kierunek zmian jest słuszny i konieczny, o tyle niewystarczająca modyfikacja postępowania przygotowawczego radykalnie ograniczy możliwości osiągnięcia zamierzonego celu.

- Jeżeli ustawodawca chciał obarczyć strony współodpowiedzialnością za wynik procesu, to mógł to osiągnąć poprzez daleko idącą zmianę postępowania przygotowawczego, przy niewielkiej modyfikacji obecnego modelu procesu sądowego. Poszedł jednak w inną stronę. To błąd, bowiem to, co zostało zmienione, nie będzie w stanie zniwelować tego, co wydarzy się na samym początku - mówi adwokat.

Z perspektywy obrońcy za największe rozczarowanie uznaje jednak brak skutecznych instrumentów dostępu do adwokata, na etapie zatrzymania osoby przez organ ścigania, w ciągu pierwszych 48 godzin. - Nie ma szans, aby można było zmieścić się w tym czasie - uważa.

Wiele wątpliwości odnośnie do tego etapu postępowania mają również śledczy. - Wymyślono nowe narzędzia prawne. Bardzo nowoczesne. I dano je operatowi, który nadal jest w połowie XX wieku - mówi prokurator Jarosław Polanowski, członek prezydium Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.

Z kolei Grzegorz Kiec, prezes Stowarzyszenia Prokuratorów RP, podkreśla, że natłok obowiązków, które spadną na prokuratorów wraz z wejściem w życie reformy, może uniemożliwić im rzetelne wywiązywanie się ze wszystkich obowiązków. W jego ocenie, jeżeli już ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie procesu kontradyktoryjnego, to powinien odciążyć śledczych od postępowania przygotowawczego, tak jak to jest w procesach modelowych.

Nikt nie ma też wątpliwości, że nowa procedura będzie wymagała od prokuratorów perfekcyjnej znajomości akt sprawy. Dlatego, aby umożliwić autorowi aktu oskarżenia obecność na rozprawie, w Sądzie Rejonowym w Rudzie Śląskiej testowano elektroniczny system układania wokand. - Doprowadził on tam do 85-procentowego obsadzenia spraw autorami aktów oskarżenia - mówi Dariusz Korneluk, prokurator apelacyjny w Warszawie. Dodaje, że niedługo taki system będzie też testowany w stolicy. Śledczy sam ma jednak poważne wątpliwości, czy projekt równie dobrze sprawdzi się w dużych ośrodkach.

Nie wszyscy jednak krytycznie podchodzą do reformy procedury karnej. - Niejednokrotnie akta sprawy to jest po prostu śmietnik. Jedna opinia jest skserowana kilka razy. To jest zmora. Zmiana robi nam porządek w aktach - mówi sędzia Dorota Radlińska. Zwraca też uwagę, że sędzia będzie mógł w końcu skoncentrować się na orzekaniu. I skończą się zarzuty, że sąd nie przeprowadził z urzędu takiego dowodu czy też nie zadał takiego pytania, podczas gdy strony nie wykazywały żadnej aktywności.

Niejednokrotnie akta sprawy to jest po prostu śmietnik. Jedna opinia jest skserowana kilka razy. To jest zmora. Zmiana robi nam porządek w aktach - mówi sędzia Dorota Radlińska

@RY1@i02/2015/098/i02.2015.098.070000800.803.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Paulina Szewioła

paulina.szewiola@infor.pl

Patronem medialnym konferencji był Dziennik Gazeta Prawna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.