Dziennik Gazeta Prawana logo

Aparat państwowy nie wygra z podziemiem dronowym

9 sierpnia 2018

Z Kamilem Mamakiem rozmawia Patryk Słowik

fot. Piotr Malec/mat. prasowe

Kamil Mamak karnista specjalizujący się w zagadnieniach prawnych nowych technologii, doktorant na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, autor bloga CriminalFuture.com

Widział pan ogródek prezesa Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego i jego żony?

Nie, nie widziałem...

A ja widziałem. Dziennikarze „Faktu” wlecieli dronem za ogrodzenie domu Kurskich i obfotografowali go. Czy to nie przesada?

Tak naprawdę ta sytuacja nie różni się znacząco, w ujęciu prawnym, od tej, w której fotoreporterzy gazety weszliby na wysokie drzewo i zrobili zdjęcia. Wykorzystanie drona jest bez wątpienia prostsze. Jedna osoba, siedząc wygodnie w fotelu, może zajrzeć komuś przez okno do mieszkania, choćby było ono na najwyższym piętrze wieżowca. Nie ryzykuje też tym, że spadnie z drzewa lub zostanie złapana.

To, co nas chroniło przez wiele lat, czyli np. płot wysoki na trzy metry, przestaje wystarczać. Rozwój technologii wpływa na ograniczenie naszego prawa do prywatności. Osoby publiczne na pewno mogą to odczuwać. Ale dzieje się tak już od kilku lat. Dziś niemal każdy ma w kieszeni telefon komórkowy z przyzwoitym aparatem fotograficznym.

Ustawodawca wprowadza wiele wymogów technicznych przy wykorzystywaniu dronów. Czy już teraz powinien zacząć myśleć o dobrach takich jak prywatność i np. zabronić latania dronami w okolicach zabudowy mieszkaniowej?

To trudna sprawa. Takie ograniczenia już istnieją, ale dotyczą większych dronów, wykorzystywanych najczęściej w profesjonalnej działalności dużych podmiotów. Obawiam się natomiast, że choćby wprowadzono generalny zakaz latania dronami w pobliżu domów i bloków, byłby on niemożliwy do wyegzekwowania. Trudno mi sobie wyobrazić państwo ścigające każdego posiadacza drona, który zbytnio zbliżył się do zabudowy. Nie chciałbym też, aby za to karano np. rodziców dziecka, które otrzymało zabawkę na komunię.

Masowe wykorzystywanie dronów ogranicza naszą prywatność. To jednak tylko techniczne narzędzie do pozyskiwania informacji. Jeśli wskutek wykorzystania drona ktoś zdobędzie materiały, których wykorzystanie może stanowić np. naruszenie dóbr osobistych osoby uwiecznionej na zdjęciach, nadal przecież przysługuje odpowiednie roszczenie z kodeksu cywilnego.

Drony mogą być wykorzystywane w działalności przestępczej. W ostatnich dniach mogliśmy zobaczyć nieudany zamach na prezydenta Wenezueli przy wykorzystaniu takiego urządzenia. To pojedynczy przypadek czy niebawem będziemy obserwowali coraz więcej takich sytuacji?

Obawiam się, że będzie ich coraz więcej. Powszechnie o zamachu myśli się jako o ataku na wysokiego rangą funkcjonariusza, np. głowę państwa, poprzez wymierzenie w niego lufy pistoletu czy umieszczeniu w bliskiej odległości bomby. Zamachowiec kojarzy nam się z kimś, kto stara się przedrzeć przez kordon ochrony, by dotrzeć do VIP-a. Tyle że dziś to niepotrzebne – można bowiem wykorzystać drona. Zdaje się, że nawet szansa powodzenia takiego zamachu jest większa. Ryzyko wpadki zaś mniejsze, bo oprócz schwytania urządzenia służby muszą jeszcze dotrzeć do tego, kto je obsługiwał. A to może nie być łatwe.

Ochrona powietrzna musi odpowiadać na potrzeby współczesności. Nie wystarczy już kilku ochroniarzy, którzy będą bacznym okiem obserwowali tłum.

A może po prostu zabronić produkcji i posiadania dronów? Rozwiązałoby to wiele problemów.

Możemy też zakazać posiadania noży. Modelowy przykład: nożem można przekroić bułkę i tym samym nożem można zabić człowieka. Ale czy to powód, by zakazywać posiadania noży? Z dronami jest podobnie. Przytłaczająca większość osób, która z nich korzysta, używa ich do celów zgodnych z prawem. A ewentualny zakaz uderzyłby właśnie w te osoby, a nie w przestępców. To trochę tak jak z telefonicznymi kartami przedpłaconymi (prepaid), dla których wprowadzono wymóg rejestracji. Jest to utrudnienie dla przeciętnego obywatela. Dla przestępcy – żadne. Pamiętajmy też, że wiele z tych urządzeń to bardzo proste mechanizmy, które bez trudu moglibyśmy wydrukować na drukarce 3D. Nie wiem, czy jest sens, by aparat państwowy wchodził w walkę z podziemiem dronowym.

Musimy się pogodzić z tym, że technologia się rozwija. Drony można wykorzystywać do wielu pożytecznych działań. To, że służą niekiedy do działań bezprawnych lub wątpliwych etycznie, to nie powód, by je wyrzucać na śmietnik. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.