Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Zamknięcie firmy karą dla zarządu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nawet likwidacja może czekać spółkę, której menedżerowie dopuszczą się ciężkich naruszeń. W takiej sytuacji prawa udziałowców oraz mienie przedsiębiorstwa przejdą na własność państwa

To najczarniejszy scenariusz, który przewiduje nowa ustawa o odpowiedzialności spółek i innych podmiotów zbiorowych. Projekt wczoraj trafił do konsultacji. Główne założenie jest takie, że firmy mają ponosić dotkliwe konsekwencje zarówno za świadome nadużycia członków zarządu, jak i zaniedbania w nadzorze nad biznesem skutkujące np. śmiertelnymi wypadkami przy pracy, skażeniem środowiska czy wypuszczeniem na rynek wadliwych szczepionek.

Eksperci nie mają wątpliwości, że obowiązujące przepisy pod tym względem nie działają. Nawet gdy chodzi o karanie firm wydmuszek. - Dzisiaj bardzo trudno jest pociągnąć do odpowiedzialności wspólników spółki stworzonej przez nich do popełnienia przestępstwa. Często sprawa kończy się na wymierzeniu członkom fasadowego zarządu kar w zawieszeniu bądź grzywny. Nowa ustawa wprowadza narzędzia, które pozwolą urealnić walkę z przestępczością spółek - podkreśla adwokat Zbigniew Krüger.

Wdrożenie najbardziej radykalnego rozwiązania - likwidacja podmiotu zbiorowego oraz konfiskata jego składników i praw majątkowych - ma być ostatecznością. Opcję może uruchomić jedynie sąd i to wyłącznie pod warunkiem, że wszystkie inne sankcje byłyby niewystarczające. A zwłaszcza gdy maksymalna ustawowa kara finansowa - 30 mln zł - okazałaby się zbyt niska, żeby przywołać spółkę do porządku i sprawić, aby przestrzeganie prawa jej się opłacało. Przeniesienie konsekwencji majątkowych na wspólników czy akcjonariuszy będzie też możliwe pod warunkiem, że nielegalny proceder, w którym brali udział menedżerowie, jest na tyle poważny, że będzie im grozić co najmniej pięć lat więzienia. - Weźmy przykładowo spółkę akcyjną, która została zawiązana wyłącznie w celu produkcji sfałszowanych leków. Cały jej majątek to maszyny i odczynniki, którymi obrót jest koncesjonowany. A akcjonariusze takiej spółki to w rzeczywistości słupy bez kapitału i historii biznesowej - tłumaczy DGP wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Mimo to eksperci przestrzegają przed ryzykiem pośredniej nacjonalizacji prywatnego majątku.

- Obawiam się, że wskazany przepis może stać się wytrychem do karania akcjonariuszy czy udziałowców w sytuacji, kiedy zawinił zarząd, a także wywierania presji na podmioty gospodarcze. Zwłaszcza w przypadkach, gdy jakiś biznes jest niewygodny dla władzy, bo np. stanowi konkurencję dla państwowych championów czy działa w takiej branży, jak medialna - mówi mec. Krüger. B4

Emilia Świętochowska

emilia.swietochowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.