Elektronicznych obrączek może być więcej
Gen. Paweł Nasiłowski: Średnia długość wykonywania kar w SDE wynosi cztery miesiące. Rotacja jest taka, że w ciągu roku przez jedno miejsce w systemie przewijają się trzy osoby
fot. Maciej Łuczniewski/Reporter
Gen. Paweł Nasiłowski, pełnomocnik ministra sprawiedliwości ds. wdrożenia systemu kar nieizolacyjnych oraz systemu dozoru elektronicznego
Systemem dozoru elektronicznego (SDE) objętych jest ok. 5 tys. osób, co sprawia, że jest on wykorzystywany w ponad 80 proc. Dwa lata temu liczba osób odbywających karę w ten sposób była niewiele mniejsza (ok. 4,3 tys.), ale wówczas stanowiło to ledwie 30 proc. z 15 tys. miejsc w systemie. Czy zmniejszenie pojemności do 6 tys. świadczy o tym, że na większe zainteresowanie tą formą wykonywania kary nie ma co liczyć?
Rozszerzenie pojemności systemu do 15 tys. było wynikiem błędnych założeń twórców reformy kodeksu karnego, postępowania karnego i kodeksu karnego wykonawczego z 2015 r. Wtedy bardzo ograniczono możliwość orzekania przez sądy kary więzienia w zawieszeniu. Alternatywą miała być kara wykonywana w SDE, która zamiast kary pozbawienia wolności stała się jedną z form ograniczenia wolności. Zakładano, że skoro liczba kar w „zawiasach” była bardzo duża, to i kara ograniczenia wolności w SDE będzie orzekana w dziesiątkach tysięcy. Tak się jednak nie stało. System się totalnie załamał i w pierwszych miesiącach sądy orzekały średnio po cztery kary ograniczenia wolności w dozorze elektronicznym. Mało tego, najważniejszy błąd polegał na tym, że sądy pierwszej instancji, które zyskały uprawnienia do stosowania kary ograniczenia wolności w SDE, nie miały możliwości sprawdzania, czy w miejscu zamieszkania skazanego są odpowiednie warunki techniczne umożliwiające objęcie go dozorem. Jak odpowiedzialny sędzia mógł wydać prawomocne orzeczenie, nie mając świadomości, czy w ogóle da się je wykonać?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.