Zaostrzenie sankcji za błędy medyczne? Nie szukajmy winnych, pomóżmy ofiarom
L ekarz zaszywa chustę w ciele operowanego, pozostawia nożyczki w niewielkiej odległości od jego kręgosłupa albo bagatelizuje zgłoszone przez pacjenta objawy, w wyniku czego ten umiera. Takie historie znamy z mediów wszyscy. Bulwersują one tym bardziej, że lekarz to jeden z zawodów zaufania publicznego, od których wymagamy wyższych standardów działania niż od innych profesji. Za swoje błędy lekarze powinni ponosić karę – to nie ulega wątpliwości. Ale jak surową? Czy więzienie naprawdę jest tu słusznym rozwiązaniem? I czy kary należy zaostrzyć, czy wręcz przeciwnie – złagodzić?
W ostatnich dniach wszystko wskazywało na to, że obierzemy ten pierwszy kierunek. Nowelizacja kodeksu karnego, która wejdzie w życie na jesieni, przewiduje bowiem zaostrzenie kar za nieumyślne spowodowanie śmierci – a m.in. za to przestępstwo są skazywani lekarze popełniający błędy medyczne. Wokół tej zmiany i jej skutków dla środowiska lekarskiego rozpętała się burza. W efekcie dziś Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia naprędce, że nie było jego celem karanie lekarzy, lecz prawdziwych przestępców, i deklaruje, że razem z resortem zdrowia wypracuje nowe rozwiązania. Niemniej jednak wydaje się, że o wyeliminowaniu kary pozbawienia wolności nie będzie mowy. A tymczasem to właśnie postulują eksperci. Ich zdaniem kary łagodniejsze, np. wysokie grzywny czy zakaz wykonywania zawodu, są już i tak wystarczająco dolegliwe. A łatanie dziur w obecnym systemie nie wystarczy. Potrzebna jest kompletna przebudowa – np. na wzór tego, co mają Szwedzi. U nich najważniejsza jest rekompensata dla pokrzywdzonego, a nie szukanie – czasami na siłę – winnego. Pieniądze byłyby więc za samo to, że szkoda wystąpiła, i bez zważania na to, czy ktoś popełnił błąd, czy nie. Wdrożenie takiego rozwiązania proponował m.in. poprzedni minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Dziś koncepcja ta ma coraz więcej zwolenników wśród ekspertów, kibicuje jej także rzecznik praw pacjenta. Ale na to chyba wciąż nie jesteśmy gotowi. Resort zdrowia stwierdza zaś jednoznacznie: na pewno jeszcze nie w tej kadencji. ©℗
Karolina Topolska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.