Przedsiębiorca nie uniknie grzywny za
rozmowę przez telefon w aucie, nawet jeśli
stał na światłach
Prowadzę firmę przewozową.
Ostatnio policja podczas kontroli stwierdziła, że
rozmawiałem przez telefon w czasie jazdy. Tymczasem z
mojego punktu widzenia sytuacja wyglądała
następująco: czekałem na czerwonym świetle
na skręt na skrzyżowaniu, a silnik auta nie był
wtedy włączony. Zadzwonił klient w pilnej
sprawie, a ponieważ nie jechałem, odebrałem.
Odmówiłem przyjęcia mandatu. Sprawa ma
trafić do sądu. Czy jest podstawa do ukarania, skoro
nie spowodowałem zagrożenia w ruchu?