Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Walka z pomówieniami w sieci wymaga samozaparcia

30 sierpnia 2013

Chcesz ustalić tożsamość internetowego hejtera? Nie obędzie się bez pomocy GIODO

Wydany w ubiegłym tygodniu przez Naczelny Sąd Administracyjny wyrok (sygn. akt I OSK 1666/12) potwierdził, że osoby, których dobre imię naruszono w sieci, mają prawo domagać się ujawnienia danych osobowych autorów szkalujących ich komentarzy. W praktyce jednak skorzystanie z tego prawa nie jest proste. Co nie oznacza, że niemożliwe.

Zażądać zablokowania

Co powinna zrobić osoba, która zobaczy w sieci wpis godzący w jej dobre imię? Przede wszystkim zażądać, by został zablokowany. Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002 r. nr 144, poz. 1204) nie precyzuje, w jaki sposób należy wysunąć takie żądanie, mówi jedynie o "wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych". Zazwyczaj powinien wystarczyć zwykły e-mail do administratora serwisu ze wskazaniem komentarza i wyjaśnieniem, dlaczego narusza on nasze prawa. Jeśli portal nie zareaguje, grozi mu odpowiedzialność na równi z autorem wpisu.

Dużo większego wysiłku będzie wymagać ustalenie danych autorów komentarzy, co jest niezbędne, jeśli chcemy wytoczyć im proces cywilny. Zgodnie z przywołanym na wstępie wyrokiem jest to jednak możliwe. Pierwszym krokiem jest złożenie wniosku do administratora serwisu o udostępnienie danych osobowych (jeśli to możliwe - imienia i nazwiska, a jeśli nie, to przynajmniej numeru IP komputera, z którego dokonano wpisu). Jako podstawę prawną należy przywołać art. 23 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 z późn. zm.). Co prawda przepis ten nie mówi wprost o udostępnianiu danych osobowych, lecz o ich przetwarzaniu, niemniej udostępnianie mieści się w tym terminie. Wspomniana regulacja pozwala na przetwarzanie danych, jeśli "jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa". W naszym przypadku powinniśmy powołać się na prawo do wniesienia pozwu, z którego nie możemy skorzystać bez znajomości danych osoby, która naruszyła nasze prawa w sieci.

To krok niezbędny, mimo że z góry wiadomo, jaka będzie odpowiedź administratora - odmowna. Powód jest prosty - za nieuprawnione udostępnienie danych osobowych grozi mu odpowiedzialność karna, dlatego żaden dostawca usług nie będzie ryzykować.

Wniosek do inspektora

Dlatego też nie obejdzie się bez pomocy generalnego inspektora ochrony danych osobowych. To do niego trzeba wystąpić o wydanie decyzji nakazującej udostępnienie danych osobowych. Do pisma dobrze jest dołączyć korespondencję z serwisem oraz przedstawić argumenty przemawiające za potrzebą uzyskania danych. GIODO po analizie sprawy zadecyduje, jaką wydać decyzję. Jeśli będzie ona odmowna, to można jeszcze próbować dochodzić swoich racji przed sądami administracyjnymi.

Niestety, jeśli serwis internetowy dysponował jedynie samym IP komputera, z którego wysłano komentarz, to zazwyczaj nic on nam nie da. Dlatego całą procedurę należy powtórzyć wobec operatora telekomunikacyjnego, który może powiązać IP z konkretną osobą.

DGP radzi

W sprawach karnych nieco łatwiej

Jeśli autor wpisu podpada pod paragraf karny (np. pomówienie z art. 212 k.k. czy znieważenie z art. 216 k.k.) to w ustaleniu jego tożsamości mogą pomóc organy ścigania.

Co prawda obydwa te występki są ścigane z oskarżenia prywatnego, jednak czasem, przynajmniej na wstępnym etapie, do sprawy włączają się prokuratorzy. Jeśli odmówią, należy szukać pomocy u policji. Zgodnie z art. 488 par. 1 k.p.k jest ona zobowiązana przyjąć skargę pokrzywdzonego i zabezpieczyć dowody, po czym przesyła skargę do sądu.

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.