RODO ma wielkie oczy, ale nie musi straszyć
Czy można podpisywać szafki dzieci? Ogłosić listę przyjętych na stronie internetowej szkoły? Pozwolić, by nauczyciel sprawdzał klasówki w domu? Rozwiewamy najważniejsze wątpliwości rodziców, uczniów, dyrektorów i nauczycieli dotyczące ochrony danych osobowych
Problemem, jak stosować RODO, są nie tyle przepisy, ale brak pewności, jak je wdrożyć.
Już po pierwszych wywiadówkach rodzice skarżyli się na absurdy, z którymi musieli się mierzyć, kiedy ich pociechy wróciły z wakacji. Przykłady? W jednej ze szkół zakazano dzieciom podpisywania zeszytów. W innej szafki na ubrania oznaczono symbolami geometrycznymi zamiast imion. Hitem internetu stał się udostępniony na twitterowym profilu LOLrodo dokument, w którym dyrektor zaleca, by nie posługiwać się nazwiskami przedszkolaków, ale używać numerów ewidencyjnych lub inicjałów. A także by na listach obecności podpisywać się… nieczytelnym podpisem. Nawet jeśli to fałszywy dokument, potraktowany z przymrużeniem oka, dobrze obrazuje skalę zamieszania.
Trudno się dziwić, dyrektorzy mają prawo być zdezorientowani. Instytucje państwowe, które mogły pomóc w zrozumieniu nowych zasad, zaspały, pozostawiając administratorów danych samym sobie. Dla przykładu – poradnik dotyczący ochrony danych w szkole Ministerstwo Edukacji Narodowej i Urząd Ochrony Danych Osobowych wydały pod koniec sierpnia, trzy miesiące po tym, jak prawo zaczęło być stosowane. W tym czasie firmy szkoleniowe, które oferowały dyrektorom doradztwo we wprowadzania RODO, podsycały atmosferę niepewności, inkasując ogromne kwoty za szkolenia. Minister Anna Zalewska apelowała do szefów placówek, by nie inwestowali w nie pieniędzy, bo dostosowanie do RODO nie jest tak trudne, jak się wydaje.
Jednak na nowe przepisy warto spojrzeć nie tylko jak na problemy, takie jak podpisywanie przez rodziców wielu nowych zgód na przetwarzanie danych. Można patrzeć też na nie jak na szansę, by nadrobić zaległości w ochronie danych. Wielu kierowników placówek dopiero przy okazji dyskusji wokół RODO zaczęło zastanawiać się nad tym, jak funkcjonuje ona w szkole. A zaniedbań jest dużo – szkoły np. nagminnie publikują zdjęcia uczniów na stronach internetowych bez zgody rodziców, nie informują, że na ich terenie działa monitoring wizyjny.
RODO dało dyrektorom dodatkową motywację – na mocy nowych przepisów jasno ustalono, że to oni odpowiadają za gospodarkę danymi w szkole. Jeśli nie będą się wywiązywać z obowiązków, może zostać na nich nałożona nawet kara finansowa.
Ważne jest, by w całym zamieszaniu pamiętać z jednej strony o funkcji wychowawczej szkoły, a z drugiej o tym, że dane osobowe to nie abstrakcja, ale informacje, które gdy dostaną się w niepowołane ręce, mogą przysporzyć ogromnych problemów osobie, którą opisują. ©℗
Podstawa prawna
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), Dz.Urz. UE z 2016 r. L119, s. 1.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu