Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd Najwyższy nie zajął się hejterami

10 marca 2019

Czy przedsiębiorca telekomunikacyjny może odmówić przekazania danych osobowych abonenta, który mógł naruszyć czyjeś dobra osobiste? Czy sąd cywilny może każdorazowo takich danych zażądać? I wreszcie – co kluczowe – czy jest skuteczna metoda na pozwanie kogoś, kto kryje się pod pseudonimem, gdy nie znamy jego imienia i nazwiska? Na te pytania mógłby odpowiedzieć w ostatni piątek Sąd Najwyższy. Odmówił jednak podjęcia uchwały, gdyż sąd pytający sformułował zagadnienie prawne na niejawnym posiedzeniu, co jest poważnym błędem formalnym.

Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1954 ze zm.) w art. 159 zobowiązuje przedsiębiorców do współpracy z sądem w postępowaniu karnym. Ale już o cywilnym nie ma mowy. W efekcie skuteczniejszą metodą, gdy ktoś zostaje oczerniony, jest skierowanie sprawy na drogę karną niż złożenie powództwa o naruszenie dóbr osobistych. Sęk w tym, że nie wszyscy chcą uruchamiać aparat państwowy i potencjalnie przyczynić się do skazania hejtera.

Pozostało 79% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.