Sąd Najwyższy nie zajął się hejterami
Czy przedsiębiorca telekomunikacyjny może odmówić przekazania danych osobowych abonenta, który mógł naruszyć czyjeś dobra osobiste? Czy sąd cywilny może każdorazowo takich danych zażądać? I wreszcie – co kluczowe – czy jest skuteczna metoda na pozwanie kogoś, kto kryje się pod pseudonimem, gdy nie znamy jego imienia i nazwiska? Na te pytania mógłby odpowiedzieć w ostatni piątek Sąd Najwyższy. Odmówił jednak podjęcia uchwały, gdyż sąd pytający sformułował zagadnienie prawne na niejawnym posiedzeniu, co jest poważnym błędem formalnym.
Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1954 ze zm.) w art. 159 zobowiązuje przedsiębiorców do współpracy z sądem w postępowaniu karnym. Ale już o cywilnym nie ma mowy. W efekcie skuteczniejszą metodą, gdy ktoś zostaje oczerniony, jest skierowanie sprawy na drogę karną niż złożenie powództwa o naruszenie dóbr osobistych. Sęk w tym, że nie wszyscy chcą uruchamiać aparat państwowy i potencjalnie przyczynić się do skazania hejtera.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.