Polacy mają coraz większą świadomość praw wynikających z RODO
Firmy najczęściej zgłaszają do UODO drobne incydenty. Rośnie jednak liczba poważnych zdarzeń, takich jak kradzieże danych, nie tylko te dokonywane przez hakerów, ale i własnych pracowników.
RODO nałożyło na administratorów obowiązek zawiadamiania Urzędu Ochrony Danych Osobowych o naruszeniach ochrony danych. Mają na to 72 godziny. Chodzi zarówno o poważne wycieki, jak i mniej znaczące incydenty. Jak wynika z opublikowanego w minionym tygodniu sprawozdania z działalności prezesa UODO, w 2019 r. zgłoszono ich ponad 6 tys. (patrz grafika). Nieco ponad 2/3 pochodziło od prywatnych firm. Większość to drobne incydenty polegające np. na przesłaniu e-maila do niewłaściwego odbiorcy lub też wysłaniu ich do wielu bez ukrywania adresów. Powtarzającym błędem jest też wysłanie dokumentacji do nie tego klienta co trzeba albo zagubienia dokumentów, np. przez agentów ubezpieczeniowych.
Niestety spora liczba zgłoszeń dotyczy również poważnych naruszeń, najczęściej związanych z utratą danych. Główne powody to błędy w oprogramowaniu, które pozwalają na dostęp nieuprawnionym osobom, włamania do systemów, ale i kopiowanie baz przez własnych pracowników, którzy później oferują ich odsprzedaż na portalach aukcyjnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.