Doping pod ochroną RODO
Nigdy nie dołączę do chóru uznającego RODO za 11. plagę egipską, co jednak nie stoi w sprzeczności z tym, że coraz częściej nie podoba mi się, w jaki sposób przepisy tego rozporządzenia są interpretowane. Nie sądzę choćby, by ich celem była ochrona danych sportowców przyłapanych na dopingu, a do tego w zasadzie sprowadza się najnowsza opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Opinia dotyczy czterech sportowców z Austrii, którzy zostali złapani na dopingu. Zgodnie z prawem tego kraju tamtejsza agencja antydopingowa NADA publikuje w takich sytuacjach w internecie imiona i nazwiska osób, które zawieszono za doping, wraz ze wskazaniem dyscypliny sportu i okresu zawieszenia. Nie spodobało się to wspomnianym czterem austriackim sportowcom, którzy wnieśli skargi do organu ochrony danych. Ten je oddalił i ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Sąd postanowił zaś skierować pytania prejudycjalne do TSUE.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.