Niemcy walczą o ochronę prywatności
Nowa funkcja rozpoznawania twarzy na Facebooku narusza prawo - uznał jeden z niemieckich landów. Funkcja wykorzystująca nowoczesne technologie biometryczne została rozszerzona na europejskich użytkowników portalu w czerwcu tego roku.
Hamburski komisarz ds. ochrony danych osobowych Johannes Caspar, który wywołał temat, zamierza walczyć z Facebookiem na poziomie unijnym. Tak by w 27 państwach UE funkcja była nielegalna.
Chodzi o system rozpoznawania twarzy na zdjęciach zamieszczonych w portalu. Po wgraniu fotografii Facebook automatycznie rozpoznaje wszystkie znajdujące się na nim osoby przez analizę zdjęć znajomych danego użytkownika. Za pomocą technologii biometrycznej, m.in. analizującej rozmieszczenie punktów charakterystycznych (odległość między oczyma a nosem itp.), sfotografowani ludzie są identyfikowani, po czym zdjęcie pojawia się także na ich profilach.
Usługa została wprowadzona w grudniu 2010 r. w USA. W Europie, w tym w Polsce, pół roku później. Sprawa natychmiast wzbudziła wątpliwości wśród prawników. W Niemczech prym w walce przeciwko nowej funkcji wiedzie komisarz ds. ochrony danych osobowych Hamburga Johannes Caspar.
"Niejednokrotnie prosiliśmy Facebook o wyłączenie funkcji rozpoznawania twarzy i usunięcie zgromadzonych wcześniej informacji" - napisał Caspar w oświadczeniu skierowanym do mediów. Jego zdaniem amerykański koncern internetowy narusza przepisy zarówno europejskie, jak i niemieckie, łamiąc prawo do prywatności.
Przedstawiciele portalu bronią się, mówiąc, że każda osoba, której nie podoba się nowa funkcja, może z niej zrezygnować. Rzeczywiście, wystarczy w ustawieniach prywatności konta wyłączyć opcję "Proponuj znajomym zdjęcia, na których jestem". Zdaniem Caspara to zbyt mało. - Nasze prawo wymaga, by na przechowywanie danych biometrycznych była wydawana świadoma zgoda. Facebook tymczasem daje jedynie możliwość rezygnacji z tej opcji. Jeśli wystarczy nie zrezygnować, nie ma mowy o świadomej zgodzie - wskazuje niemiecki urzędnik w rozmowie z rozgłośnią Deutsche Welle.
Sprawą zainteresowały się też instytucje unijne - zajmie się nią specjalna komisja powołana do rozwiązywania problemów związanych z ochroną danych osobowych. - Tagowanie ludzi na fotografiach powinno mieć miejsce za wyraźną zgodą internautów, nie powinno być natomiast włączane domyślnie - mówił jeden z członków komisji, Luksemburczyk Gerard Lommel.
Według ostatnich danych 750 mln użytkowników Facebooka wgrywa codziennie 100 mln zdjęć.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu