Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedsiębiorca może się obronić przed piractwem domenowym

11 września 2012

Sprawy o ochronę znaku towarowego wykorzystanego w domenie internetowej innego przedsiębiorcy mają charakter precedensowy. Brak jest wykształconej praktyki orzeczniczej w tym zakresie, jak również jednolitego stanowiska przedstawicieli nauki, co może stanowić znaczne utrudnienie dla procedur sądowych

Przedsiębiorcy coraz częściej komunikują się z konsumentami przez internet, wykorzystując elektroniczne środki przekazu w zakresie reklamy, promocji, czy też jako sposób na dokonanie zakupów. Uwagę klientów w sieci zwracają proste i nasuwające skojarzenia nazwy identyfikujące towary lub usługi. W internecie rolę takich identyfikatorów pełnią przede wszystkim adresy internetowe, zwane domenami. W odróżnieniu od znaków towarowych, domeny, oprócz funkcji identyfikującej, pełnią również funkcje adresowe. To dlatego nie jest możliwe istnienie dwóch identycznych domen.

Przedsiębiorcy chcący promować swoją firmę w internecie coraz częściej spotykają się z problemem tzw. piractwa domenowego. Delikt ten polega na rejestrowaniu domen będących powtórzeniem brzmienia znaku towarowego lub nazwy handlowej innego przedsiębiorcy (cybersquatting) lub domen z jakąś celową literówką, która odróżnia ją od znaku lub nazwy innego przedsiębiorcy (typosquatting), w tym także dodanie przedrostka e-. Typosquatterzy rejestrują takie domeny w nadziei na to, że internauta błędnie wpisze w przeglądarce poszukiwany adres i skierowany zostanie na stronę typosquattera. Działanie takie ma służyć przypadkowemu ściąganiu internautów, najczęściej w celu prezentacji konkurencyjnych produktów.

Kolejną odmianą naruszeń prawa do nazwy handlowej jest cyberwildcatting. Działanie to polega na masowym rejestrowaniu domen w celu odsprzedaży z zyskiem. W przeciwieństwie do cybersquattingu, cyberwildcatting stanowi działalność o znacznie większej skali i jest wyłącznie nastawiona na handel domenami. Cyberwildcatting zakłada tym samym hurtową rejestrację powszechnie używanych słów i zwrotów, nie tylko tych stanowiących zarejestrowane znaki towarowe. Cyberwildcatterzy liczą na zainteresowanie potencjalnych przedsiębiorców takimi właśnie domenami.

Ostatnią z form naruszenia prawa do znaku towarowego w internecie jest tzw. cybersmearing, który polega na ośmieszaniu znaków towarowych w domenie. Chodzi tu o rejestrację domeny zawierającej określony znak towarowy w połączeniu z innym słowem czy literą, które razem mają charakter bluźnierczy lub ośmieszający.

Wraz z rozwojem sprzedaży w internecie w ostatnich latach odnotowano nasilenie się piractwa domenowego. Przedsiębiorcy, decydując się na utworzenie serwisu internetowego, nierzadko zmuszeni są modyfikować swoje nazwy handlowe, gdyż adresy internetowe odpowiadające brzmieniem ich firmie są już zajęte. Takie działanie jest szczególnie uciążliwe dla przedsiębiorców, którzy zarejestrowali swoje nazwy handlowe jako znaki towarowe i korzystają z prawa ochronnego. Nasilenie się tego zjawiska stanowiło asumpt dla ustawodawcy. Pojawiły się uregulowania mające na celu ochronę przed naruszeniami prawa do domeny internetowej. Uzupełniło je następnie orzecznictwo sądów powszechnych i arbitrażowych.

Jak się chronić

Aby zapobiec posługiwaniem się przez konkurenta naszą nazwą handlową, możemy blokować domeny internetowe odpowiadające firmie naszego przedsiębiorstwa lub nazwie do niego zbliżonej czy też kojarzącej się z nią. Ta metoda uniemożliwi innemu podmiotowi zarejestrowanie domeny i zaoszczędzi długotrwałych procesów sądowych o ochronę znaku towarowego. Tym bardziej że prawo do znaku towarowego nie jest tożsame z wyłącznością na używanie tego znaku w ogóle. Odnosi się ono bowiem tylko do towarów objętych rejestracją. Blokowanie jest jednak bardzo kosztowne, szczególnie gdy obok opłaty za domenę ponosimy koszty utrzymania prawa ochronnego na znak towarowy. Wielu przedsiębiorców nie decyduje się na takie rozwiązanie.

Gdy zaprzestaniemy blokowania domen, każdy z łatwością będzie mógł zarejestrować domenę z wykorzystaniem zarejestrowanego znaku towarowego. Jesteśmy wówczas uprawnieni do dochodzenia swoich praw na drodze sądowej, czy to przed sądem powszechnym, czy to przed Sądem Polubownym ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji. Jak każde postępowanie, będzie ono zapewne długotrwałe i ryzykowne. Nigdy nie jesteśmy też w stanie przewidzieć jego wyniku.

Kto chce, kupuje

W tym miejscu warto odpowiedzieć na pytanie, jakie elementy powinna zawierać umowa o nabycie prawa do domeny. Należy odróżnić dwa przypadki. W przypadku, gdy rejestracja domeny internetowej zostaje zlecona określonemu podmiotowi, umowa taka będzie podlegała reżimowi prawnemu dla umowy o dzieło, a więc art. 627-646 Kodeksu cywilnego (k.c.). Jest ona bowiem umową rezultatu. W drugim przypadku, gdy będzie już tylko chodzić o utrzymanie prawa do domeny, właściwe staną się przepisy o umowie o świadczenie usług, czyli art. 734 - 751 w zw. z art. 750 k.c. (a więc o umowie starannego działania). Kontrakt ten może być terminowy lub zawarty na czas nieokreślony. Gdy przedsiębiorca posiada zarejestrowaną nazwę w domenie .pl, wówczas umowa podlega postanowieniom regulaminu świadczenia usług telekomunikacyjnych Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK). Jest to organizacja pełniąca rolę rejestru domen internetowych .pl.

@RY1@i02/2012/176/i02.2012.176.21500040a.802.jpg@RY2@

Paweł Sowisło, adwokat

Paweł Sowisło

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.