Dziennik Gazeta Prawana logo

YouTube nie odróżnia udostępniania prywatnego od publicznego

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Prawo autorskie

Jeden z czytelników DGP umieścił w serwisie YouTube nakręcony przez siebie film z uroczystości rodzinnej. Aby go uatrakcyjnić, podłożył jako tło popularną piosenkę. Niebawem otrzymał ostrzeżenie, że "film może zawierać treść, która należy do właściciela (tu podana jest nazwa organizacji zarządzającej prawami autorskimi - przyp.red.) lub jest przez niego licencjonowana".

Użytkownik nie kryje, że rzeczywiście wykorzystał utwór chroniony prawem autorskim. Zastrzega jednak, że nie udostępnił go publicznie, lecz jedynie 10 członkom rodziny. Czy w tej sytuacji rzeczywiście złamał prawo?

- Nie mam żadnych wątpliwości, że takie działanie mieści się w ramach użytku osobistego. Obejmuje on swoim zakresem również grono osób, z którymi pozostajemy w związku osobistym. Czytelnik miał więc pełne prawo skorzystać z utworu muzycznego jako tła do tworzonego przez siebie filmu i udostępnić go rodzinie czy też grupie bliskich znajomych - tłumaczy Paweł Chojecki, adwokat z kancelarii Łaszczuk i Wspólnicy.

Podobnego zdania jest Marcin Huczkowski, prawnik w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.

- Chociaż, co do zasady, utwór taki nadal podlega ochronie prawa autorskiego, to przepisy wprowadzają tu wyjątek i pozwalają na korzystanie z niego w ramach dozwolonego użytku osobistego - mówi.

Można korzystać

Chodzi o art. 23 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 1994 r. nr 24, poz. 83 z późn. zm.). Przepis ten pozwala bez zezwolenia twórcy nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie użytku osobistego. Nie stawia on żadnych ograniczeń co do pól eksploatacji. A to oznacza, że można go wykorzystać chociażby jako element własnego filmu (tzw. prawa zależne).

Co więcej, zgodnie z art. 23 ust. 2 ustawy efekt takiego działania można zaprezentować znajomym czy rodzinie. Nie ma żadnego ograniczenia, w jaki sposób to uczynić, a więc udostępnienie w sieci jest jak najbardziej dopuszczalne.

Przepis ten mówi co prawda o korzystaniu z "egzemplarzy utworów", dlatego tradycyjnie wiązano to z prawem do pożyczenia czy nawet przekopiowania płyty CD lub DVD dla bliskiego znajomego. Niektórzy prawnicy zastanawiają się, czy w przypadku plików umieszczanych w sieci można mówić o egzemplarzu, a tym samym o prawie do użytku osobistego.

- Nie podzielam tych wątpliwości. Za egzemplarz uznałbym w tej sytuacji właśnie plik umieszczony w internecie - ocenia Paweł Chojecki.

Znajomi z sieci

Zgodnie z przepisami dozwolony użytek osobisty rozciąga się na "krąg osób pozostających w związku osobistym".

- Może nas z nimi łączyć stosunek pokrewieństwa, ale równie dobrze mogą to być znajomi, z którymi utrzymujemy stałe relacje, chociażby ze względu na wspólne zainteresowania. Co więcej, w doktrynie przyjmuje się, że nie chodzi tu tylko o kontakt bezpośredni, tj. na żywo. Równie dobrze może to być znajomość utrzymywana poprzez internet, na przykład przez serwisy społecznościowe - wyjaśnia Marcin Huczkowski.

Oczywiście nie oznacza to, że możemy udostępnić pliki tysiącowi sieciowych znajomych. To bowiem godziłoby już w słuszne interesy twórcy.

- Granica jest tu jednak nieostra. Trzeba sobie postawić pytanie, czy udostępniając dany plik, nie zaczynamy stanowić nieusprawiedliwionej konkurencji dla ekonomicznej eksploatacji praw do utworu. Trudno więc z góry przesądzać, czy udostępnienie 50 osobom będzie się mieściło w granicach dozwolonego użytku, a 55 już nie. W przypadku kilkunastu osób z rodziny nie miałbym jednak raczej wątpliwości - dodaje nasz rozmówca.

Co na to przedstawiciele YouTube? Tłumaczą, że za rozpoznawanie utworów odpowiada system identyfikacji treści Content ID.

- Automatycznie porównuje on filmy wideo wgrane przez użytkownika z plikami referencyjnymi wgranymi przez właściciela praw przed publikacją na YouTube i działa niezależnie od tego, czy wideo jest publiczne, czy prywatne. Jeśli użytkownik uważa, że wideo zostało błędnie zidentyfikowane przez system Content ID, może zakwestionować identyfikację za pomocą formularza dostępnego w serwisie - wyjaśnia Piotr Zalewski z biura prasowego Google, którego częścią jest YouTube.

60 godzin filmów umieszczane jest w serwisie w ciągu minuty

70 proc. ruchu jest generowane z krajów innych niż USA

4 mld plików oglądają codziennie użytkownicy YouTube

DGP przypomina

Publiczne rozpowszechnianie plików z muzyką czy innymi elementami cudzej twórczości podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.

Jeśli więc dostęp do filmów mieliby nie tylko rodzina czy bliscy znajomi, ale każdy, to odpowiedzialny za to użytkownik serwisu musiałby liczyć się z koniecznością zapłaty trzykrotności stosownego wynagrodzenia, a w przypadku sprawy karnej z grzywną, ograniczeniem wolności czy nawet więzieniem do dwóch lat.

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.