Dziennik Gazeta Prawana logo

Internauci muszą uważać, co piszą

29 czerwca 2018

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł wczoraj, że generalny inspektor ochrony danych osobowych może udostępnić prywatnej firmie dane osób wypowiadających się negatywnie na jej temat w sieci. Nie może jednak czynić tego automatycznie. Podejmując taką decyzję, GIODO musi bowiem ocenić, które dobra chronione przez prawo są ważniejsze - dane osobowe internautów czy interes firmy.

Przedsiębiorstwo poczuło się urażone komentarzami na jednym z forów internetowych. Aby wszcząć kroki prawne, zażądało udostępnienia szczegółowych danych autorów wpisów ukrytych pod konkretnymi pseudonimami. Chciało poznać nie tylko numery IP czy e-maile użytkowników, lecz także ich imiona, nazwiska, adresy zamieszkania, a nawet numery PESEL. I GIODO przychylił się do prośby co do adresów IP i e-mail. Wstrzemięźliwy okazał się administrator portalu. Wczoraj NSA przyznał mu rację: udostępnić można, ale po wyważeniu interesu obu stron.

Według Piotra Waglowskiego, autora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, wyrok NSA oznacza jednak również, że wolność słowa, także w internecie, to odpowiedzialność za te słowa.

- W świetle orzeczenia GIODO będzie musiał przeanalizować, czy jego zdaniem doszło do naruszenia dóbr przedsiębiorcy i czy było to naruszenie jedynie subiektywne - z punktu widzenia wnioskodawcy - czy obiektywne. Ważne jest też, czy forum, na którym zostały umieszczone takie wpisy, ma kilkudziesięciu użytkowników, czy kilka milionów - wskazuje Waglowski.

Zaznacza także, że obecnie nie ma przepisów pozwalających rozstrzygnąć wprost, jaka w tej sytuacji wartość prawna jest ważniejsza i wymaga szerszej ochrony.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.