Jawność musi mieć granice
Nowe technologie
W dobie internetu przejrzystość to jedna z podstawowych wartości. Nie może jednak przekreślać innych, takich jak bezpieczeństwo czy prywatność - to jeden z wniosków, jakie sformułowano na zorganizowanej przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie V konferencji naukowej "Bezpieczeństwo w internecie". W tym roku jej tematem były właśnie granice jawności.
Jak wolność
Nie ma wątpliwości, że nowe technologie, a zwłaszcza upowszechnienie dostępu do internetu, zmieniły sposób podejścia do informacji.
- Przykładem na to mogą być księgi wieczyste. Dostęp do nich jest możliwy od dziesiątek, jeśli nie setek lat. Po to je wprowadzono, aby każdy miał wstęp do informacji o stanie nieruchomości. Do czasu pojawienia się internetu jawność polegała jednak na tym, że mogliśmy się udać do sądu i tam zajrzeć do ksiąg. Dzisiaj jest ona zupełnie inaczej realizowana - zauważa dr Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych, współorganizator konferencji.
Zmiana w podejściu do jawności następuje bardzo szybko.
- Jeszcze 10 lat temu nie zaliczano jej do podstawowych wartości, takich jak wolność czy równość. Korzystanie z niej raczej wymagało uzasadnienia takiej potrzeby - przypomina prof. Tomasz Stawecki z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Dzisiaj przejrzystość bez wątpienia znajduje się już w palecie głównych wartości, a internet stał się jej ucieleśnieniem - podkreślił.
Kwestia granic
Globalna sieć sprawiła, że jawność wkroczyła zarówno do sfery prywatnej (np. blogi, portale społecznościowe), jak i publicznej (np. rejestry publiczne). O ile dzisiaj już nikt nie neguje samej zasady, to coraz częściej dostrzegana jest potrzeba jej ograniczania. Internauci zaczynają zwracać uwagę, że powszechny dostęp do ich danych pozbawia ich prywatności; administracja zdaje sobie sprawę z zagrożeń, jakie może powodować niekontrolowany dostęp do jej rejestrów. Prawo i praktyka w coraz większym stopniu będą go ograniczać. Pytanie, gdzie i jak.
- W krajach anglosaskich dostrzegam niepokojące tendencje do obejmowania ograniczeniami coraz to nowych informacji i obwarowywania monopolu własności intelektualnej coraz dotkliwszymi sankcjami. Już nie chodzi o ochronę utworów czy twórców, tylko przemysłu - mówi dr Karol Dobrzeniecki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
- Oczywiście twórca musi mieć za co żyć, niemniej pewne proporcje należy zachować - dodaje.
Właśnie w szukaniu równowagi uczestnicy konferencji dostrzegli rozwiązanie narastających problemów związanych z przejrzystością.
- Jawność, bezpieczeństwo, prywatność: żadna z tych wartości nie powinna być nadrzędna. Wszystkie muszą być wyważane - ocenił prof. Tomasz Stawecki.
DGP sprawował patronat medialny nad wydarzeniem.
Sławomir Wikariak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu