Ochrona danych osobowych w obecnym wydaniu to absurd
Żyjemy w świecie, w którym mamy złudę prywatności. W kraju, w którym służby specjalne proszą o 2 mln billingów rocznie. W którym przed prawem do ochrony danych osobowych biją pokłony rzesze urzędników. Ta złuda prywatności nie pozwala funkcjonować państwu, za to biznes nic sobie z niej nie robi.
Każdy odebrał kiedyś telefon od sprzedawcy oferującego usługi firmy, z którą nigdy nie mieliśmy kontaktu. Firmy nie potrzebują naszej współpracy, by zdobyć o nas imponującą wiedzę. Jedno z przedsiębiorstw chwali się, że posiada dane dotyczące wieku, płci i poziomu zamożności dotyczące 11,5 mln gospodarstw domowych, czyli ok. 37 mln Polaków. Wszystko dzięki nieuwadze konsumentów wypełniających formularze w różnych sklepach internetowych. Jedna transakcja to przekazanie informacji do nawet kilkudziesięciu firm. Dla biznesu to, że dane są chronione, nie ma znaczenia. Nasze nazwisko i cechy demograficzne firma wycenia na kilkadziesiąt groszy. Te same reguły zbyt restrykcyjnie przestrzegane przez rząd mogą się okazać barierą w sprawnym działaniu m.in. ochrony zdrowia i edukacji.
Według "Gazety Wyborczej" pacjenci w przychodniach i szpitalach będą nosić numery identyfikacyjne i w ten sam sposób będą kodowane informacje zawarte w kartach pacjenta. Chodzi o rozwiązanie, które da możliwość ustalenia wymaganych ustawą o działalności leczniczej danych pacjenta i uniemożliwi jego identyfikację przez osoby nieuprawnione. Tak nakazuje interpretacja przepisów przez GIODO. W skrócie: lekarz będzie wzywał pacjentów po numerach, a nie nazwiskach. Ale używając liczb zamiast nazwisk przypisanych do jednej osoby, o wiele łatwiej się pomylić, np. podać nieodpowiednią dawkę leku.
Z kolei w DGP można było przeczytać o dziwnych praktykach ochrony danych osobowych przedszkolaków i maturzystów. Chłopak zdający maturę w egzaminacyjnym stresie nie zauważył w kwestionariuszu, który dano mu do wypełnienia, że powinien podpisać zgodę na przetwarzanie danych osobowych w dalszym procesie rekrutacyjnym. Nie postawił krzyżyka w jednej rubryce. Liceum zawiadomiło o tym szkołę wyższą. Efekt: uczelnia nie rozpatrzyła jego podania. Wszystkie odwołania były bezskuteczne. W przedszkolach przytoczonym przez gazetę przykładem absurdu związanego z ustawą o ochronie danych osobowych jest pytanie rodziców, czy prace dzieci wywieszane w kąciku plastycznym można podpisać ich imieniem i nazwiskiem.
GIODO broni rygorystycznego przestrzegania przepisów w szpitalach, przychodniach, przedszkolach, ale także w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, Ministerstwie Finansów, Narodowym Funduszu Zdrowia i Głównym Urzędzie Statystycznym.
Ustawa o ochronie danych osobowych mówi, że nie można przetwarzać danych identyfikujących pojedynczą osobę. Chyba że ona się na to zgodzi lub gdy rejestr prowadzi się w interesie publicznym i zgodnie z prawem (np. w przychodni lekarskiej). GIODO ma jednak zastrzeżenia do tego, że dane te można łączyć i wyciągać z nich nieoczywiste powiązania. Na przykład można dowiedzieć się, co robił bezrobotny po tym, jak wyrejestrował się z urzędu pracy. Z pozornie niezwiązanych ze sobą informacji można wywnioskować wiele na temat konkretnej osoby. W konsekwencji według GIODO danych publicznych nie można używać do niczego. Każde traktowane są jako wrażliwe i w związku z tym ich funkcjonalność jest zerowa.
Resort pracy nie może centralnie zbierać informacji o bezrobotnych, którzy się rejestrują w powiatowych urzędach pracy. By dostać szczegółowe dane, minister musi prosić samorządowe urzędy. Informacje w centrali są tak zanonimizowane, że nie da się przeprowadzić żadnej szczegółowej analizy. A dane takie mogą być przydatne, zwłaszcza gdy próbujemy różnych form wsparcia dla bezrobotnych. Jakie szkolenia przynoszą najlepsze rezultaty? Nie wiadomo.
Nie wiemy, co się dzieje ze studentami po ukończeniu szkoły. Badanie losów absolwentów, które przeforsował resort nauki w reformie szkolnictwa wyższego, nie może być zrealizowane. We współpracy z ZUS można wylosować grupę absolwentów uczelni, ale przebadać wszystkich już nie. Nie można sprawdzić, jakie mają wynagrodzenia, czy są bezrobotni itp. Połączenie numeru PESEL z informacjami o dochodach absolwenta jest niezgodne z prawem. Przez działanie GIODO wprowadzono prawo, które jest niemożliwe do stosowania.
Nie wiemy również, ile osób zapisuje się do tych samych lekarzy w różnych przychodniach, wydłużając kolejki do specjalistów. Nie wiemy, czy przychodnie i szpitale są w regionach, w których ludzie częściej chorują. Wreszcie wydatki NFZ nie są analizowane według prostych zasad kosztów i korzyści.
Nie chodzi o to, by te dane udostępniać publicznie, choć robi tak rząd USA. Chodzi o to, by kluczowe instytucje publiczne w Polsce miały prawo łączyć różne zbiory danych, żeby podejmować decyzje na podstawie faktów, a nie opinii polityków. Chodzi także o to, by pacjent nie był narażony na niepotrzebne ryzyko utraty zdrowia przez nadgorliwość w ochronie jego danych.
Granica prywatności danych osobowych jest obecnie postawiona zbyt wysoko. Wyobraźmy sobie, że wiemy, co się dzieje z bezrobotnymi po szkoleniach florystycznych oferowanych w niektórych regionach - czy są one tak bezsensowne, jak sugeruje nazwa? A co się dzieje z absolwentami polonistyki i ekonomii. Czy są bezrobotni? Który z nich więcej zarabia, który wyjechał za granicę?
Dzisiejszy strach przed tym, że rząd w Polsce będzie wiedział zbyt dużo o obywatelach, przypomina paranoję polskiej szlachty w XVIII w., która bała się wzmocnienia władzy królewskiej z lęku przed absolutyzmem. Nieefektywne państwo przestało istnieć na 123 lata.
Dzisiaj pozwólmy państwu być sprawnym i korzystać z danych, których w interesie społeczeństwa można użyć do tego, by nasza ochrona zdrowia i edukacja były lepsze.
@RY1@i02/2014/209/i02.2014.209.000001300.803.jpg@RY2@
Piotr Arak analityk w think tanku Polityka Insight, doktorant na Uniwersytecie Warszawskim
Piotr Arak
analityk w think tanku Polityka Insight, doktorant na Uniwersytecie Warszawskim
@RY1@i02/2014/209/i02.2014.209.000001300.804.jpg@RY2@
Kamil Rakocy właściciel KR Consulting
Kamil Rakocy
właściciel KR Consulting
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu