Po wyroku ETPC: kiedy portal odpowiada za komentarze internautów
To, kiedy i w jakim zakresie właściciel portalu odpowiada za komentarze osób trzecich na nim umieszczane, jest jednym z najgorętszych tematów w orzecznictwie. I to zarówno polskim, jak i europejskim. Teraz jest idealny moment, by powrócić do dyskusji: 2 lutego 2016 r. zapadł istotny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete i Index.hu Zrt przeciwko Węgrom (sygn. 22947/13, obecnie uzasadnienie dostępne tylko w języku angielskim). Wynika z niego, że serwis internetowy co do zasady nie ponosi odpowiedzialności za bezprawne komentarze internautów. Orzeczenie to jest jednak mylnie interpretowane przez niektóre media, które zdążyły już je zauważyć - przede wszystkim zwróciły na nie uwagę portale zajmujące się nowoczesnymi technologiami. W przeważającej mierze z ich opisu wyroku wynika, że portal nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów niezależnie od okoliczności. A to nieprawda. ETPC w uzasadnieniu wskazał, że każdą sprawę, gdzie na jednej szali znajduje się prawo do wolności słowa, a na drugiej prawo do poszanowania dóbr osobistych, należy rozpatrywać indywidualnie. I stwierdził, że w tym konkretnym przypadku, czyli węgierskiego portalu index.hu, należy uznać, że do naruszenia prawa przez przedsiębiorcę władającego portalem nie doszło. Generalna konkluzja, że serwis nie ponosi odpowiedzialności za wpisy osób trzecich, jest obarczona zastrzeżeniem trybunału, iż dzieje się tak co do zasady, ale możliwe są przypadki, w których będzie należało orzec o bezprawności.
Dlatego też na kolejnych stronach analizujemy zarówno polskie przepisy, jak i orzecznictwo rodzimych sądów oraz ETPC, aby wskazać, w jakich sytuacjach przedsiębiorca prowadzący stronę internetową ponosi odpowiedzialność za naruszenia zawarte w komentarzach internautów oraz jakie powinien podjąć kroki, aby tej odpowiedzialności uniknąć.
Przytaczamy też wyrok ETPC z 10 października 2013 r. w sprawie Delfi AS przeciwko Estonii (sygn. 64569/09), który utrzymany został przez Wielką Izbę Trybunału w czerwcu 2015 r. To właśnie on przełamał dość jednolitą, korzystną dla przedsiębiorców linię orzeczniczą. Trybunał uznał, że w niektórych przypadkach należy uznać, iż przedsiębiorca mający możliwość chronić czyjeś dobra osobiste, a nierobiący tego, może zostać ukarany przez sąd krajowy. Wyrok ten został uznany za zaskakujący i wzbudził dość powszechną krytykę, ale też wpłynął na orzecznictwo w poszczególnych krajach UE. Można bowiem znaleźć wyroki podążające za stwierdzeniami trybunału w sprawie Delfi.
Z tego względu orzeczenie w sprawie index.hu jest tak naprawdę szalenie istotne. Mimo że wbrew medialnym doniesieniom wcale nie stoi w całkowitej opozycji do wyroku w sprawie Delfi, to istnieje duża szansa, że będzie postrzegane przez sądy krajowe jako kolejne odwrócenie tendencji, tym razem na korzyść przedsiębiorców.
Co ważne, właściwa interpretacja przepisów i orzecznictwa ma znaczenie nie tylko dla największych graczy na rynku, lecz także dla mniejszych przedsiębiorców, a nawet osób prowadzących blogi, z których zyski bądź są niewielkie, bądź nawet nie ma ich wcale. W takiej sytuacji odpowiedzialność także jest mniejsza, ale nadal występuje. A ewentualne konsekwencje, mając na uwadze mniejszą skalę przedsięwzięcia, mogą być nawet bardziej bolesne niż dla rynkowych potentatów.
@RY1@i02/2016/029/i02.2016.029.18300300a.802.jpg@RY2@
Patryk Słowik
dziennikarz DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu