Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

O czym należy wiedzieć, uruchamiając sklep lub usługi na urządzenia mobilne

Ten tekst przeczytasz w 346 minut

Tworząc aplikację mobilną, trzeba pamiętać o przestrzeganiu podstawowych reguł. Jeśli przedsiębiorca zamówi jej wykonanie u usługodawców, powinien starannie przygotować treść umów z autorami

Internet rozpowszechnił się tak szeroko, że niemal każdy dziś z niego korzysta. Co więcej, obejmuje nowe dziedziny życia i daje coraz więcej możliwości. Modny ostatnio termin "internet rzeczy" obrazuje, jak nowe rozwiązania pomagają w codziennym życiu: można włączyć pralkę jednym kliknięciem w telefonie, lodówka sama przypomni o konieczności uzupełnienia zapasów, a zegarek monitorujący tryb życia dobierze odpowiedni program ćwiczeń. Nowe technologie oznaczają także nowe rozrywki. Dzięki wirtualnej rzeczywistości można znaleźć się w środku ulubionej gry, a rzeczywistość rozszerzona pozwala przenieść jej elementy do realnego świata.

Pojawiające się zmiany dotyczą również bardziej prozaicznych czynności i znacznie poprawiają komfort życia. Jedną z nich jest możliwość robienia zakupów za pośrednictwem komputera czy smartfona bez wychodzenia z domu.

Dla przedsiębiorczych to prawdziwy raj: nowe możliwości działania, nowe sposoby robienia biznesu. I tak z ogromnej dziedziny e-commerce (handlu przez internet) wyodrębnia się stopniowo nowa kategoria, jaką jest m-commerce, czyli handel przy użyciu urządzeń mobilnych. Każdy sprzedawca może dziś stworzyć aplikację, dzięki której klienci będą mogli przeglądać i dokonywać zakupu w każdej chwili i miejscu, wyłącznie przy użyciu swoich telefonów.

Regulacje prawne, które dotyczą m-commerce, są bardzo zbliżone, a najczęściej tożsame z tymi stosowanymi przy e-commerce. Jednak obejmują wiele aktów prawnych i różnorodne dziedziny prawa, więc ich stosowanie nie jest jednak proste. W niniejszym poradniku postaramy się przybliżyć zagadnienia prawne i opisać krok po kroku, o czym przedsiębiorca powinien pamiętać, tworząc aplikację mobilną, a także gdy za jej pośrednictwem chce prowadzić sprzedaż.

Umowa z wykonawcą

Od czego zatem zacząć? Przede wszystkim należy:

jasno określić oczekiwania co do funkcjonalności aplikacji, jaka ma być opracowana,

stworzyć definicje dla unikalnych pojęć właściwych dla danej aplikacji,

wybrać systemy, w jakich ma działać.

Programista wynajęty...

W praktyce aplikacje mobilne najczęściej tworzy się na podstawie umowy o dzieło z przeniesieniem praw autorskich. Jeżeli umowa zawarta jest z samodzielnym programistą, powinien on zamieścić w umowie oświadczenie o samodzielnym wykonaniu aplikacji. Natomiast jeżeli umowa zawarta jest z firmą informatyczną, w umowie musi się znaleźć oświadczenie o dysponowaniu pełnią praw autorskich. W obu przypadkach należy pamiętać o klauzuli o nienaruszaniu praw osób trzecich.

...albo zatrudniony na etat

Istnieje również możliwość zatrudnienia programisty na umowę o pracę. W takim przypadku prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej.

Można dodatkowo zabezpieczyć się, wprowadzając postanowienie, że jeżeli osoba trzecia wystąpi wobec zamawiającego aplikację na drogę sądową z roszczeniami opartymi na zarzucie, iż korzystanie z jakiegokolwiek elementu aplikacji narusza jej prawa, zamawiający niezwłocznie poinformuje wykonawcę aplikacji o tym, a ten wystąpi z interwencją uboczną po stronie pozwanej oraz pokryje wszelkie koszty procesowe oraz koszty ewentualnych odszkodowań.

Pola eksploatacji

W części umowy dotyczącej przeniesienia autorskich praw majątkowych należy określić, na jakich polach eksploatacji następuje przejście tych praw. W praktyce w przypadku aplikacji m-commerce powinny to być przede wszystkim następujące obszary:

trwałe i czasowe zwielokrotnienie w całości lub w części jakimikolwiek środkami i w jakiejkolwiek formie,

tłumaczenie, przystosowanie, zmiana układu i dokonywanie innych zmian,

rozpowszechnianie, w tym użyczenie, najem, dystrybucja, udzielanie licencji,

wprowadzanie do sieci, w tym sieci internet.

Inne kwestie

Pozostałe postanowienia, o których warto pamiętać w umowie, to:

termin wykonania aplikacji, w tym prawo odstąpienia od umowy w przypadku dużych opóźnień,

kary umowne - precyzyjnie określone, w jakich okolicznościach się należą i w jakiej wysokości,

zapewnienie kopii dokumentacji programu dla zamawiającego,

zakaz dalszego wykorzystywania know-how przez twórcę, a także

wyłączenie postanowień dotyczących wygaśnięcia roszczeń związanych z wadami programu w chwili przejęcia utworu.

Ochrona layoutu - nie tylko prawo autorskie

Wygląd aplikacji będzie chroniony na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Właściciele muszą zatem zadbać o prawidłowe przeniesienie praw do layoutu

Layout (czyli interfejs) to element konstrukcji graficznej strony internetowej, w którym ustala się jej wygląd, kolorystykę, krój czcionki, elementy graficzne, układ treści.

Zasadniczo wygląd layoutu będzie chroniony na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ale warto wspomnieć, że może być również chroniony za pomocą rejestracji wzorów przemysłowych, a częściowo również znaków towarowych. W przypadku tych ostatnich będzie chodziło raczej o fragmenty/elementy layoutu, np. charakterystyczne logo czy też charakterystyczne zestawienia kolorów. Tak więc prawo ochronne na znaki towarowe będzie służyło przede wszystkim do zastrzeżenia samej nazwy lub strony, na której dostępna będzie aplikacja (przedsiębiorca może zastrzec w charakterze znaku towarowego, np. adres strony z odpowiednią końcówką: .pl lub .com - w ostatnich latach zastrzega się coraz więcej takich znaków towarowych), logo aplikacji, jak i ewentualnie fragmenty graficzne lub słowno-graficzne aplikacji.

Wzór przemysłowy

Natomiast jeżeli przedsiębiorca chciałby uzyskać ochronę layoutu jako całości, powinien go zgłosić do rejestracji jako wzór przemysłowy. Firmą, która słynie z zapobiegliwości w tej dziedzinie i licznych rejestracji swoich layoutów, jest Apple. Posiada on obecnie ponad 1200 zarejestrowanych wspólnotowych wzorów przemysłowych przeznaczonych wyłącznie dla graficznych interfejsów swoich urządzeń.

Warto przy tym pamiętać, że wzór przemysłowy powinien być nowy i posiadać indywidualny charakter. Oznacza to, że przed zgłoszeniem wzoru w postaci layoutu aplikacji do rejestru, taki sam layout nie powinien być udostępniony publicznie w okresie 12 miesięcy poprzedzających zgłoszenie. Chodzi zarówno o layout identyczny lub bardzo podobny (przesłanka nowości wzoru), jak i layout, w przypadku którego całościowe wrażenie, jakie wywołuje na poinformowanym użytkowniku, nie różni się od wrażenia, jakie wywiera na tym użytkowniku wzór, który został wcześniej udostępniony publicznie (przesłanka indywidualnego charakteru).

Zresztą samo zarejestrowanie layoutu jako wzoru wspólnotowego nie daje 100-procentowej pewności co do ochrony, gdyż European Union Intellectual Property Office rejestruje wszystkie wzory, nie badając, czy spełniają one przesłankę nowości i indywidualnego charakteru. To na osobie zgłaszającej spoczywa obowiązek, aby spełnić powyższe kryteria rejestracyjne. W praktyce oznacza to, że layout naszej aplikacji stworzony przez grafika powinien być owocem jego własnej, oryginalnej i indywidualnej twórczości.

Jak  się reklamować

Używając cudzych znaków towarowych do reklamy swoich towarów i usług, przedsiębiorcy często popełniają błędy. Przykładowo, używając narzędzi AdWords przekraczają nierzadko granice legalnego użycia

Dla właścicieli sklepów internetowych, a także firm oferujących do sprzedaży swoje produkty w internecie, kwestią niezwykle istotną z praktycznego punktu widzenia są zasady ich reklamowania za pomocą słów kluczowych przy użyciu narzędzia AdWords należącego do spółki Google. Dla tych, którzy nie wiedzą, czym jest AdWords, kilka słów wyjaśnienia: jest narzędziem służącym do reklamowania się przedsiębiorców w wyszukiwarce Google. W dużym uproszczeniu polega ono na tym, że - po wpisaniu do niej określonej frazy (np. tanie laptopy Warszawa) - wyświetlą się np. reklamy sklepów oferujących towary czy usługi, których szuka konsument.

Z racji tego, że większość ludzi, szukając określonego towaru, usługi czy informacji używa do tego wyszukiwarki Google (ponad 90 proc. internautów w Polsce), obecność w wynikach wyszukiwania często okazuje się kluczowa dla sukcesu rynkowego danego produktu czy usługi.

Przedsiębiorca, chcąc dotrzeć do potencjalnych klientów, sam układa hasła i słowa kluczowe, po wpisaniu których w wyszukiwarce Google pojawi się np. jego sklep internetowy lub strona internetowa jego firmy. Musi on zatem poniekąd przewidzieć, za pomocą jakich haseł wyszukiwane są oferowane przez niego towary lub usługi. Jednocześnie płaci spółce Google za kliknięcie w daną reklamę, czyli gdy ktoś wejdzie na stronę internetową reklamowaną za pomocą AdWords.

Jeśli przedsiębiorca używa w swoich słowach kluczowych czy hasłach zwykłych, powszechnie używanych słów - reklama w AdWords nie budzi większych kontrowersji. Problem pojawia się jednak, gdy dany przedsiębiorca jako słów kluczowych zaczyna używać cudzego zarejestrowanego znaku towarowego.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: mało znany producent sprzętu AGD z Polski chciałby, aby po wpisaniu przez konsumenta w okienku wyszukiwarki haseł: "Beko pralki", "blender Bosh", "pralka Whirlpool", wyświetlała się jego strona internetowa. Rodzi się zatem pytanie, czy może on zgodnie z prawem ustawić takie hasła, nie narażając się na zarzut naruszenia praw do tych znaków towarowych? Odpowiadając na to pytanie, należy użyć ulubionej odpowiedzi każdego prawnika, czyli "to zależy"... Generalnie, co do zasady, takie używanie znaków towarowych jest dozwolone, ale muszą być spełnione odpowiednie warunki określone w orzecznictwie.

Co mówi orzecznictwo

Na samym wstępie należy zadać pytanie, czy używanie przez osoby trzecie w AdWords zarejestrowanych znaków towarowych należących do innych podmiotów w ogóle stanowi używanie znaku towarowego? Nie jest to wcale takie oczywiste, ponieważ hasła układane przez dany podmiot w AdWords nie są przecież widoczne dla innych osób. To trochę tak, jakby na kartce napisać na własne potrzeby nazwy poszczególnych znaków towarowych, co w sposób oczywisty nie jest przecież zabronione.

Na to pytanie musiał odpowiedzieć Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 23 marca 2010 r. w sprawach połączonych od C-236/08 do C-238/08 dotyczących m.in. Google oraz Louis Vuitton. Google - co oczywiste - utrzymywał, że z uwagi na to, iż dany zarejestrowany znak towarowy w ogóle nie występuje w samej reklamie, a jedynie w haśle wpisywanym przez internautę - to używanie wspomnianego oznaczenia jako słowa kluczowego nie może zostać uznane za używanie dla towarów lub usług. Naturalne jest bowiem, że koncernowi zależało na tym, aby jego klient mógł używać w reklamach AdWords wszelakich możliwych słów bez ograniczeń, niezależnie od tego, czy są one zarejestrowane jako znaki towarowe czy nie. Wpływy z reklam AdWords stanowią ponad 90 proc. przychodów tej firmy, tak więc jak najbardziej swobodne korzystanie z tego narzędzia leży w jej interesie.

Sprawa LOréal

Trybunał uznał jednak, że używanie w charakterze słów kluczowych czy też w hasłach reklamowych oznaczeń zarejestrowanych na rzecz innych podmiotów jako znaki towarowe stanowi używanie znaków dla towarów i usług. Odwołał się do wcześniejszego orzecznictwa dotyczącego reklamy porównawczej (m.in. do wyroku w sprawie LOréal, C-487/07), wychodząc z założenia, że takie używanie znaków stanowi formę reklamy porównawczej, ponieważ internauta, szukając towarów określonej firmy, dzięki Google AdWords będzie miał okazję zapoznać się również z towarami firm konkurencyjnych, których witryny wyświetlą się wskutek wyszukania.

W wyroku tym TSUE podkreślił jednocześnie kilka innych istotnych kwestii. Po pierwsze przyjął, że o ile można uznać, że podmioty, które bezpośrednio używają w swoich słowach kluczowych czy hasłach określonych znaków towarowych - używają tych oznaczeń dla towarów i usług, o tyle sam Google przez przechowywanie słów kluczowych i wyświetlanie na ich podstawie reklam - nie używa oznaczenia dla towarów i usług. Odpowiedzialność przeglądarki (oraz innych podmiotów świadczących usługi odsyłania w internecie) trybunał ograniczył do sytuacji, gdy Google - mimo powzięcia wiadomości o bezprawnej działalności reklamodawcy - nie podejmuje niezwłocznie odpowiednich działań w celu zablokowania/usunięcia reklam zawierających bezprawnie użyte znaki. Trybunał podkreślił również, że przy ocenie odpowiedzialności podmiotów świadczących usługi odsyłania należy wziąć pod uwagę, czy rola takiego podmiotu ma charakter "czysto techniczny, automatyczny i bierny" i czy nie posiada on wiedzy o przechowywanych informacjach ani nie ma nad nimi kontroli.

Nie wszystko dozwolone

Po drugie, TSUE uznał, że w reklamach AdWords zabronione jest takie używanie znaku towarowego zarejestrowanego na rzecz innego podmiotu, które może negatywnie wpływać na funkcje pełnione przez znak towarowy. Co to w praktyce oznacza? Otóż znak towarowy pełni kilka funkcji. Nie będzie to tylko funkcja wskazywania pochodzenia, ale również funkcja komunikacyjna, inwestycyjna oraz reklamowa. Używanie cudzego znaku towarowego może przede wszystkim w negatywny sposób wpływać na funkcję wskazywania pochodzenia oraz funkcję reklamową. Funkcja inwestycyjna ma na celu uzyskanie i zachowanie renomy znaku towarowego mogącej przyciągać lub przywiązać do niego konsumentów, a komunikacyjna - dostarczenie konsumentom różnorodnych informacji na temat towaru, na którym umieszczono znak towarowy.

Odnośnie do funkcji wskazywania pochodzenia trybunał podkreślił, że umieszczenie znaku towarowego należącego do podmiotu trzeciego jako słów kluczowych lub w hasłach będzie miało negatywny wpływ na tę funkcję w sytuacji, gdy sama reklama sugeruje istnienie powiązań gospodarczych pomiędzy reklamodawcą a właścicielem znaku oraz pozostaje na tyle niejasna w zakresie pochodzenia danych towarów lub usług, że właściwie poinformowany i dostatecznie uważny internauta nie jest w stanie zorientować się na podstawie linku reklamowego i załączonego do niego przekazu reklamowego, czy reklamodawcą jest osoba trzecia względem właściciela danego znaku, czy przeciwnie, osoba powiązana z nim gospodarczo.

Innymi słowy: zakazana jest taka reklama, w której przeciętny odbiorca - na podstawie samej reklamy - nie jest w stanie zorientować się, czy podmiot reklamujący swoje towary/usługi jest w jakiś sposób powiązany z właścicielem znaków towarowych użytych w reklamie AdWords.

Sprawa Interflora

W innym wyroku, z 22 września 2011 r. w sprawie Interflora vs M&S (sprawa C-323/09), TSUE doprecyzował twierdzenia zawarte w wyroku w sprawie Louis Vuitton.

Spółka Interflora Inc. prowadzi sieć kwiaciarni, w których klienci mogą złożyć zamówienia zarówno osobiście, jak i telefonicznie oraz przez internet. Interflora zarejestrowała krajowy znak towarowy w Wielkiej Brytanii, jak również znak towarowy UE. Bezsporne było, że w odniesieniu do usług doręczania kwiatów znaki te cieszą się znaczną renomą w Wielkiej Brytanii.

Spółka M&S jest jednym z największych sprzedawców detalicznych na Wyspach. Prowadzi zarówno sieć sklepów, jak i witrynę internetową www.marksandspencer.com. Wśród licznych usług prowadzi sprzedaż i doręczanie kwiatów - działalność konkurencyjną w stosunku do Interflory. W ramach usługi AdWords M&S wybrała jako słowa kluczowe termin "Interflora", a także warianty tego terminu zawierające słowo "Interflora" (mianowicie "Interflora Flowers", "Interflora Delivery", "Interflora.com", "Interflora co uk" itd.). W następstwie tego, w przypadku wprowadzenia przez internautę do wyszukiwarki Google słowa "Interflora", któregoś ze wspomnianych wariantów tego słowa lub zwrotu, który je zawiera, w rubryce "linki sponsorowane" wyświetlała się reklama M&S.

Istotny w sprawie był wygląd samej reklamy M&S, której treść brzmiała:

"M&S Flowers Online, www.marksandspencer.com/flowers, Gorgeous fresh flowers & plants, Order by 5 pm for next day delivery". Tak więc sama reklama nie wprowadzała w błąd. Od razu widać, że chodzi o spółkę M&S, nie ma również żadnego nawiązania do Interflory.

Trybunał potwierdził wyrażoną wcześniej myśl, że właściciel znaku towarowego jest uprawniony do zakazania konkurentowi zamieszczania - na bazie identycznego z tym znakiem słowa kluczowego, które ten konkurent wybrał bez zgody wspomnianego właściciela w ramach usługi odsyłania w internecie - reklamy towarów lub usług identycznych z towarami lub usługami, dla których rzeczony znak został zarejestrowany, gdy używanie to może mieć negatywny wpływ na jedną z funkcji znaku towarowego. Powtórzył, że używanie ma negatywny wpływ na pełnioną przez znak towarowy funkcję wskazania pochodzenia, gdy reklama wyświetlona na bazie wspomnianego słowa kluczowego nie pozwala lub z trudnością pozwala właściwie poinformowanemu i dostatecznie uważnemu internaucie na zorientowanie się, czy towary lub usługi, których dotyczy reklama, pochodzą od właściciela znaku lub z przedsiębiorstwa powiązanego z nim gospodarczo, czy też, przeciwnie, od osoby trzeciej.

Trybunał potwierdził również, że używanie w AdWords znaków konkurenta nie ma negatywnego wpływu na funkcję reklamową znaku towarowego oraz dodał, iż ma negatywny wpływ na funkcję inwestycyjną znaku towarowego, jeśli ogranicza w istotny sposób stosowanie przez właściciela jego znaku towarowego dla celów uzyskania lub zachowania reputacji mogącej przyciągać lub przywiązać do niego konsumentów.

Następnie odniósł się kwestii znaków towarowych renomowanych, uznając, że właściciel znaku towarowego cieszącego się renomą jest uprawniony do zakazania konkurentowi umieszczania reklam na bazie odpowiadającego temu znakowi towarowemu słowa kluczowego, które konkurent ten bez zgody wspomnianego właściciela wybrał w ramach usługi odsyłania w internecie, gdy konkurent ten czerpie w ten sposób nienależną korzyść z charakteru odróżniającego lub z renomy znaku towarowego (pasożytowanie) lub gdy wspomniana reklama działa na szkodę tego charakteru odróżniającego (osłabienie) bądź tej renomy (przyćmienie).

Reklama na bazie takiego słowa kluczowego działa na szkodę charakteru odróżniającego znaku towarowego cieszącego się renomą (osłabienie), w szczególności gdy przyczynia się ona do wynaturzenia tego znaku towarowego przez przekształcenie go w pojęcie rodzajowe.

Natomiast właściciel znaku towarowego cieszącego się renomą nie jest uprawniony do zakazywania w szczególności reklam, które wyświetlane są przez konkurentów na bazie słów kluczowych odpowiadających temu znakowi towarowemu i które proponują alternatywę w stosunku do towarów lub usług właściciela tego znaku towarowego. Jednak nie mogą: oferować zwykłej imitacji towarów lub usług właściciela wspomnianego znaku towarowego, powodować jego osłabienia lub przyćmienia i wywierać negatywnego wpływu na funkcje znaku towarowego cieszącego się renomą.

Podsumowując, co do zasady używanie znaków towarowych zarejestrowanych na rzecz innych podmiotów w reklamie AdWords jest dozwolone, ale pod warunkiem, że wyświetlona w ten sposób reklama firmy konkurencyjnej wobec właściciela znaku towarowego nie wprowadza odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, czyli w żaden sposób nie sugeruje internautom powiązań pomiędzy właścicielem znaku towarowego oraz reklamującym się w ten sposób podmiotem. Dodatkowo, jeżeli znak używany przed podmiot trzeci w reklamach AdWords jest znakiem renomowanym, należy również mieć na uwadze, żeby reklama nie działała na szkodę tego znaku.

A co na to Google?

Jak wspominaliśmy, w interesie spółki Google leży, aby poszczególne podmioty mogły jak najswobodniej używać w AdWords jako słów kluczowych wszelakich nazw łącznie z zastrzeżonymi znakami towarowymi, zwłaszcza że TSUE potwierdził w wyroku w sprawie Vuitton, iż co do zasady nie ponosi on odpowiedzialności za używanie przez podmioty korzystające z AdWords znaków towarowych jako słów kluczowych.

Niemniej jednak Google musiał stworzyć pewien mechanizm ochrony praw do znaków towarowych, chociażby ze względu na wyroki trybunału. Dlatego też umożliwia on blokowanie w AdWords takich wyrazów za pomocą specjalnego formularza, który należy wypełnić. Trzeba w nim wskazać m.in. numer prawa ochronnego na znak towarowy, zasięg terytorialny tego prawa i oczywiście samą nazwę znaku, którego używania w AdWords chcemy zakazać. Później można wskazać, które podmioty mogą używać naszego zarejestrowanego znaku towarowego w reklamach AdWords (np. oficjalnych dystrybutorów naszych towarów). Na koniec należy potwierdzić, że skarga jest wnoszona w dobrej wierze, czyli iż użycie wskazanych znaków towarowych w reklamach tekstowych AdWords nastąpiło bez zgody właściciela znaku towarowego oraz że informacje w zgłoszeniu są prawdziwe, a podmiot wnoszący o blokowanie jest upoważniony do występowania w imieniu właściciela znaku towarowego.

Warto jednak podkreślić, że Google sam z siebie nie zablokuje możliwości korzystania w reklamach AdWords z zastrzeżonych znaków towarowych, które nie zostały zgłoszone właśnie za pomocą wspomnianego wyżej formularza. Tak więc konieczne jest aktywne działanie ze strony samych zainteresowanych ochroną swoich znaków.

Treści kierowane do użytkowników

Uruchomienie sprzedaży za pośrednictwem aplikacji wiąże się z licznymi obowiązkami, m.in. informacyjnymi, w tym koniecznością opracowania regulaminu usługi. Konieczna jest też znajomość przepisów o ochronie danych osobowych

Przedsiębiorca rozpoczynający przygodę z wprowadzeniem aplikacji zakupowej powinien pamiętać, że ciąży na nim wiele obowiązków, których niedopełnienie może słono kosztować.

Są to przede wszystkim obowiązki informacyjne oraz konieczność uzyskania od klientów odpowiednich zgód. Dotyczy to w szczególności przedsiębiorców prowadzących sprzedaż B2C (skrót od ang. business to consumer).

Regulamin korzystania z aplikacji

Podstawowym dokumentem, który musi stworzyć przedsiębiorca, jest regulamin korzystania z aplikacji mobilnej (wynika to z art. 8 ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną; t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1219; dalej: u.s.u.d.e.). Powinien on zawierać wszystkie informacje, które sprzedawca musi zgodnie z prawem przekazać kupującym (a zwłaszcza konsumentom) i być nieodpłatnie udostępniony przed zawarciem umowy. W przypadku gdy kupujący tego zażąda, sprzedawca musi udostępnić mu regulamin w sposób umożliwiający pozyskanie, odtwarzanie i utrwalenie jego treści za pomocą systemu, którym się posługuje. Odpowiednie udostępnienie kupującemu regulaminu jest o tyle ważne, że w innym wypadku nie jest związany jego postanowieniami.

Zakres informacji, które muszą być przekazane, jest bardzo szeroki, jednak nie warto go ograniczać.

Ramka 1. Jak nie narazić się UOKiK

Przede wszystkim kupujący powinien być poinformowany:

o głównych cechach świadczenia - w przypadku aplikacji będzie to dotyczyć istotnych cech sprzedawanego produktu oraz sposobu komunikacji z kupującym,

o danych identyfikujących sprzedawcę - firmie, organie, który zarejestrował podmiot oraz numerze rejestracji, a także adresie przedsiębiorstwa, poczty elektronicznej oraz numerach telefonu i faksu,

o łącznej cenie wraz z podatkami,

o prawie odstąpienia od umowy,

o czasie trwania tej umowy, a jeżeli jest nieoznaczony - sposobie i przesłankach jej wypowiedzenia,

o trybie postępowania reklamacyjnego oraz adresie, pod który można składać reklamacje, jeżeli jest inny niż podane wyżej,

o warunkach świadczenia usług, w tym warunkach technicznych.

Wymienione informacje to tylko niektóre punkty z szerokiej listy, z którą trzeba zapoznać konsumenta. Wszystkie informacje powinny być wyrażone czytelnie i prostym językiem, najpóźniej w chwili wyrażenia zgody na zawarcie umowy.

Koniecznym elementem jest również przekazanie potwierdzenia zawarcia umowy na trwałym nośniku - najpóźniej w chwili dostarczenia rzeczy. Takim nośnikiem jest nie tylko papier, ale może być nim np. wiadomość e-mail, pendrive czy płyta CD.

Aby uniknąć dotkliwych konsekwencji źle napisanego regulaminu warto też zbadać, czy nie zawiera on klauzul niedozwolonych. Są to przede wszystkim postanowienia, które ograniczają prawa konsumenta, nakładają na niego dodatkowe obowiązki czy w inny sposób rażąco naruszają jego interesy. Za złamanie zakazu stosowania niedozwolonych postanowień umownych przedsiębiorca może również otrzymać karę w wysokości do 10 proc. obrotu.

Naruszenie obowiązków informacyjnych może bowiem skutkować nałożeniem grzywny (art. 139b ustawy z 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń; t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1094 ze zm.). Dodatkowo, jeżeli praktyka zostanie uznana za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, istnieje ryzyko kary w wysokości do 10 proc. obrotu z roku poprzedzającego rok jej nałożenia, i to nawet wtedy, gdy naruszenie było nieumyślne.

Polityka prywatności

Wbrew wyobrażeniu większości użytkowników internetu i aplikacji mobilnych posiadanie polityki prywatności nie jest obowiązkowe. Skąd zatem przekonanie, że każdy przedsiębiorca działający w internecie powinien ją mieć? Najczęściej wynika to z błędnego utożsamiania polityki prywatności z polityką bezpieczeństwa, która jest obowiązkowa na podstawie przepisów o ochronie danych osobowych (m.in. rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 29 kwietnia 2004 r. w sprawie dokumentacji przetwarzania danych osobowych oraz warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy informatyczne służące do przetwarzania danych osobowych; Dz.U. z 2004 r. nr 100, poz. 1024). Polityka bezpieczeństwa stanowi wewnętrzny dokument przedsiębiorcy i zawiera techniczne informacje dotyczące przetwarzania i zapewnienia bezpieczeństwa danych osobowych, które ten przedsiębiorca posiada.

Polityka prywatności przyszła początkowo jako moda ze Stanów Zjednoczonych. Szybko okazało się, że dzięki niej wypełnienie ciążących na przedsiębiorcach obowiązków informacyjnych nałożonych m.in. ustawą z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 922 ze zm.; dalej: u.o.d.o.) jest dużo łatwiejsze i zyskało na popularności. Utworzenie odrębnego od regulaminu zestawienia najważniejszych informacji zwiększa ich czytelność i ułatwia ich odbiór. Co zatem powinno się znaleźć w polityce prywatności? [, s. D6]

Ramka 2. Kluczowe elementy polityki prywatności

Polityka musi jasno określać, kto administruje danymi, które przekazują użytkownicy aplikacji. Administratorem jest podmiot, który decyduje o celach i środkach przetwarzania. Gdy jest to osoba fizyczna, należy podać imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania, zaś w przypadku innych podmiotów - pełną nazwę i adres siedziby.

Cel powinien być określony jasno i precyzyjnie, aby umożliwić osobie, do której dane należą, podjęcie świadomej decyzji co do ich podania.

Jest to rozszerzenie obowiązku podania celu zbierania danych. Odbiorcą jest w zasadzie każdy, komu udostępnia się dane osobowe. Ustawa o ochronie danych osobowych przewiduje jednak pewne wyjątki. Nie jest więc odbiorcą osoba, której dane dotyczą, osoba upoważniona do przetwarzania danych (np. odpowiedni pracownik) ani osoba, której dane powierzono (np. firma kurierska).

Inną informacją, która musi być przekazana, jest informacja o prawie dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Ustawa nakłada także obowiązek poinformowania o tym, czy podanie danych osobowych jest dobrowolne czy obowiązkowe. W drugim przypadku - należy też poinformować o podstawie prawnej obowiązku. Najczęściej podanie danych jest dobrowolne, jednak gdy przedsiębiorca uważa, że jest to niezbędne do wykonania umowy, powinien o tym fakcie poinformować kupującego.

Od maja 2018 r., kiedy obowiązywać będzie unijne rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE; Dz.Urz. UE z 2016 r. L 119, s. 1; dalej: RODO - zakres informacji, które trzeba będzie przekazać, zwiększy się. Przykładowo pojawi się obowiązkowa informacja o możliwości wycofania zgody na przetwarzanie danych czy informacja o wykorzystywaniu danych do profilowania.

Informacje dotyczące plików cookies

W polityce prywatności można też zawrzeć informacje, które musimy przekazać użytkownikom, jeżeli chcemy korzystać z plików cookies. Są to pliki umieszczane przez stronę internetową w urządzeniu odwiedzającego, których głównym celem jest zapamiętanie jego aktywności. Dzięki temu przy kolejnych odwiedzinach wyszukiwane treści są lepiej dopasowane do jego preferencji , a właściciel strony uzyskuje statystyki dotyczące ruchu na jego witrynie. Oczywiście cookies mogą mieć także inne, bardziej kontrowersyjne zastosowania, jednak wymienione są najczęściej spotykane.

Wymogi dotyczące stosowania cookies zawiera prawo telekomunikacyjne (art. 173 ustawy z 6 lipca 2004 r. - Prawo telekomunikacyjne; t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1489 ze zm.; dalej: p.t.).

Aby móc je wykorzystać, przedsiębiorca musi:

poinformować osobę, u której pliki mają być zainstalowane, o celu przechowywania i uzyskiwania informacji zdobytej dzięki cookies,

poinformować ją o możliwości określenia przez nią warunków przechowywania lub uzyskiwania informacji za pomocą oprogramowania, z którego korzysta,

po przekazaniu informacji uzyskać zgodę klienta,

zapewnić, że cookies nie spowoduje zmian w ustawieniach urządzenia lub oprogramowania.

Przedsiębiorca musi udzielić koniecznych informacji w sposób bezpośredni, jednoznaczny i zrozumiały. Ważne jest również, aby odbiorca otrzymał odpowiednie informacje przed wyrażeniem zgody na umieszczenie cookies. Stąd umieszczenie odpowiednich postanowień w polityce prywatności pozwoli na wywiązanie się z obowiązku.

Elektroniczne przesyłanie informacji handlowych

Właściciel aplikacji zakupowej z pewnością będzie chciał również wykorzystać ten kanał do reklamowania siebie i produktów, które sprzedaje. Z kolei klienci sklepu nie zawsze chcą otrzymywać ogromną liczbę reklam, które każdy chciałby im wysłać. Jak zatem pogodzić te odmienne dążenia?

Ustawodawca stanął po stronie konsumentów i przewidział zakaz wysyłania niezamówionych informacji handlowych do oznaczonych odbiorców za pomocą środków komunikacji elektronicznej, czyli SPAM-u (art. 10 u.s.u.d.e.). Co to oznacza dla przedsiębiorców? Zakaz reklamowania się bez zgody konsumenta w bezpośrednio kierowanych do niego wiadomościach. Jest to model opt-in. Oznacza on, że to konsument musi podjąć dobrowolną decyzję o przesłaniu informacji. Jeżeli przedsiębiorca decyduje się na odebranie zgody w formie zaznaczenia odpowiedniego okienka, nie może być ono domyślnie wypełnione.

Informacją handlową jest każda informacja przeznaczona bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy. Bez zgody można przesłać jedynie informację umożliwiającą porozumiewanie się z przedsiębiorcą (np. adres e-mail, nick komunikatora) lub informację o towarach i usługach niesłużącą osiągnięciu efektu handlowego, jak np. link do strony internetowej.

Podobne ograniczenia przewiduje się co do używania urządzeń telekomunikacyjnych do celów marketingu bezpośredniego. Co więcej, nawet jeżeli konsument wyraził zgodę, wykorzystanie tych urządzeń nie może się odbywać na jego koszt (art. 172 p.t.).

Pozasądowe rozstrzyganie sporów konsumenckich

Przedsiębiorcy zajmujący się sprzedażą internetową zobowiązani są również do umieszczenia na swojej stronie internetowej łatwo dostępnego linku do internetowej platformy rozwiązywania sporów konsumenckich (platforma ODR), dzięki której można rozwiązać spór online. Dodatkowo przedsiębiorca musi podać adres swojej poczty elektronicznej. Trzeba pamiętać, że tak obowiązek ciąży nawet wówczas, gdy przedsiębiorca nie wyraża zgody na skorzystanie z metod pozasądowych [art. 14 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 524/2013 z 21 maja 2013 r. w sprawie internetowego systemu rozstrzygania sporów konsumenckich oraz zmiany rozporządzenia (WE) nr 2006/2004 i dyrektywy 2009/22/WE; rozporządzenie w sprawie ODR w sporach konsumenckich].

Natomiast jeżeli przedsiębiorca wyraża zgodę na pozasądowe rozstrzyganie sporu, podaje informacje o podmiocie uprawnionym również w regulaminie (art. 31 ustawy z 23 września 2016 r. o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich; Dz.U. poz. 1823).

Zgody, które trzeba i warto uzyskać

Przedsiębiorca, aby dopełnić wszystkich obowiązków, powinien uzyskać wiele zgód od klientów. Przy czym od razu musi wyjść z założenia, że każda powinna być wyrażona odrębnie i dobrowolnie

Wymogi, jakie musi spełnić zgoda, określają różne przepisy prawa. Najczęściej wskazuje się, że zgody nie mogą być dorozumiane ani domniemane z oświadczeń innej treści (np. z akceptacji regulaminu nie można wywodzić zgody na przesyłanie informacji handlowych). Odpowiednie uzyskanie oświadczenia od konsumenta jest ważne również dlatego, że w przypadku sporu to przedsiębiorca musi wykazać, iż zgoda została wyrażona.

1. Akceptacja regulaminu

Tworząc regulamin, należy pamiętać o konieczności uzyskania od kupującego akceptacji jego warunków. Jest to oświadczenie, dzięki któremu dochodzi do zawarcia umowy sprzedaży. Dodatkowo uzyskanie takiej akceptacji pomaga wykazać przedsiębiorcy, że spełnił wszystkie obowiązki informacyjne wobec kupującego.

2. Przetwarzanie danych osobowych

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych kupującego musi spełniać wszystkie opisane wyżej wymagania. Dodatkowo kupujący musi mieć zagwarantowaną możliwość odwołania jej w każdej chwili (art. 7 pkt 5 u.o.d.o.).

Należy też pamiętać, że od maja 2018 r. wejdą nowe wymagania co do treści i formy zgody. Nowa zgoda musi być odpowiednio wyróżniona i sformułowana prostym językiem. Dodatkowo jej odwołanie musi być nie tylko dostępne, ale też równie łatwe co wyrażenie.

3. Przetwarzanie danych dla celów marketingowych

Przepisy o ochronie danych osobowych teoretycznie pozwalają na wykorzystywanie pozyskanych danych w celu marketingu bezpośredniego własnych produktów lub usług bez zgody właściciela danych (art. 23 ust. 4 pkt 2 u.o.d.o.). Jednak jeżeli dane zostały zebrane przy świadczeniu usług drogą elektroniczną (czyli np. przy prowadzeniu aplikacji zakupowej), do wykorzystania ich w celach reklamy wymagana jest zgoda (art. 19 ust. 2 pkt 2 u.s.u.d.e.).

Zgodę musimy uzyskać również, jeżeli chcemy przekazywać dane osobowe innym podmiotom lub realizować usługi marketingu na ich rzecz. Trzeba pamiętać, że dotyczy to także przekazywania danych w ramach jednej grupy kapitałowej.

4. Przesyłanie informacji handlowych

Jak było już wspominane, aby bezpiecznie wysyłać informacje handlowe do klientów sklepu, konieczne jest uzyskanie zgody odbiorcy w tym zakresie. Podobnie jak w przypadku zgody na przetwarzanie danych osobowych nie może być ona domniemana lub dorozumiana z oświadczenia woli o innej treści. Kupujący musi mieć także możliwość każdorazowego jej odwołania (art. 4 u.s.u.d.e.).

5. Umieszczanie cookies

Również zgoda na umieszczanie plików cookies nie może być dorozumiana ani domniemana, a także jej wycofanie powinno być proste, możliwe w każdym czasie i wolne od opłat. W tym przypadku prawo wprost przewiduje, że zgoda może być także wyrażona drogą elektroniczną, pod warunkiem jej utrwalenia i potwierdzenia przez użytkownika (art. 174 p.t.).

Dane osobowe

Prowadzenie aplikacji zakupowej rodzi liczne obowiązki w zakresie ochrony danych osobowych.

Prowadzenie sklepu internetowego bez informacji np. o adresach czy nazwiskach kupujących jest praktycznie niemożliwe. Są to dane o dużym znaczeniu dla osób, których dotyczą, stąd bardzo ważne jest pozostawanie w zgodzie z odpowiednimi przepisami.

Trzeba też zauważyć, że wkrótce system ochrony danych osobowych ulegnie dużym zmianom w związku z wejściem w życie 28 maja 2018 r. ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO). O czym należy więc pamiętać? Najważniejsze z punktu widzenia relacji z kupującym jest uzyskanie zgody na przetwarzanie danych osobowych oraz dopełnienie obowiązków informacyjnych. Warto też wiedzieć, że istnieją kategorie danych, których co do zasady nie można zbierać, takie jak ujawniające pochodzenie rasowe lub etniczne czy dotyczące stanu zdrowia.

Przepisy nakazują wdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających ochronę danych. Dla przykładu można wskazać obowiązek posiadania polityki bezpieczeństwa i instrukcji zarządzania systemem informatycznym zawierających m.in. wykaz budynków, w których przetwarzane są dane, czy sposób przepływu danych między systemami. Zależnie od poziomu bezpieczeństwa przepisy przewidują różne wymagania dotyczące liczby liter w hasłach, częstotliwości ich zmiany czy sposobów zabezpieczania systemów informatycznych. Wraz z wejściem w życie RODO znikną tak szczegółowe regulacje, i to przedsiębiorca będzie musiał wybrać, w jaki sposób chroni dane. Co istotne, musi o to zadbać już na etapie projektowania wykorzystywanych rozwiązań i zadbać, aby domyślnie przetwarzane były jedynie dane niezbędne. Pod rządami RODO zniknie też obowiązek zgłaszania do rejestracji zbiorów danych.

Na nowej regulacji zyskają głównie konsumenci. Zyskają oni możliwość sprzeciwu wobec profilowania, zgłoszenie żądania ograniczenia przetwarzania danych, a przede wszystkim żądania niezwłocznego usunięcia danych, które ich dotyczą (prawo do bycia zapomnianym). Jednocześnie w razie naruszenia bezpieczeństwa danych przedsiębiorca będzie musiał poinformować o tym prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (powstałego z przekształcenia generalnego inspektora danych osobowych), a także osobę, której dane dotyczą.

Największą i jednocześnie najbardziej dotkliwą zmianą jest zaś możliwość nałożenia przez prezesa UODO kar pieniężnych za naruszenie bezpieczeństwa danych. Kary mogą być bardzo dotkliwe: do 20 mln euro lub 4 proc. całkowitego rocznego światowego obrotu w przypadku naruszenia podstawowych zasad ochrony. Każde państwo UE może przewidzieć dodatkowe sankcje, np. w postaci możliwości dochodzenia odpowiedzialności cywilnej.

Uprawnienia kupującego

Prowadzenie sklepu w formie aplikacji mobilnej wiąże się też z koniecznością uwzględnienia uprawnień przysługujących kupującym. Konsument korzystający z tej drogi cieszy się większą ochroną niż inny kupujący

Jednym z podstawowych uprawnień przysługujących konsumentowi w przypadku sprzedaży przez internet jest prawo odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni od dostarczenia rzeczy. Co więcej, nie musi on podawać przyczyn ani zasadniczo ponosić kosztów zwrotu. Do odstąpienia wystarczy wysłanie przed upływem 14 dni oświadczenia na formularzu przygotowanym przez ustawodawcę lub wypełnienie oświadczenia udostępnionego na stronie internetowej sprzedawcy. Po otrzymaniu oświadczenia przedsiębiorca powinien w ciągu 14 dni zwrócić konsumentowi wszystkie poniesione koszty, w tym koszty transportu.

Problemy z reklamacjami

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku gdy kupujący chce złożyć reklamację wadliwego produktu. Może on wtedy skorzystać z uprawnień z tytułu rękojmi lub gwarancji, o ile została ona udzielona. Złożenie reklamacji z tytułu rękojmi jest skierowane do sprzedawcy, zaś gwarancja dotyczy odpowiedzialności gwaranta, którym najczęściej jest producent. Wybór podstawy zależy wyłącznie od kupującego i nie można zmuszać go do zmiany podjętej decyzji.

Chociaż rozpatrywanie reklamacji jest jednym z głównych problemów, z jakimi przedsiębiorcy spotykają się w relacji z klientami, wielu z nich ma problemy z określeniem prawidłowych procedur. Najczęściej popełniane błędy dotyczą formy zgłoszenia reklamacji, wymaganych dowodów zakupu oraz opakowań produktów.

Klient zgłaszający reklamację może to zrobić w dowolnej formie, bez względu na to, czy przedsiębiorca udostępnia gotowy formularz. Oczywiście dobrze przygotowany wzór może ułatwić pracę obu stronom, jednak nie można nigdy zmuszać kupującego do korzystania z niego. Swoboda wyboru dotyczy również formy złożenia pisma - można przekazać go osobiście, wysłać pocztą lub kurierem.

Innym często spotykanym błędem jest wymaganie przedstawienia paragonu lub faktury jako dowodu dokonania zakupu. Kupujący ma prawo przedstawić każdy dowód dokonania transakcji, jeżeli potwierdza on zakup od danego przedsiębiorcy i w danym dniu. Tak więc poza paragonem i fakturą klient może przedstawić np. wyciąg z rachunku bankowego czy potwierdzenie otrzymane e-mailowo.

Pomimo obowiązku dostarczenia rzeczy przez kupującego, przedsiębiorca nie może jednak wymagać dostarczenia reklamowanego towaru w oryginalnych opakowaniach. Jednak jeżeli rzecz jest zamontowana lub takiego rodzaju, że jej dostarczenie wywołałoby nadmierne trudności, kupujący musi jedynie udostępnić rzecz, a sprzedawca powinien naprawić ją na miejscu.

Rękojmia i gwarancja

Okres związania rękojmią wynosi dwa lata, jednak kupujący powinien zgłosić wadę w ciągu roku od jej zauważenia. W przypadku konsumentów termin ten nie może jednak skończyć się przed upływem dwóch lat od dostarczenia rzeczy. Jeżeli została udzielona gwarancja i gwarant nie wyznaczy innego okresu, w którym ponosi odpowiedzialność, obowiązuje również termin dwuletni. Odpowiedź na zgłoszone żądanie musi dotrzeć do klienta przed upływem 14 dni (w przypadku reklamacji innych niż z rękojmi - 30 dni). W przeciwnym razie reklamację uznaje się za uwzględnioną, bez względu na rzeczywistą wolę przedsiębiorcy. Kupujący w ramach zgłaszanych roszczeń może zażądać naprawy rzeczy, wymiany na wolną od wad, obniżenia ceny lub jej zwrotu w związku z odstąpieniem od umowy. Wybór formy zaspokojenia należy wyłącznie do niego i tylko niekiedy przedsiębiorca może zaproponować inny sposób załatwienia sprawy (np. przy pierwszej reklamacji może zaproponować naprawę lub wymianę rzeczy zamiast obniżenia ceny lub jej zwrotu).

Pozasądowe rozstrzyganie sporów

Od 10 stycznia 2017 r. na przedsiębiorców został nałożony obowiązek związany z rozpatrywaniem reklamacji. W razie negatywnego rozpatrzenia żądania muszą oni poinformować konsumenta na papierze lub innym trwałym nośniku o zgodzie lub jej braku na pozasądowe rozwiązanie sporu, a dodatkowo przekazać informacje o właściwym dla przedsiębiorcy podmiocie. W razie niezamieszczenia informacji uznaje się, że zgoda została wyrażona.

Odpowiednie przygotowanie procedury reklamacyjnej to nie tylko zabezpieczenie przed karami za naruszenie przepisów. Sprawna obsługa i otwarcie na klienta w wielu przypadkach wpływa na pozytywne postrzeganie przedsiębiorcy. Stąd niekiedy decydują się oni na rozszerzenie ochrony lub przyznanie dodatkowych usług, które nie są wymagane przez prawo, jak np. uwzględnianie reklamacji wad powstałych z winy kupującego czy obietnice natychmiastowej wymiany rzeczy.

Warunki obecności na platformach

Aplikacja mobilna nabiera znaczenia, kiedy użytkownicy mogą ją pobrać i zastosować. Najlepiej jest ją umieścić w jednym z największych sklepów aplikacji mobilnych

Osoba, która zamieszcza własny produkt w sklepie aplikacji, jest zwana deweloperem. Platformy podzielone są względem systemów operacyjnych, na których działa aplikacja. Tak więc już na samym początku warto przyjrzeć się, jaki system jest najbardziej opłacany: Android, iOS czy może Windows.

Platformy nie mają jednolitych wymagań, jakie musi spełnić aplikacja, aby mogła być zamieszczona. W niektórych przypadkach - przy niezależnych platformach - proces dodawania aplikacji wiąże się jedynie z rejestracją oraz akceptacją warunków regulaminu. Dodatkowo niektóre z nich reklamują możliwość dowolnego modyfikowania kanału promocji aplikacji (inaczej mówiąc, można samodzielnie zarządzać aplikacją na platformie). W większości przypadków rejestracja i zamieszczenie aplikacji jest bezpłatne.

W przypadku najbardziej rozpoznawanych sklepów proces zamieszczenia produktu może potrwać do trzech tygodni. Zarządcy platform zastrzegają sobie możliwość przeprowadzenia testów i weryfikacji aplikacji. Sprawdzane jest np. jej działanie, zgodność z regulaminem, user experience i zasady prawne. Testerzy dokładnie czytają opisy aplikacji i sprawdzają, czy działa zgodnie z deklaracją dewelopera. Aplikacja może być odrzucona na etapie weryfikacji, jak i wtedy, gdy przedsiębiorca złamie regulamin platformy, jego program będzie generować wirusy lub dostanie dużo negatywnych opinii użytkowników.

Ważne jest, aby dokładnie przeczytać warunki umowy z wybraną platformą aplikacyjną.

Zagrożenia i ryzyka

M-commerce otwiera możliwości dotarcia do nowych klientów. Podążając za najnowszymi trendami, nie można zapominać, że z niektórymi działaniami wiąże się ryzyko

Przykładowo wiele kontrowersji obecnie zaczynają wzbudzać programy monitorujące ceny konkurencji i automatycznie dopasowujące do nich ceny właściciela sklepu. Wykorzystywanie takich algorytmów może w niektórych przypadkach prowadzić do zarzutu zmowy cenowej i w konsekwencji do postępowania przed prezesem UOKiK.

Innym problemem jest kupowanie pozytywnych opinii o sprzedawanych produktach. Chociaż efekt jest bardzo korzystny dla sprzedawcy, grozi wprowadzeniem konsumentów w błąd, a to - kolejnym postępowaniem przed organem antymonopolowym.

Sygnalizowanym problemem jest też gromadzenie ogromnej ilości danych osobowych. Samo ich gromadzenie nie jest nielegalne, jednak ich prawidłowa ochrona może stanowić nie lada wyzwanie. Natomiast konsekwencje zaniedbań mogą być dotkliwe zarówno dla sprzedawcy (nałożenie bardzo wysokich kar), jak i osoby, której dane dotyczą (np. kradzieże tożsamości). Planując wejście na rynek m-commerce warto więc starannie się przygotować zarówno od strony technicznej, jak i prawnej.

@RY1@i02/2017/147/i02.2017.147.050000100.801.jpg@RY2@

Marek Rumak

radca prawny, Affre i Wspólnicy Sp. K.

@RY1@i02/2017/147/i02.2017.147.050000100.802.jpg@RY2@

Anna Wawruch

prawnik, Affre i Wspólnicy Sp. K.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.