Bez kokosów za naruszenia RODO
Nie warto żądać zbyt dużego zadośćuczynienia za wyciek danych. Koszty sądowe mogą przewyższyć uzyskaną kwotę, nawet gdy wygra się przed sądem
W orzecznictwie polskich sądów zaczyna się kształtować standardowe zadośćuczynienia za wyciek danych. Niedogodności z nim związane wycenia się zazwyczaj na 1,5 tys. zł. Taką też kwotę zasądzono w ostatnim wyroku w takiej sprawie. Dotyczył on głośnego w 2020 r. wycieku danych klientów serwisu pożyczkowego MoneyMan.pl. Chodziło o 140 tys. osób i takie informacje, jak: imię, nazwisko, adres, PESEL, numer dowodu tożsamości, NIP czy numer rachunku bankowego. Prezes UODO nałożył wówczas na zarządzającą serwisem spółkę ID Finance Poland (dziś w likwidacji) karę ponad mln zł. W 2021 r. została ona uchylona przez sąd, który uznał, że odpowiedzialna za wyciek jest białoruska spółka przetwarzająca dane.
Jeden z niedoszłych klientów (zarejestrował się w serwisie, ale nie udzielono mu pożyczki) pozwał spółkę, żądając 30 tys. zł zadośćuczynienia za szkody niemajątkowe. Twierdził, że po tym, jak dowiedział się o wycieku, stał się nerwowy, miał problemy ze snem, próbował dostać się do terapeuty, co jednak okazało się niemożliwe ze względu na pandemię. Sytuacja miała się też odbić na jego życiu rodzinnym – kłócił się z żoną, nie poświęcał uwagi dzieciom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.