Przychodnie i szpitale omyłkowo udostępniają dane pacjentów
Zagubiona dokumentacja medyczna, wysłanie wyników badań innego pacjenta, wyciek danych do internetu – to tylko niektóre z naruszeń zasad ochrony danych osobowych. Informatyzacja branży medycznej pomaga rozwiązać wiele problemów, ale generuje również nowe zagrożenia
Pandemia okazała się sprawdzianem dla przychodni i szpitali w zakresie udostępniania danych medycznych. Zamknięte budynki, ograniczony przepływ pacjentów i realizowanie teleporad wymusiły nawet na najbardziej opornych placówkach przesyłanie danych do pacjentów czy innych podmiotów drogą elektroniczną. W wielu przypadkach zabrakło jednak czujności. Jak wynika z informacji od Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), liczba naruszeń rośnie, a najwięcej dotyczy właśnie branży medycznej (patrz: infografika). Przekazanie danych on-line jest łatwe i szybkie, ale równie łatwo i szybko można popełnić błąd, który może mieć doniosłe skutki.
– Kiedy wyciek dotyczy dokumentacji medycznej, oprócz podstawowych danych, jak imię, nazwisko i PESEL, mogą zostać ujawnione także adres zamieszkania pacjenta oraz informacja o przebytych przez niego chorobach, obciążeniach genetycznych czy uzależnieniach – mówi adwokat Michał Rygiel, specjalizujący się w ochronie danych osobowych. – Taki zakres danych może w przyszłości utrudnić pacjentowi ubieganie się o pracę, poniżyć go w oczach środowiska czy też stać się powodem odmowy udzielenia kredytu przy zastosowanym profilowaniu klienta banku. Wówczas ryzyko dla jego praw i wolności jest niepomiernie wyższe – wyjaśnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.