Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Portale wzięte w ryzy. Tylko które?

4 stycznia 2022
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

UODO ma zastrzeżenia co do zakresu danych, jakie będzie mogła przetwarzać Rada Wolności Słowa. UKE uznaje zaś kary, jakie mają być nakładane na portale, za zbyt rygorystyczne

Przedstawiony we wrześniu ub.r. przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o ochronie wolności słowa w internetowych serwisach społecznościowych ma z jednej strony zapobiegać bezpodstawnemu zawieszaniu kont czy konkretnych treści, a z drugiej zaś gwarantować usuwanie wpisów naruszających dobra osobiste, dobre obyczaje czy też dezinformujących. Mają się tym zajmować same portale społecznościowe, ale od ich decyzji będzie można się odwołać do specjalnie utworzonego ciała, jakim ma być Rada Wolności Słowa. Będzie ona mogła nakładać na serwisy kary finansowe - nawet do 50 mln zł.

Jak wynika ze stanowisk opublikowanych przed świętami w ramach konsultacji, przepisy te budzą jednak liczne wątpliwości i zdaniem wielu instytucji powinny być jeśli nie zmienione, to przynajmniej mocno doprecyzowane. Nie jest nawet jasne, jakie firmy ma objąć nowa ustawa. Zgodnie z projektem chodzi o wszystkie platformy, z których korzysta w Polsce co najmniej milion zarejestrowanych użytkowników, umożliwiające udostępnianie dowolnych treści innym użytkownikom lub ogółowi. Jak zauważa w swej opinii prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, nie wiadomo, czy liczeni będą użytkownicy, którzy założyli konto w polskiej domenie takiego serwisu, co oznaczałoby, że nie muszą to być osoby z polskim obywatelstwem, czy też tylko Polacy, którzy rejestrują konta w dowolnym serwisie społecznościowym udostępnionym na obszarze naszego kraju. Nie wskazano też w żaden sposób ani kto, ani w jaki sposób będzie weryfikował te dane.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.