Koniec z szerokimi cytatami bez zgody wydawców
Karol Laskowski: W kwestii linkowania w nowej dyrektywie europejski ustawodawca celowo posłużył się pojęciem, które trzeba będzie interpretować w zależności od konkretnego przypadku
fot. 79studio/Materiały prasowe
Karol Laskowski, szef Praktyki Prawa Własności Intelektualnej, Technologii i Komunikacji w Dentons
Chciałbym spytać o art. 15 przyjętej niedawno dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Często jego krytycy mówią o „podatku od linków”, choć w dyrektywie jasno wskazano, że czynność linkowania jest wyłączona z zakresu ochrony tego przepisu. Pojawiają się jednak kontrowersje, jak długi może być fragment tekstu towarzyszący linkowi, by to wyłączenie działało.
Jeżeli chodzi o fragment tekstu towarzyszący linkowi, to ustawodawca europejski jasno wskazał, że prawa przyznane wydawcom nie obejmują pojedynczych słów lub bardzo krótkich fragmentów publikacji prasowej. Tutaj zaczyna się dyskusja, co oznacza ten termin i co będzie dopuszczalne, a co nie. To podobna debata do tej toczonej od lat: od którego momentu zbitek słów staje się utworem. Jeśli nim jest, to obejmuje go ochrona prawnoautorska. Pytanie też, do jakiego momentu można mówić o cytowaniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.