Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Przed nadużyciami wolności słowa można się bronić

Ten tekst przeczytasz w 40 minut

Przedsiębiorcy nierzadko stają się obiektem ataków hejterskich. W takiej sytuacji zwykle stawiają sobie pytanie: jak podjąć walkę z hejtem, aby była skuteczna? W przypadku przedsiębiorców niezwłoczna reakcja na tego typu działania ma szczególnie istotne znaczenie z uwagi na to, że hejt może negatywnie wpłynąć na renomę, markę, pozycję na rynku, a także budowane latami zaufanie klientów i kontrahentów. Co więcej, ze względu na w zasadzie niczym nieograniczoną dostępność informacji zamieszczanych w internecie oraz szybkość rozprzestrzeniania się treści w przestrzeni wirtualnej ujemne konsekwencje płynące z hejtu internetowego mogą być dla przedsiębiorcy tym dotkliwsze, im dłużej trwa naruszenie. W ślad za tym pojawia się pytanie kolejne: jak dochodzić roszczeń, gdy działania hejterów wyrządziły szkody. Przy czym poszkodowani mogą dochodzić swoich praw zarówno na drodze cywilnej, jak również karnej. Jak zatem powinny wyglądać kolejne kroki?

Czym jest hejt?

Warto zacząć od ustalenia, czy dana wypowiedź jest hejtem. Niestety, nie jest to łatwe. Próżno szukać ustawowej definicji tego pojęcia

Hejt jest zjawiskiem stosunkowo nowym, które pojawiło się wraz z rozwojem społeczności internetowych jako wyraz przeświadczenia internautów o całkowitej anonimowości w sieci. Wypowiedzi, na które większość osób nie pozwoliłaby sobie w realnym świecie, coraz częściej pojawiają się w przestrzeni wirtualnej. Jednak nie wszystkie negatywne czy jakkolwiek krytyczne wpisy internautów można zakwalifikować jako hejt.

Prawo nie przychodzi użytkownikom internetu z pomocą w odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest hejt i jakie warunki musi spełnić dana wypowiedź, aby zakwalifikować ją jako mowę nienawiści. Brak przepisów, które wprost posługiwałyby się terminem „hejt”, wiążąco go definiując i penalizując określone jego przejawy. Nie oznacza to jednak, że obraźliwe działania w sieci nie podlegają kontroli czy też ocenie prawnej. Obowiązujące regulacje sankcjonują bowiem nadużycie wolności słowa, a do tego w istocie sprowadza się hejt. W związku z tym wyznaczenie granic wolności słowa pozwala na jednoznaczne zakwalifikowanie danej wypowiedzi jako hejtu oraz podjęcie kroków prawnych przeciwko hejterowi.

Wolność słowa

Mimo niewątpliwie negatywnego zabarwienia niektórych wypowiedzi znajdujących się w internecie mogą one mieścić się w granicach konstytucyjnej wolności słowa oraz prawa dopuszczalnej krytyki. Stosownie do art. 54 ust. 1 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Z powyższego wynika, że nie można odmówić nikomu zajmowania określonego stanowiska, nawet krytycznego wobec wydarzeń, osób, instytucji.

Każdy z nas powinien się również liczyć z możliwością krytyki oraz kierowania pod naszym adresem nie zawsze przychylnych opinii. Na publiczną krytykę na szeroką skalę w szczególności narażone są osoby publiczne (artyści, politycy) lub np. przedsiębiorstwa, które mogą spotkać się z negatywną oceną ze strony swoich pracowników, kontrahentów, konkurentów, jak również klientów. Krytyka mieści się w granicach wolności słowa wówczas, gdy jest zgodna z prawdą, wyważona oraz wolna od wulgaryzmów lub określeń mających za cel upokorzenie lub znieważanie określonej osoby lub podmiotu.

Co istotne, w ramach wolności słowa mieszczą się wypowiedzi przejaskrawione, a także posługujące się przenośnią. [przykład 1]

Przykład 1

Dopuszczalne przejaskrawienie w wypowiedzi oceniającej

Na jednym z portali internetowych przeznaczonych do wymiany opinii na temat pracodawców założony został wątek dotyczący konkretnego przedsiębiorcy. Na forum internetowym pracodawca przedstawiony został przez swoich pracowników w bardzo negatywnym świetle. Treść jednego z wpisów sugerowała, że w przedsiębiorstwie panują tego rodzaju warunki pracy, że pracodawca powinien poszukiwać nie tyle przedstawicieli handlowych do swojego przedsiębiorstwa, co „samobójców”. Jednak w ocenie sądu wpis, choć sformułowany z użyciem przenośni i przejaskrawiony, mieścił się w granicach dopuszczalnej krytyki i nie naruszył renomy spółki, pod adresem której skierowano tak dosadnie wyrażone zarzuty (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 23 marca 2017 r., sygn. akt V ACa 435/16). ©

Zawsze są granice

Wolność słowa nie ma jednak nawet w internecie charakteru bezwzględnego i kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności innych osób. Potwierdza to orzecznictwo, w którym podkreśla się, że forma i treść wypowiedzi publikowanych na internetowych portalach dyskusyjnych odbiega często od zasad przyjętych w innych środkach publicznego przekazu. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wypowiedzi publikowane w internecie są z reguły anonimowe i wpisywane na gorąco, co nie sprzyja ich wyważeniu. Charakteryzują się na ogół ostrzejszym językiem i niejednokrotnie są przejaskrawione. Niemniej jednak umieszczane komentarze nie mogą przekraczać dozwolonych i przyjętych norm (wyrok SA w Poznaniu z 23 listopada 2017 r., sygn. akt III APa 23/17).

Granicę wolności słowa stanowi przede wszystkim godność człowieka czy też renoma osoby prawnej. Wypowiedź, która przekracza właśnie tak wyznaczoną granicę, z uwagi na to, że wkracza w sferę dóbr chronionych prawem krytykowanego, spełniać może przesłanki zachowania naruszającego dobra osobiste lub wypełniać znamiona przestępstw zniesławienia czy też zniewagi. W takim przypadku, chociaż przepisy prawa nie sankcjonują zjawiska hejtu jako takiego, nie sposób mówić o braku odpowiedzialności hejtera.

Dozwolona krytyka osób publicznych

Wobec osób publicznych, czyli osób rozpoznawalnych w szerokich kręgach społeczeństwa z racji różnych form ich aktywności, granice dopuszczalnej krytyki sięgają dalej. Do kategorii osób publicznych należą zarówno osoby sprawujące funkcje publiczne, jak i osoby, które nie pełniąc ich, odgrywają role w różnych dziedzinach życia publicznego, takich jak polityka, kultura, sztuka (wyrok Sądu Najwyższego z 24 stycznia 2008 r., sygn. akt I CSK 341/07). Do osób publicznych można zaliczyć więc przykładowo zarówno lokalnych samorządowców, dziennikarzy, przedsiębiorców, jak również polityków rozpoznawalnych w skali kraju lub różnego rodzaju celebrytów.

Osoby publiczne muszą liczyć się z publiczną krytyką, także w internecie. W judykaturze podkreśla się, że nawet w przypadku osób publicznych nie mogą zostać przekroczone granice przyzwoitości, a dopuszczalna krytyka musi być związana z dziedziną, którą zajmuje się krytykowany. Wypowiadane opinie i sądy powinny być podporządkowane społecznemu celowi, jakiemu służy krytyka, nie mogą być natomiast nastawione na wywołanie ujemnych uczuć u osoby, której dotyczą, nawet jeśli jest nią osoba publiczna (por. wyrok SA w Warszawie z 13 października 2017 r., sygn. akt I ACa 1208/16).

Jeśli np. celem krytyki jest wyrażenie dezaprobaty dla działań politycznych podejmowanych przez osoby sprawujące władzę, to odwoływanie się do moralności tychże osób jako całkowicie niezwiązane z taką tematyką nie mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki i powinno być rozpatrywane w kategoriach hejtu.

Określenie lekarza weterynarii mianem rzeźnika na forum internetowym w szczególnych okolicznościach, jakimi jest śmierć ukochanego psa wskutek błędu w sztuce lekarskiej, mieści się w granicach wolności słowa i nie stanowi naruszenia dóbr osobistych w postaci dobrego imienia lekarza weterynarii

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 18 marca 2015 r., sygn. akt I ACa 901/14

Kiedy zaczyna się hejt

Hejt, czyli wypowiedź sformułowana w internecie, która przekracza granice konstytucyjnej wolności słowa, może przejawiać się na różne sposoby.

Z hejtem mamy do czynienia wówczas, gdy w internecie udostępniane są informacje nieprawdziwe, przy czym o nieprawdziwym przekazie możemy mówić nie tylko wtedy, gdy jest całkowicie niezgodny z rzeczywistym stanem rzeczy, ale także wtedy, gdy informacje przekazywane są z takim zachwianiem proporcji, pominięciem kontekstu oraz takim uproszczeniem, że muszą wywołać i wywołują u odbiorcy mylne wyobrażenie o rzeczywistym stanie rzeczy. W przypadku podmiotów prowadzących działalność gospodarczą tego rodzaju informacje odnosić się mogą do oceny działalności przedsiębiorcy, jego wiarygodności finansowej, jak również mogą stanowić zarzut niewypełniania zobowiązań wobec pracowników czy konsumentów bądź obowiązków publicznych (por. wyrok SA w Katowicach z 23 marca 2017 r., sygn. akt V ACa 435/16).

O hejcie możemy mówić również wtedy, gdy autor wpisu w sieci posługuje się niecenzuralnym, powszechnie uznanym za obraźliwe słownictwem w celu wyrażenia swojego stanowiska na temat innej osoby. Podobnie przedstawienie kogoś, czy to przy użyciu słowa, czy obrazu, w sposób uwłaczający godności człowieka lub wulgarny również stanowi hejt sankcjonowany przez przepisy prawa. Należy jednak mieć na uwadze, że samo wtrącanie w wypowiadane zdania niecenzuralnych wyrażeń w charakterze przerywników, bez kierowania ich pod adresem określonej osoby, nie stanowi przejawu hejtu (por. postanowienie SN z 28 września 2012 r., sygn. akt III KK 115/12).

W dyskusjach internautów funkcjonują również sformułowania, które same w sobie nie są niecenzuralne, ale odniesienie ich do człowieka może być kwalifikowane jako mowa nienawiści. Za przykład posłużyć może zwrot „dno”, który w podstawowym znaczeniu nie ma negatywnych konotacji. Jednakże użycie wobec innej osoby określenia „dno” nie mieści się już w granicach wolności słowa z uwagi na to, że „dno” jest synonimem nie tyle bardzo niskiego, ale najniższego z możliwych poziomów, w związku z czym nazwanie kogoś „dnem” uznawane jest za szykanę i może być rozpatrywane w kategoriach hejtu (por. wyr. SA w Krakowie z 24 marca 2017 r., sygn. akt I ACa 1604/16).

Prawa zaatakowanych

Wbrew powszechnie panującemu przeświadczeniu o całkowitej anonimowości hejterów współczesne rozwiązania techniczne, jak również prawne, pozwalają na identyfikację autora treści opublikowanej w sieci. Brak gwarancji anonimowości, a także fakt, że hejt jest zjawiskiem bezprawnym, równoznaczne są natomiast z tym, iż każdy użytkownik internetu powinien liczyć się z ewentualnymi konsekwencji prawnymi wynikającymi z zamieszczanych treści.

Osoby dotknięte hejtem mogą dochodzić swoich praw zarówno na drodze cywilnej, jak i karnej, przy czym obie ścieżki prowadzące do pociągnięcia hejtera do odpowiedzialności są od siebie niezależne. W ramach postępowania cywilnego możliwe jest wytoczenie powództwa o ochronę dóbr osobistych, którego celem jest usunięcie stanu naruszenia prawa oraz uzyskanie stosownej rekompensaty za dokonane naruszenie. Natomiast w postępowaniu karnym dochodzić można odpowiedzialności karnej hejtera z uwagi na to, że hejt kwalifikowany jest zwykle jako przestępstwo zniesławienia lub zniewagi.

Usunięcie wpisu

Pierwszą reakcją przedsiębiorcy czy innej osoby dotkniętej hejtem internetowym powinny być działania zmierzające do zablokowania dostępu do treści godzących w ich prawa. Możliwie najbardziej należy zmniejszyć negatywne skutki wynikające z zamieszczenia w internecie bezprawnej opinii

Chodzi przede wszystkim o zatrzymanie rozprzestrzeniania się nieprawdziwej czy też z innych przyczyn bezprawnej informacji dotyczącej osoby czy firmy dotkniętej wpisem.

W celu usunięcia wpisu w internecie należy zwrócić się z odpowiednim żądaniem do administratora serwisu internetowego, na którym doszło do naruszenia. Można tego dokonać na dwa sposoby, tj.:

  • skorzystać z automatycznej funkcji zgłaszania naruszeń na portalu internetowym,
  • skierować do administratora portalu internetowego pisemny wniosek o usunięcie określonego wpisu.

Warto pamiętać, że samo zamieszczenie linku do materiału zamieszczonego na zupełnie innej stronie internetowej może naruszać cudze dobra osobiste (wyrok SA w Katowicach z 18 grudnia 2013 r., sygn. akt V ACa 524/13). W związku z powyższym z wnioskiem o usunięcie można wystąpić również do właściciela witryny internetowej, na której został umieszczony link odsyłający do strony internetowej, na której znajdują się bezprawne treści.

Funkcja zgłaszania naruszeń na portalu

W przypadku większości platform internetowych administratorzy serwisów internetowych – licząc się z potencjalnym ryzykiem wystąpienia naruszeń ze strony internautów – w sąsiedztwie publikowanych przez użytkowników postów, komentarzy, filmów wprowadzają automatyczną opcję zgłaszania nieodpowiednich treści. Informując o naruszeniu, zwykle należy wskazać przyczynę zgłoszenia, wybierając odpowiednią pozycję z listy. Standardowo jako jedną z przyczyn administratorzy wymieniają szerzenie nienawiści, nękanie lub poniżanie. Spośród najpopularniejszych portali społecznościowych funkcję automatycznego zgłaszania treści mają chociażby Facebook czy YouTube. Jest to zdecydowanie najszybszy sposób zasygnalizowania administratorowi nadużycia, co powinno skutkować równie szybką reakcją z jego strony.

Wniosek do administratora

W przypadku gdy na danym portalu nie ma opcji automatycznego zgłaszania nadużyć lub przekazanie administratorowi informacji o naruszeniu tą drogą nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, należy wystąpić do administratora witryny internetowej z bezpośrednim wnioskiem o zablokowanie treści naruszającej prawo. Formułując taki wniosek, należy przede wszystkim możliwie najprecyzyjniej wskazać treść, do której dostęp powinien zostać zablokowany – tak, aby administrator mógł zidentyfikować konkretny wpis na portalu. Oprócz przytoczenia brzmienia wpisu przydatne może okazać się podanie daty jego publikacji oraz autora (może być nazwa, pseudonim, nick, pod którym użytkownik funkcjonuje na portalu). W celu uniknięcia wątpliwości, który wpis jest przedmiotem zgłoszenia, warto zrobić także zrzut ekranu obrazujący bezprawną treść, który stanowił będzie załącznik do wniosku.

Warto przy tym pamiętać, że osoba czy firma dotknięta hejtem może skutecznie dochodzić nieupubliczniania jedynie konkretnych wpisów na jej temat. Ze względu na konstytucyjną swobodę wypowiedzi za niedopuszczalne uznaje się żądanie zamknięcia całego wątku dotyczącego danego podmiotu. Przykładowo oznacza to, że w przypadku serwisów stanowiących forum do wyrażania opinii na temat pracodawców, o ile akceptowalne jest zablokowanie dostępu do określonych wpisów zawierających hejt, o tyle pracodawca nie może domagać się całkowitego zamknięcia wątku, który go dotyczy. Prowadziłoby to bowiem do naruszenia wolności słowa pozostałych internautów przez generalne uniemożliwienie wypowiadania się na temat określonego pracodawcy.

Poza sprecyzowaniem wpisu, który ma zostać usunięty z serwisu, warto wyjaśnić, na czym polega naruszenie. Niektóre sytuacje są na tyle jaskrawe, że nie wymagają dodatkowego uzasadnienia. Za przykład posłużyć mogą wpisy zawierające obraźliwe, szkalujące sformułowania pod adresem przedsiębiorcy lub innej osoby, w szczególności z użyciem wulgaryzmów. Jednakże w sieci mogą pojawić się również treści, których bezprawność nie jest jednoznaczna, a wpis na pierwszy rzut oka nie narusza niczyich praw. Jest tak zwłaszcza w przypadku publikowania informacji nieprawdziwych, pomówień, gdy innym osobom przypisuje się cechy, właściwości, zachowania nieznajdujące pokrycia w rzeczywistości. W takich sytuacjach przeważnie tylko adresat wypowiedzi ma wiedzę na temat tego, czy treść jest prawdziwa czy fałszywa. Z tego też względu, zawiadamiając o naruszeniu, konieczne trzeba wyjaśnić administratorowi, że wypowiedź stanowi hejt, ponieważ poświadczono w niej nieprawdę. W przeciwnym razie administrator może nie doszukać się we wpisie naruszenia prawa i odmówić jego usunięcia.

Pomocne przy dochodzeniu od właściciela platformy internetowej zablokowania dostępu do bezprawnych wpisów może się okazać powołanie na zasady postępowania obowiązujące na portalu ustalone przez samego właściciela serwisu, do których przestrzegania internauci zobowiązują się, korzystając z platformy internetowej. Przykładowo Facebook w swoim regulaminie zabrania użytkownikom wykorzystywania platformy do wykonywania czynności czy też udostępniania treści, które są niezgodne z prawem, wprowadzają w błąd, są oszukańcze czy naruszają prawa innych osób. W takim przypadku hejter poza tym, że narusza powszechnie obowiązujące przepisy, łamie zasady ustalone przez samego administratora, co tym bardziej powinno skłonić właściciela portalu do zajęcia stanowiska w sprawie zgłoszenia.

Ważne W momencie, w którym administrator uzyska wiarygodną wiadomość o tym, że treści na portalu naruszają prawa innych osób, zobowiązany jest niezwłocznie uniemożliwić do nich dostęp.

Obowiązki i odpowiedzialność właściciela serwisu

Na podstawie art. 15 ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1219 ze zm.; dalej: u.ś.u.d.e.) administratorzy serwisów internetowych zwolnieni są z obowiązku monitorowania wpisów zamieszczanych przez użytkowników na prowadzonych portalach internetowych, wobec czego zwykle nie mają wiedzy na temat treści udostępnianych przez internautów. Taki stan rzeczy chroni administratorów przed odpowiedzialnością za wpisy zamieszczane w serwisach internetowych. Przy czym gwarancja braku odpowiedzialności, a także obowiązku podejmowania jakichkolwiek działań w stosunku do treści znajdujących się w serwisie, trwa tak długo, jak długo administrator nie zdaje sobie sprawy z bezprawności treści udostępnianych przez portal. Dlatego najlepszym sposobem na uświadomienie administratorowi serwisu, że przechowuje i udostępnia za pomocą witryny treści godzące w prawa innych osób, jest zgłoszenie właścicielowi portalu bezpośrednio przez podmiot dotknięty wpisem faktu naruszenia wraz z żądaniem usunięcia określonych treści. Oczywiście administrator może dowiedzieć się o bezprawności wpisów także z innych źródeł, w tym wskutek własnych ustaleń.

W momencie, w którym administrator uzyska wiarygodną wiadomość o tym, że treści na portalu naruszają prawa innych osób, na podstawie art. 14 ust. 1 u.ś.u.d.e. zobowiązany jest niezwłocznie uniemożliwić do nich dostęp. W przeciwnym razie, a więc gdy administrator powiadomiony o wpisach zawierających treści naruszające dobra osobiste innej osoby nie uniemożliwi niezwłocznie dostępu do nich, aktualizuje się jego odpowiedzialność za rozpowszechnianie treści godzących w prawa innych osób (por. wyrok SN z 30 września 2016 r., sygn. akt I CSK 598/15, oraz wyrok SA w Gdańsku z 29 maja 2015 r., sygn. akt I ACa 54/15).

Pozew o usunięcie wpisu na portalu internetowym

W przypadku gdy administrator, uznając zawiadomienie za niewiarygodne lub powołując się na wolność słowa innych internautów, odmówi usunięcia wpisu, osoba dotknięta naruszeniem w sieci może wystąpić na drogę sądową w postępowaniu cywilnym przeciwko właścicielowi witryny z żądaniem usunięcia bezprawnego wpisu w ramach powództwa o ochronę dóbr osobistych. W momencie gdy administrator mimo informacji o hejcie nie uniemożliwi niezwłocznie dostępu do bezprawnych treści, staje się odpowiedzialny za naruszenie dóbr osobistych, wobec czego zablokowania dostępu do wpisu na portalu internetowym można dochodzić na drodze postępowania sądowego.

Z pozwem o ochronę dóbr osobistych może wystąpić także przedsiębiorca, niezależnie od formy prawnej prowadzonej działalności gospodarczej. Powodem w postępowaniu sądowym może być zarówno osoba prowadząca indywidulaną działalność gospodarczą, jak i spółka handlowa. Wnosząc pozew, należy jednak zwrócić uwagę na to, czyje dobra zostały naruszone wskutek wpisu. Przedsiębiorca może bowiem dochodzić usunięcia jedynie tych treści, które godzą bezpośrednio w jego dobra i interesy. Z powyższego wynika, że przedsiębiorca nie może wystąpić z pozwem o usunięcie treści na portalu internetowym wówczas, gdy są one wymierzone przeciwko jego pracownikom, zleceniobiorcom, członkom zarządu, nawet, gdy wpisy zamieszczone zostały w kontekście działalności prowadzonej przez przedsiębiorcę. W takim przypadku osoby te powinny same wystąpić z pozwem o ochronę ich dóbr osobistych (por. wyrok SA w Katowicach z 23 marca 2017 r., sygn. akt V ACa 435/16).

Ustalenie tożsamości hejtera

Drzwi do pełnej ochrony prawnej osoby dotkniętej naruszeniem otwiera ustalenie tożsamości autora hejtu internetowego. To powinien być kolejny krok

Zidentyfikowanie osoby, która stoi za nienawistnym komentarzem, wpisem na forum czy też innym przekazem w internecie, niewątpliwie nie należy do zadań łatwych. Nie jest jednak niemożliwe.

Wniosek do administratora portalu

W pierwszej kolejności osoba pokrzywdzona bezprawnym wpisem może wystąpić do administratora portalu, na którym doszło do publikacji, z wnioskiem o udostępnienie danych użytkownika będącego autorem wpisu, powołując się na realizację prawnie usprawiedliwionych interesów polegających na dochodzeniu ochrony prawnej w postępowaniu sądowym przeciwko naruszycielowi. Możliwość taką potwierdza orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, w którym wskazuje się, że udostępnianie numerów IP oraz dalszych informacji o dysponentach numerów IP podmiotom prywatnym jest dopuszczalne, o ile jest to niezbędne dla realizacji ich uzasadnionych celów (wyrok NSA z 21 sierpnia 2013 r., sygn. akt I OSK 1666/12).

Korzystając z powyższej procedury, można uzyskać jedynie te dane, które posiada sam administrator portalu. W większości przypadków będzie to więc pseudonim użytkownika oraz numer IP, z którego internauta korzystał, zamieszczając na platformie treści uznane za bezprawne. W przypadku gdy administrator portalu nie posiada chociażby informacji o imieniu i nazwisku autora wpisu, dane pozyskane w powyższy sposób będą niewystarczające do dochodzenia ochrony prawnej przed sądem cywilnym czy też karnym. Zarówno bowiem w akcie oskarżenia, jak i w pozwie cywilnym o ochronę dóbr osobistych należy oznaczyć imię i nazwisko odpowiednio oskarżonego lub pozwanego.

Wniosek do przedsiębiorcy telekomunikacyjnego

Informacja o numerze IP internauty, jakkolwiek nie jest wystarczająca do wytoczenia powództwa, stanowić może punkt wyjścia do dalszych poszukiwań autora hejtu. Dokładne dane abonenta korzystającego z określonego numeru IP posiadają przedsiębiorcy telekomunikacyjni. Na podstawie art. 159 ust. 2 ustawy z 16 lipca 2004 r. – Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1954) związani są oni tajemnicą telekomunikacyjną, co oznacza, że dane osobowe abonentów mogą być udostępniane przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych w zasadzie jedynie organom państwa, takim jak prokuratura czy sądy, gdyż tylko one władne są zwolnić przedsiębiorcę z obowiązku zachowania tajemnicy.

Warto jednak pamiętać, że zgodnie ze stanowiskiem niektórych sądów obowiązek zachowania tajemnicy telekomunikacyjnej nie ma charakteru bezwzględnego i nie chroni internauty, gdy dopuszcza się on działań naruszających obowiązujący porządek prawny. W jednym z orzeczeń NSA podkreśla, że tajemnica telekomunikacyjna sięga tylko do granic kolizji z obowiązującym porządkiem prawnym. Natomiast gdy zachodzi podejrzenie sprzeczności z nim, reguła ta musi ulec wyższemu dobru (wyrok NSA z 21 lutego 2014 r., sygn. akt I OSK 2324/12). W świetle powyższego za dopuszczalny uznaje się wniosek osoby dotkniętej naruszeniem w sieci o udostępnienie danych osobowych hejtera, jeśli służy to realizacji prawnie uzasadnionych interesów, do których zalicza się m.in. ściganie sprawcy przestępstwa w drodze prywatnego aktu oskarżenia czy też dochodzenie ochrony dóbr osobistych na drodze cywilnej.

Skarga na policję

Może się jednak okazać, że przedsiębiorca telekomunikacyjny w obawie przed narażeniem się na zarzut naruszenia tajemnicy telekomunikacyjnej oraz nieuprawnionego ujawnienia danych osobowych odmówi udostępnienia posiadanych informacji o hejterze. Rozwiązaniem w takiej sytuacji może być złożenie na policji skargi o popełnieniu przestępstwa zniewagi lub zniesławienia w trybie art. 488 ustawy z 6 czerwca 1997 r. ‒ Kodeks postępowania karnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1987 ze zm.; dalej: k.p.k.), jeśli oczywiście nienawistny wpis w internecie wypełnia znamiona któregoś z powyższych przestępstw. Przeszkody do złożenia skargi nie stanowi brak wiedzy pokrzywdzonego o osobie sprawcy. To właśnie organy ścigania wskutek złożonej skargi powinny podjąć czynności dowodowe zmierzające do ustalenia tożsamości anonimowego internauty.

W celu przyspieszenia czynności policji, składając skargę, warto przekazać organom ścigania wszystkie informacje, które udało się dotychczas ustalić na temat osoby sprawcy, w szczególności numer IP, z którego korzystał naruszyciel.

Ewentualne umorzenie postępowania karnego nie unicestwia celu złożonej przez pokrzywdzonego skargi. Na podstawie art. 156 par. 5 k.p.k. pokrzywdzonemu przysługuje bowiem prawo dostępu do akt postępowania, z których można uzyskać informację na temat ustalonej przez organy ścigania tożsamości sprawcy. Pozyskane w powyższy sposób dane podmiotu, który dopuścił się bezprawnego wpisu w internecie, otwierają drogę osobie dotkniętej naruszeniem do dochodzenia ochrony prawnej:

  • w postępowaniu karnym poprzez wniesienie prywatnego aktu oskarżenia w sprawie o zniesławienie lub zniewagę,
  • w postępowaniu cywilnym poprzez wniesienie powództwa o ochronę dóbr osobistych.

Ochrona dóbr osobistych w internecie

W większości przypadków posłużenie się wobec danej osoby hejtem wiąże się z naruszeniem jej dóbr osobistych. W takiej sytuacji zarówno osoby fizyczne, jak i osoby prawne mają zapewnione środki ochrony prawnej, których celem jest usunięcie stanu naruszenia oraz rekompensata za bezprawne działanie

Artykuł 24 par. 1 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. ‒ Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1025 ze zm.; dalej: k.c.) zapewnia każdemu prawo żądania zaniechania bezprawnego działania godzącego w dobra osobiste, usunięcia skutków naruszenia, a także dochodzenia stosownej rekompensaty za poniesioną szkodę majątkową oraz doznaną krzywdę wskutek naruszenia dóbr osobistych.

Dobra osobiste podlegające naruszeniu wskutek mowy nienawiści to w przypadku osób fizycznych godność, dobre imię, a osób prawnych – renoma. W obu przypadkach dobra te podlegają ochronie prawnej. Zarówno osoby fizyczne, jak i osoby prawne mają zagwarantowane prawo, aby nie formułowano pod ich adresem ocen, które mogą niesłusznie narazić je na utratę dobrego imienia, renomy czy też zaufania niezbędnego do niezakłóconego funkcjonowania w zakresie prowadzonej przez nie działalności.

Przedsiębiorca, jak również inna osoba, która spotyka się w internecie z bezprawnym wpisem, powinna powstrzymywać się od odpowiadania autorowi hejtu na wpisy. W razie wdania się na portalu internetowym w dyskusję istnieje ryzyko, że wskutek prowokacji ze strony hejtera dojdzie do naruszenia również jego dóbr osobistych. Tymczasem zgodnie z regułą czystych rąk nie może korzystać z ochrony ten, kto sam nadużywa swojego prawa (wyrok SA w Łodzi z 12 marca 2014 r., sygn. akt I ACa 1182/13). Zatem w przypadku, gdy pokrzywdzony hejtem, nawet w obronie własnego dobrego imienia, sam posłuży się hejtem, może przekreślić swoje szanse na skuteczne dochodzenie ochrony dóbr osobistych przed sądem.

Ważne Obowiązek zachowania tajemnicy telekomunikacyjnej nie ma charakteru bezwzględnego i nie chroni internauty, gdy dopuszcza się on działań naruszających obowiązujący porządek prawny.

Podmioty odpowiedzialne

Jeśli chodzi o podmioty odpowiedzialne za naruszenie dóbr osobistych w internecie, to w zależności od okoliczności sprawy, możemy mówić o odpowiedzialności albo samego autora hejtu, albo także administratora portalu, na którym doszło do naruszenia dóbr chronionych prawem.

W każdym przypadku odpowiedzialność ponosi autor hejtu. Poszukiwanie ochrony prawnej bezpośrednio przeciwko naruszycielowi może być jednak utrudnione, gdy hejter działa pod pseudonimem, nie ujawniając swojego imienia i nazwiska. Wówczas w pierwszej kolejności należy ustalić tożsamość autora hejtu, a dopiero później możliwe jest wniesienie do sądu cywilnego pozwu o ochronę dóbr osobistych.

Administrator portalu internetowego

W pewnych okolicznościach możliwe jest również poszukiwanie ochrony prawnej przeciwko właścicielowi portalu, na którym doszło do naruszenia dóbr osobistych. Mimo że administratorzy serwisów internetowych co do zasady nie ponoszą odpowiedzialności za treści przechowywane oraz udostępniane na portalu, pociągnięcie ich do odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych w internecie w wielu przypadkach może się okazać nieporównywalnie prostsze niż dokonanie tego samego w stosunku do internauty.

W celu pociągnięcia administratora serwisu do odpowiedzialności prawnej należy w pierwszej kolejności powiadomić go o fakcie naruszenia dóbr osobistych na portalu internetowym. Jeśli administrator wskutek zawiadomienia zablokuje dostęp do treści zawierających hejt, to zwolni się z odpowiedzialności wobec pokrzywdzonego wpisem.

W przeciwnym razie, tj. gdy administrator nie uniemożliwi niezwłocznie dostępu do treści będących przedmiotem zgłoszenia, stanie się odpowiedzialny za naruszenie dóbr osobistych, a osoba pokrzywdzona wpisem będzie mogła dochodzić od właściciela witryny internetowej rekompensaty za hejt. Odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych nie obejmuje bowiem wyłącznie działań bezpośrednich sprawców (w tym przypadku hejterów), lecz także działania tych podmiotów, które w jakikolwiek sposób przyczyniają się do naruszenia czy też pogłębienia naruszenia dóbr osobistych uprzednio dokonanego przez inne osoby. Udostępnianie przestrzeni w internecie, w której możliwe jest rozprzestrzenianie się hejtu, oraz tolerowanie tego zjawiska niewątpliwie przyczyniają się do powstania, jak również utrzymywania się stanu naruszenia dóbr osobistych, co uzasadnia odpowiedzialność administratora serwisu internetowego (por. wyrok SN z 24 listopada 2017 r., sygn. akt I CSK 73/17).

Pozew o ochronę dóbr osobistych

Występując na drogę postępowania cywilnego z powództwem o ochronę dóbr osobistych, osoba dotknięta naruszeniem może przede wszystkim dochodzić jego zaniechania poprzez usunięcie z serwisu internetowego bezprawnego wpisu stanowiącego hejt.

Poza żądaniem usunięcia stanu naruszenia dóbr osobistych możliwe jest również domaganie się podjęcia przez podmiot odpowiedzialny czynności zmierzających do usunięcia skutków naruszenia. W ramach tego uprawnienia można wystąpić w szczególności z żądaniem:

  • złożenia oświadczenia o odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie – w ramach tego roszczenia można dochodzić sprostowania nieprawdziwych zarzutów lub informacji opublikowanych na portalu, jak również przeprosin za naruszenie dobrego imienia czy też renomy; powyższe oświadczenia mogą zostać zamieszczone na stronie internetowej, na której doszło do naruszenia;
  • zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny;
  • zapłaty odszkodowania w przypadku, gdy wskutek naruszenia dóbr osobistych adresatowi hejtu wyrządzona została szkoda majątkowa.

Formułując pozew, należy pamiętać, że samo zgłoszenie jednego lub kilku z powyższych żądań będzie niewystarczające do uwzględnienia powództwa. Pośród wymagań formalnych pozwu określonych w art. 187 ustawy z 17 listopada 1964 r. ‒ Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1360 ze zm.; dalej: k.p.c.) jednym z najistotniejszych elementów pozwu z punktu widzenia szans na uwzględnienie powództwa jest merytoryczne i rzetelne uzasadnienie każdego z żądań pozwu.

W uzasadnieniu pozwu należy przede wszystkim zawrzeć okoliczności faktyczne sprawy uzasadniające zgłaszane w pozwie żądania oraz powołać się na przedstawione w pozwie okoliczności dowody. W uzasadnieniu pozwu należy więc wyczerpująco opisać, na czym polega naruszenie (wpis na forum internetowym, komentarz pod postem, artykułem w internecie, film), przywołać treść wypowiedzi, a także umotywować, dlaczego treść narusza dobra osobiste adresata hejtu (nieprawdziwe, oszczercze informacje), z podaniem, jakie dobro osobiste uległo naruszeniu wskutek hejtu. Dowodami na poparcie przywołanych okoliczności faktycznych sprawy mogą być m.in. dokumenty (w tym wydruki zrzutów ekranu obrazujące treści naruszające dobra osobiste), zeznania świadków, przesłuchanie stron.

Ponadto w przypadku, gdy powód dochodzi pozwem odszkodowania lub zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych, w pozwie należy zawrzeć kwotę, na którą powód wycenia poniesioną szkodę lub doznaną krzywdę, wyjaśniając jednocześnie, dlaczego przyjęto takie, a nie inne wartości. Rzeczowe uzasadnienie wysokości odszkodowania lub zadośćuczynienia zwiększa bowiem szanse na uwzględnienie żądania pozwu.

Gdy pozwanym jest administrator portalu internetowego, podstawową kwestią jest wykazanie okoliczności faktycznych, na podstawie których ponosi on odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych. W uzasadnieniu pozwu należy więc opisać, że właściciel portalu otrzymawszy zawiadomienie o bezprawności wpisów znajdujących się na portalu internetowym, nie podjął działań zmierzających do zablokowania dostępu do treści naruszających prawa innego użytkownika. Na dowód tego, że administrator dowiedział się o treści danych przechowywanych w serwisie internetowym, warto załączyć do pozwu zwrotne potwierdzenie odbioru przez administratora zawiadomienia o hejcie.

Zabezpieczenie roszczenia

Z uwagi na to, że postępowanie sądowe o ochronę dóbr osobistych do momentu jego prawomocnego zakończenia może trwać nawet kilka lat, gdy dochodzi się usunięcia określonych treści z portalu internetowego, warto złożyć wraz z pozwem wniosek o zabezpieczenie roszczenia przez zakazanie publikacji wskazanych treści na portalu internetowym przez okres postępowania sądowego (wniosek zawarty może zostać w treści pozwu). Uwzględnienie przez sąd wniosku o zabezpieczenie skutkować będzie nieupublicznianiem treści stanowiących hejt przez czas trwania procesu. Zabezpieczenie udzielane jest wprawdzie maksymalnie na rok, jednak jeśli postępowanie w sprawie o ochronę dóbr osobistych jest w toku, uprawniony może przed upływem okresu, na który orzeczono zakaz publikacji, żądać dalszego zabezpieczenia – by ostatecznie pokryło cały czas trwania postępowania sądowego.

Celem udzielenia zabezpieczenia jest zwiększenie skuteczności postępowania cywilnego przez zapewnienie, że mimo upływu czasu koniecznego do rozstrzygnięcia sprawy możliwe będzie osiągnięcie zamierzonych przez stronę celów postępowania. Składając wniosek o zabezpieczenie, wystarczy uprawdopodobnić istnienie roszczenia o ochronę dóbr osobistych oraz interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia. Uprawdopodobnienie oznacza, że na powyższe okoliczności nie trzeba przedstawiać dowodów. Wniosek warto jednak rzetelnie uzasadnić z uwagi na to, że na podstawie art. 755 par. 2 k.p.c. sąd może odmówić udzielenia zabezpieczenia, w przypadku gdy sprzeciwiałoby się to ważnemu interesowi publicznemu. Podejmując decyzję, sąd porównuje więc konieczność ochrony takich wartości jak wolność wypowiedzi oraz uzasadnione interesy osoby dochodzącej ochrony prawnej, w szczególności szanse na odwrócenie skutków hejtu w razie odmowy udzielenia zabezpieczenia.

Ochrona karnoprawna

Mowa nienawiści godząca w dobra osobiste sankcjonowana jest na gruncie nie tylko prawa cywilnego, lecz także prawa karnego. Podczas gdy ochrona cywilnoprawna osób dotkniętych hejtem internetowym spełniać ma cele kompensacyjne, rolą ochrony karnoprawnej jest osiągnięcie celów represyjnych wobec sprawcy naruszenia

Hejt w internecie wypełniać może znamiona przestępstwa zniesławienia, jak również zniewagi. Odpowiedzialności karnej hejtera dochodzić mogą zarówno pokrzywdzone osoby prywatne, jak i przedsiębiorcy. W przypadku przestępstwa zniesławienia forma prowadzonej działalności gospodarczej nie ma znaczenia – pokrzywdzonym może być zarówno osoba fizyczna, jak i prawna (np. spółka handlowa). Jeśli zaś chodzi o przestępstwo zniewagi – krąg podmiotów, które mogą zostać pokrzywdzone tym przestępstwem, ustawodawca zawęził do osób fizycznych. Zatem na ściganie zniewagi mogą zdecydować się jedynie podmioty prowadzące indywidualną działalność gospodarczą.

Zniesławienie

Stosownie do art. 212 par. 1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. ‒ Kodeks karny (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1600 ze zm.; dalej: k.k.) zniesławienie polega na pomówieniu innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Sąd Najwyższy wyjaśnia, że art. 212 k.k. nie wymaga dla przestępstwa zniesławienia szczególnego zabarwienia, ostrości czy dobitności wypowiedzi, lecz jedynie, by owa wypowiedź narażała pomówionego na utratę zaufania niezbędnego dla prowadzonej przez niego działalności (wyrok SN z 9 maja 2013 r., sygn. akt IV KK 403/12).

Zniewaga

Przestępstwo zniewagi w swojej istocie jest podobne do zniesławienia. Zgodnie z art. 216 par. k.k. zniewaga polega na takim zachowaniu sprawcy, które w ocenie społecznej stanowić ma wyraz pogardy oraz uwłaczania godności człowieka. SN dodaje, że przestępstwo zniewagi polega na ubliżeniu komuś słowem lub czynem, ciężkiej obrazie i jest skierowane przeciw godności osobistej człowieka (czci wewnętrznej). O tym, czy zachowanie ma charakter znieważający, decydują dominujące w społeczeństwie oceny i normy obyczajowe, a nie samo subiektywne przekonanie osoby rzekomo znieważonej (uchwała SN z 18 października 2016 r., sygn. akt SNO 45/16).

Różnice

Mimo podobieństwa obu przestępstw podstawowa różnica między zniewagą a zniesławieniem polega na celu, do osiągnięcia którego zmierza sprawca.

Zniesławienie związane jest z postawieniem zarzutu, niekoniecznie fałszywego, który może poniżyć pokrzywdzonego w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Chodzi więc o osiągnięcie skutku w sferze zewnętrznej. Natomiast w przypadku zniewagi mamy do czynienia z zarzutem typowo obelżywym lub ośmieszającym nastawionym wyłącznie na zranienie uczuć osobistych pokrzywdzonego, a zatem dotykającym jego sfery wewnętrznej.

Co istotne, zniesławienia dopuścić się można zarówno wobec osób indywidualnych, jak i wobec różnego rodzaju podmiotów zbiorowych, jak np. spółki, fundacje, stowarzyszenia. Natomiast znieważyć można wyłącznie osobę fizyczną, w związku z czym np. niemożliwe jest znieważenie spółki prawa handlowego.

Sankcje

Zarówno zniesławienie, jak i zniewaga zagrożone są grzywną lub karą ograniczenia wolności. Surowszą karą zagrożone jest popełnienie przestępstwa zniesławienia czy też zniewagi w kwalifikowanej formie, polegającej na posłużeniu się przez sprawcę środkami masowego komunikowania (czyli np. internetem). Należy jednak pamiętać, że zgodnie ze stanowiskiem SN w określeniu „środki masowego komunikowania” chodzi nie o masową dostępność samego środka, lecz o masową dostępność informacji przekazywanych za jego pomocą. Nadto SN podkreśla, że błędne jest uznanie, iż do środków masowego komunikowania należy internet bez rozróżnienia całej gamy jego różnorodności (wyrok SN z 7 listopada 2014 r., sygn. akt V KK 231/14). Zatem internet, gdy jest wykorzystywany w celu przekazywania wiadomości do nieokreślonego kręgu podmiotów, stanowi środek masowego komunikowania, za pomocą którego sprawca może dopuścić się zarówno zniesławienia, jak i zniewagi w kwalifikowanej formie, zagrożonej surowszą karą. Z sytuacją taką będziemy mieli do czynienia, gdy przestępstwo popełniono np. na otwartym forum internetowym, ale już nie, gdy sprawca działał za pomocą prywatnej poczty elektronicznej.

Kwalifikowana postać zniesławienia, a także zniewagi ‒ poza karą grzywny lub ograniczenia wolności ‒ zagrożona jest karą pozbawienia wolności do roku.

Ponadto w razie skazania za zniesławienie popełnione w podstawowej czy też kwalifikowanej postaci, jak również w razie skazania za zniewagę w kwalifikowanej formie, sąd może orzec nawiązkę w wysokości do 100 tys. zł na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

W przypadku skazania za przestępstwo zniesławienia sąd na wniosek pokrzywdzonego zobowiązany jest orzec podanie wyroku skazującego do publicznej wiadomości. W przypadku przestępstwa zniewagi podanie wyroku do publicznej wiadomości również jest możliwe, ale zależy wyłącznie od uznania sądu, który nie jest w tym zakresie związany wnioskiem pokrzywdzonego.

Ważne W przypadku skazania za przestępstwo zniesławienia sąd na wniosek pokrzywdzonego zobowiązany jest orzec podanie wyroku skazującego do publicznej wiadomości.

Tryb ścigania

Przestępstwa zniesławienia i zniewagi ścigane są z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że uruchomienie postępowania karnego przeciwko sprawcy zależy wyłącznie od woli pokrzywdzonego.

Jeśli pokrzywdzony zna tożsamość sprawcy, może wnieść bezpośrednio do sądu prywatny akt oskarżenia. Stosownie do art. 487 k.p.k. akt oskarżenia może ograniczyć się do oznaczenia osoby oskarżonego, zarzucanego mu czynu oraz wskazania dowodów, na których opiera się oskarżenie. Oznaczenie osoby powinno zawierać przynajmniej jej imię i nazwisko oraz adres. Opis czynu nie musi być tak szczegółowy, jak w akcie oskarżenia przygotowywanym przez podmiot profesjonalny w sprawie publicznoskargowej, musi jednak być na tyle dokładny, by możliwa była ocena, czy zarzucany czyn w ogóle może zawierać znamiona przestępstwa ściganego w trybie prywatnoskargowym. Wskazanie dowodów polega na podaniu danych osobowych świadków, wskazaniu dowodów rzeczowych, dołączonych dokumentów lub rzeczy, jak również podaniu miejsca, gdzie się one znajdują, lub osób, od których można je uzyskać.

W przypadku przestępstw popełnionych w internecie często zdarza się tak, że pokrzywdzony nie jest w stanie samodzielnie wnieść do sądu prywatnego aktu oskarżenia, ponieważ nie ma informacji pozwalających na jednoznaczne wskazanie sprawcy. Wychodząc naprzeciw tego rodzaju trudnościom, ustawodawca w art. 488 k.p.k. przewidział, że pokrzywdzony może złożyć pisemną lub ustną skargę na policji o popełnieniu przestępstwa prywatnego. Skarga ta powinna zostać przekazana przez policję do sądu. Jeśli jednak zachodzi wcześniej konieczność ustalenia osoby oskarżonego, to organy ścigania w ramach czynności dowodowych powinny podjąć działania zmierzające do takiego ustalenia. W przypadku gdy pokrzywdzonemu uda się samodzielnie dotrzeć chociażby do informacji o numerze IP, z którego korzystał hejter, warto przekazać tę wiadomość policji. Warto też zapisać zrzuty ekranu zawierające inkryminowanie wpisy jako dowód popełnienia przestępstwa.

Internet nie zapomina

Omawiając aspekt prawny zjawiska hejtu, należy mieć również na uwadze, że powszechna dostępność do sieci, szybkość rozpowszechniania zawartych tam informacji oraz wpisów, jak również niewyczerpalność zasobów internetowych powodują, że internet nie zapomina, co oznacza, że dla hejtera równie dotkliwe mogą być konsekwencje natury osobistej lub zawodowej. Nie jest tajemnicą, że head hunterzy poszukujący pracowników dla firm i instytucji powszechnie praktykują obecnie gromadzenie informacji na temat aktywności potencjalnych kandydatów na portalach społecznościowych oraz forach internetowych. Ma to znaczenie zwłaszcza przy naborze na stanowiska wyższego szczebla. Nietrudno sobie bowiem wyobrazić, że przedsiębiorstwo dbające o renomę nie będzie zainteresowane zatrudnieniem na eksponowanym stanowisku osoby, która działając pod przykrywką internetu, dała się poznać jako hejter, była wulgarna, pomawiała inne osoby lub firmy.

O ile w kontekście prawnym przepisy przewidują okresy przedawnienia, po upływie których niemożliwe będzie ściganie na ścieżce cywilnej lub karnej, o tyle wpisy dokonane w internecie nie usuwają się wraz z upływem okresu przedawnienia i mogą być wizytówką autora przez wiele lat, utrudniając mu karierę zawodową. ©

Przykład 2

Sankcje za hejt wobec kontrahenta mogą zaboleć

Przedsiębiorca zajmujący się drogowym przewozem towarów zarzucił kontrahentowi zajmującemu się organizacją transportów o ponadstandardowych gabarytach, że ten nigdy nie wystawia faktur. Informację zamieścił na swoim fanpage’u. Sąd uznał, że kontrahent został pomówiony o takie postępowanie i właściwości, które mogły poniżyć go w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywanej działalności gospodarczej w zakresie organizacji transportów ponadnormatywnych. Autor wpisu został skazany za przestępstwo zniesławienia oraz orzeczono wobec niego następujące sankcje:

karę grzywny w wysokości 70 stawek dziennych po 10 zł każda, czyli łącznie 700 zł grzywny,

obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz fundacji w kwocie 5000 zł,

podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez umieszczenie jego odpisu ze wzmianką o prawomocności na tablicy ogłoszeń sądu przez miesiąc (wyrok Sądu Rejonowego w Raciborzu z 21 listopada 2016 r., sygn. akt II K 247/16). ©

Przykład 3

Niedopuszczalny także wewnątrz firmy

Salowa na stronie internetowej szpitala, w którym pracowała, zniesławiła oraz znieważyła swoją bezpośrednią przełożoną, pielęgniarkę oddziałową. Zarzuciła jej, że traktuje pracowników jak parobków, bez szacunku, jest chamska, bezczelna i pozbawiona jakichkolwiek ludzkich cech. Pielęgniarka oddziałowa została znieważona m.in. takimi określeniami jak „indywiduum”. Wobec pracownicy szpitala za popełnienie przestępstwa zniesławienia oraz zniewagi sąd orzekł następujące sankcje:

karę łączną dwóch miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na roczny okres próby,

obowiązek zamieszczenia na stronie internetowej przeprosin upublicznianych przez okres trzech miesięcy (wyrok Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim z 2 grudnia 2015 r., sygn. akt II K 708/14). ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.