Od minoryzacji do majoryzacji
W prawie spółek czasem się zdarza, że mniejszość „znaczy” większość
Majoryzacja to popularna ostatnio metoda, której tak się często nie nazywa. Z grubsza polega ona na tym, że uzyskując stosowną większość w jakimś gremium, uważamy, że upoważnia to grupę nią dysponującą do decydowania o wszystkim, co ta większość umożliwia. Sprawa jest jednak tylko z pozoru prosta. Matematyka zdaje się być w takiej sytuacji absolutną królową wszystkiego. Podchodząc z całym szacunkiem do królowej nauk, okazuje się, że królowa nie może rządzić w sposób absolutny. Rządy matematyki w prawie są oczywiste, ale… Istnieje bowiem cały szereg uwarunkowań, gdzie sama matematyka nie wystarczy. Choćby przyjęte odpowiednią większością głosów uchwały Sejmu, poparte (lub nie) przez stosowną większość w Senacie, mogą zostać zawetowane przez prezydenta. No a gdy brak większości w Sejmie do jego odrzucenia, nic z wymaganej większości nie zostanie. Absolutyzm ma poza tym również swoje odcienie, jak choćby absolutyzm oświecony.
To już jakiś prawniczy horror. To nie władza większości nad mniejszością, ale władza absolutna prawa podatkowego nad innymi gałęziami prawa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.