Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Taśmowo i pod dywan

12 kwietnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

T wierdzenia, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przesądził już kwestię tego, co jest, a co nie jest abuzywne w umowach frankowych, są wielką nadinterpretacją, która ma nie dopuścić do dyskusji na temat słuszności orzeczeń sądowych. Najwyraźniej ktoś się bardzo politycznie spieszy, aby sprawy idące w dziesiątki, a niedługo w setki miliardów złotych zamieść pod dywan – nie licząc się z podziałem na lepszych (walutowych) i gorszych (złotowych) konsumentów. Ma to się dokonywać na różnych płaszczyznach – legislacyjnych, organizacyjnych, szkoleniowych, edukacyjnych, perswazyjnych – w celu ułatwienia sędziom orzekania. Postuluje się nawet działania, które zintensyfikowałyby usuwanie spraw frankowych z sądów, w tym wprowadzenie procedury elektronicznej. Widać jak na dłoni, że motorem napędowym nie jest tu ani sprawiedliwość, ani równowaga stron, lecz dalsze transfery finansowe do wąskiej grupy kosztem reszty społeczeństwa.

Nikt nie zastanawia się nad edukacją sądów w zakresie działania rynków walutowych oraz regulacji obowiązujących sektor bankowy. Zamiast wiedzy ekonomicznej mają oni otrzymać opracowane przez prawników „stezowane” orzecznictwo TSUE, ponieważ jest ono trudne i skomplikowane. Skąd pewność, że do tej pory polscy sędziowie orzekali zgodnie z zasadami prawa europejskiego? Jeszcze większym wyzwaniem jest pogodzenie obecnego orzecznictwa z widoczną nieznajomością ekonomii, mechanizmów podejmowania decyzji i zasad działania rynków, w tym finansowych. W tym zakresie sędziowie najwyraźniej nie będą wspierani, bo mogłoby to zrodzić wątpliwości interpretacyjne. Nikt się też nie zastanawia, czy przy takiej automatyzacji wydawania wyroków sektor bankowy może uruchomić w krótkim czasie wielokrotnie wyższe rezerwy niż dotychczasowe. Czy nie zagrozi to stabilności finansowej banków i państwa?

Uważam, że próby taśmowego i automatycznego rozstrzygania sporów między bankami a kredytobiorcami nie świadczą o poszukiwaniu sprawiedliwych rozstrzygnięć, lecz stwarzają wrażenie rozwiązania znanego z różnych „postępowych” rewolucji. Szczególnie że coraz więcej ekonomistów i prawników wskazuje, iż wyroki unieważniające umowy kredytowe budzą duże wątpliwości ze względu na sprzeczne z rzeczywistością uzasadnienia. To źle, że środowiska prawnicze, politycy i urzędnicy nie chcą podjąć merytorycznej dyskusji nad prawdziwością wykładni sądowych dotyczących funkcjonowania rynków walutowych. Fakt, że po 2015 r. – w związku z deprecjacją kursu złotego do franka – pojawiły się wymyślne interpretacje mechanizmu rynku walutowego, nie oznacza, że są one trafne. Prawda nie jest efektem tej czy innej doktryny politycznej czy prawnej. Słychać nawet opinie urzędnicze, że automatyzacja może być trudna z powodu roszczeń banków. Bo jak one śmią żądać zwrotu kapitału i odsetek, choć są tylko pośrednikami między tymi, co kredyty zaciągnęli, a tymi, którzy zostawili im do dyspozycji oszczędności?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.