Dziennik Gazeta Prawana logo

Scalenie akcji: szansa dla spółek publicznych do powrotu na parkiet

23 czerwca 2009

3168536e-5827-41be-b559-d717876f65d1-38915628.jpg

Tomasz Łuczyński, radca prawny Łuczyński i Wspólnicy Kancelaria Prawnicza

FON – pierwsza spółka z tzw. listy alertów, przeprowadziła scalenie swoich akcji. Chce w ten sposób powrócić na listę oficjalnych notowań Giełdy Papierów Wartościowych. Listę alertów utworzył zarząd GPW. Umożliwia ona specjalne oznaczenie przez GPW akcji spółki z tej listy, usunięcia jej akcji z indeksów giełdowych lub przeniesienia ich do tzw. fixingów (notowań w systemie kursów jednolitych). Stało się tak, ponieważ spółki próbowały sztucznie wpływać na płynność swoich papierów. Od dawna dzieliły one w tym celu swoje akcje (tzw. split), przez co zwiększały ich liczbę kosztem wartości pojedynczego papieru wartościowego. Tym sposobem w obrocie niejednokrotnie zaczęły się pojawiać akcje, których wartość wynosiła zaledwie 1 gr. Akcje groszowe były od samego początku akcjami spekulacyjnymi. Minimalny wzrost ich wartości (o 1 gr) zwiększał bowiem ich cenę aż dwukrotnie. Przy spadku z poziomu 2 gr do 1 gr było to aż 50 proc. wartości. A na takie wahania GPW nie mogła pozwolić.

Lista alertów skierowana była przede wszystkim do emitentów, których akcje charakteryzują się bardzo wysoką zmiennością akcji, przy kursie niższym niż 50 gr. W ten sposób GPW jednoznacznie dała do zrozumienia, że negatywnie ocenia występowanie w obrocie akcji groszowych. Zagrożone przesunięciem na listę alertów były też spółki, które ogłosiły upadłość, z kapitałem mniejszym niż 5 mln euro albo których akcje charakteryzują się niską płynnością. Ostatnia uchwała zarządu GPW jeszcze bardziej rygorystycznie podchodzi do takich spółek.

Jedynym rozwiązaniem dla emitentów – pomijając tych, którzy ogłosili upadłość – wydaje się być wzrost notowań albo resplit (scalenie) ich akcji. Co do wzrostu, spółki mają ograniczony na niego wpływ, a w dobie panującego kryzysu jest to mało prawdopodobne.

Również regulacje dotyczące resplitu nie wydają się ułatwiać sprawy. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW) opiera łączenie akcji na przymusowym umorzeniu ich części, tj. zakłada, że spółka powinna wykupić odpowiednią liczbę akcji i je umorzyć. Problem jednak w tym, że aby dokonać umorzenia akcji, w statucie spółki powinien znaleźć się odpowiedni zapis zezwalający na to. W praktyce bardzo niewiele albo nawet żadna ze spółek publicznych nie spełnia tego wymogu. Próba zmiany statutu w tym zakresie mogłaby natomiast być trudna do przeprowadzenia, bo takie zapisy godziłyby w prawa nabyte akcjonariuszy. Jest to więc czysto teoretyczne rozwiązanie. Można jedynie doradzić nowo tworzonym spółkom, aby z góry przewidziały stosowną regulację w swoich statutach. Wówczas przymusowe umorzenie stałoby się możliwe do przeprowadzenia w praktyce.

Problemy napotyka również próba scalenia akcji (już bez umorzenia), tak aby tzw. resztówki scaleniowe stanowiły znaną prawu cywilnemu współwłasność w częściach ułamkowych. Wiadomo, że nie wszyscy akcjonariusze posiadają odpowiednią liczbę akcji, która da się połączyć bez reszty. Przyjmując – jak to miało miejsce w przypadku FON-u – że na 50 akcji o wartości 1 gr przypadać będzie 1 akcja warta 50 gr, trzeba przyjąć, że w wielu przypadkach inwestorzy nie będą posiadali takiej liczby akcji, która da się w całości podzielić przez 50 i po scaleniu nadal niektórzy mogą posiadać nawet do 49 akcji o starej wartości. Koncepcja, aby ze wszystkich resztówek utworzyć współwłasność w częściach ułamkowych, budzi jednak zbyt wiele kontrowersji od strony prawnej (jak choćby reprezentowanie współwłaścicieli czy kwestia wyjścia ze wspólnego worka) i tym samym wydaje się niemożliwa do zastosowania.

Anonimowość obrotu na GPW uniemożliwia również dokonanie darowizny odpowiedniej liczby akcji – przez spółkę czy akcjonariusza – tym inwestorom, którzy posiadają wspomniane już resztówki. Dotarcie do poszczególnych inwestorów, szczególnie tych drobnych, byłoby bowiem niezwykle uciążliwym zadaniem chociażby ze względu na ochronę danych osobowych. Poza tym darowizna wymaga przyjęcia jej przez tzw. obdarowanego. A nie da się wykluczyć, że pewna część akcjonariuszy po prostu nie zechciałaby jej przyjąć. Poza tym problematyczna byłaby kwestia podatku od takiej darowizny. Dlatego też jedynym w obecnym stanie prawnym rozwiązaniem wydaje się być scalenie przeprowadzone na przykładzie FON-u. Cały zabieg sprowadza się do wypisania z kont prowadzonych przez KDPW dotychczasowych akcji i zapisania nowych, poscaleniowych. Po wyksięgowaniu resztówki zostają uzupełnione akcjami ze specjalnie w tym celu utworzonej – przez spółkę lub jak w przypadku FON akcjonariusza – puli. Przekazanie akcji możliwe jest na podstawie innej znanej prawu cywilnemu konstrukcji (świadczenie na rzecz osoby trzeciej), które nie wymaga przyjęcia przez obdarowanego jak w przypadku darowizny. Automatycznie zostaje zatem przekazana każdemu akcjonariuszowi taka liczba akcji, która umożliwia zaokrąglenie jego resztówek do wymaganej scaleniem liczby dotychczasowych akcji z jednoczesnym zrzeczeniem się prawa przekazującego dotychczasowe akcje do otrzymania i zapisania na jego rachunku papierów wartościowych proporcjonalnie mniejszej liczby nowych, poscaleniowych akcji.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.