Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy przedsiębiorca może w różny sposób traktować swoich kontrahentów

16 czerwca 2009

8f267214-d22e-49dc-990c-df52d9a45b65-38913503.jpg

adwokat, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna, specjalizuje się w prawie ochrony konkurencji i konsumentów, pomocy publicznej i zamówień publicznych.

Generalnie obowiązuje zasada swobody umów między przedsiębiorcami. W umowach tych mogą oni ustalać warunki, na jakich chcą współpracować, czyli np. prowadzić handel towarami czy korzystać ze swoich usług. Niemniej jednak obowiązują również przepisy, które zakazują przedsiębiorcom stosowania w pewnych okolicznościach zróżnicowanych warunków umów wobec kontrahentów. Zgodnie z tymi regulacjami czynem nieuczciwej konkurencji jest utrudnianie przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności przez rzeczowo nieuzasadnione zróżnicowane traktowanie niektórych klientów. W tym przypadku przez pojęcie klienta należy rozumieć również partnera biznesowego. Wspomniany przepis zawarty jest w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Unormowania dotyczące niejednolitego traktowania przez przedsiębiorców swoich kontrahentów zawarte są również w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów. Zgodnie z tym aktem prawnym ograniczeniem konkurencji jest zawieranie porozumień mających na celu wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie konkurencji na tzw. rynku właściwym. W szczególności może to polegać na stosowaniu w podobnych umowach z osobami trzecimi niejednolitych warunków. Według tej samej ustawy podmioty dominujące na rynku, które stosują niejednolite warunki umów, nadużywają swojej pozycji, co stanowi naruszenie prawa.

Na pewno przedsiębiorcy o dominującej pozycji muszą zachować szczególną ostrożność. Są to generalnie duże firmy, mające około 40-proc.udział w tzw. rynku właściwym. Mniejsi przedsiębiorcy natomiast mogą sobie pozwolić na większą dowolność w kształtowaniu warunków współpracy z kontrahentami, ponieważ nie mają aż tak dużego wpływu na konkurencję na rynku. Z tego wniosek, że z punktu widzenia ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów firmom dominującym na rynku wolno mniej niż podmiotom mniejszym.

Nie oznacza to jednak, że dominujący przedsiębiorcy muszą udzielać wszystkim swoim kontrahentom takich samych rabatów. Mogą je zgodnie z prawem różnicować wtedy, gdy istnieje tzw. rzeczowe albo obiektywne uzasadnienie takiego postępowania. W praktyce przyjmuje się, że jest to uzasadnienie o charakterze ekonomicznym. Jeżeli np. dominujący przedsiębiorca w ciągu miesiąca kontrahentowi A sprzedaje 500 sztuk swoich wyrobów, a kontrahentowi B tylko 20 sztuk, to będzie miał podstawę do udzielenia wyższego rabatu temu pierwszemu partnerowi biznesowemu. Uzasadni bowiem tę preferencję m.in. tym, że osiąga dzięki tej współpracy znacznie wyższe zyski, wysyłka większych partii jest bardziej racjonalna pod względem kosztów transportu itp.

To jedna z najtrudniejszych kwestii. Jak wynika z dosłownego brzemienia przepisu ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, domniemuje się, że pozycja przedsiębiorcy jest dominująca, jeżeli ma 40-proc.udział w rynku właściwym. Jest to jednak tylko domniemanie, które w praktyce można obalić. Faktycznie pozycja dominująca polega na tym, że przedsiębiorca może działać na rynku zupełnie niezależnie od konkurentów, kontrahentów czy konsumentów. Ma zatem możliwość dyktowania swoich warunków. Zdarzało się, że w decyzjach prezesa UOKiK czy w wyrokach sądu nie uznawano, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, nawet jeżeli miał on około 50-proc. udział w rynku. Wszystko bowiem zależy od struktury danego segmentu rynku. Kolejną kwestią jest poprawne określenie rynku właściwego. Nie można np. zarzucić danemu przedsiębiorcy, że ma wspomniany w ustawie 40-proc. udział w rynku witamin. Trzeba określić ten rynek bardziej ściśle: pod względem produktowym i geograficznym. Do rynku produktowego trzeba zaliczyć te towary, które są względem siebie substytucyjne za względu na cele, przeznaczenie, preferencje konsumentów itp. Zamiast więc mówić o jednym rynku witamin, trzeba brać pod uwagę rynki poszczególnych witamin: A, B, C itd. Producent witamin może mieć w jednym z tych rynków pozycję dominującą, a w innym zupełnie skromną. W aspekcie geograficznym określa się rynek, na którym panują zbliżone warunki konkurencji ze względu na obowiązujące prawo, koszty transportu, bariery w rozpoczęciu działalności itp. W zależności od produktu może to być rynek unijny, krajowy lub zupełnie lokalny.

Jeżeli już zdefiniowany jest dany rynek pod względem produktowym i geograficznym, to dopiero można ustalić procentową wielkość sprzedaży na nim konkretnego przedsiębiorcy. Chodzi o sprzedaż w ujęciu wartościowym lub ilościowym. W ten sposób dopiero można wiarygodnie ustalić, czy dany przedsiębiorca rzeczywiście zajmuje pozycję dominującą.

W takiej sytuacji przedsiębiorca nie tylko może pozbawić zalegającego z płatnościami kontrahenta rabatu, ale ma prawo odmówić mu dostarczania kolejnych towarów lub usług. Regulowanie na czas zobowiązań, zgodnie z zawartą umową, jest jednym z podstawowych warunków współpracy w biznesie. Naruszanie tej zasady bez wątpienia stanowi obiektywne uzasadnienie do zróżnicowanego traktowania kontrahentów.

Taki kontrahent ma dwie możliwości. Po pierwsze, może poskarżyć się prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), jeżeli dyskryminuje go przedsiębiorca mający pozycję dominującą na rynku. Taką możliwość przewiduje wspomniana już ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Po drugie, uważający się za poszkodowanego kontrahent ma prawo złożyć pozew do sądu, wykorzystując przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, niezależnie od tego, czy dyskryminujący go przedsiębiorca ma pozycję dominującą na rynku czy też nie. Pierwsza droga jest szybsza, bardziej efektywna i faktycznie groźniejsza dla przedsiębiorców, którzy bezpodstawnie różnicują sytuację swoich kontrahentów. Prezes UOKiK może zakończyć postępowanie administracyjne w ciągu kilku miesięcy. W przypadku zaś stwierdzenia, że przedsiębiorca stosował bezprawne praktyki, prezes UOKiK ma prawo nałożyć wysoką karę. Może ona wynosić nawet 10 proc. obrotu osiągniętego przez stosującego zakazane praktyki przedsiębiorcę. W praktyce oznacza to konieczność zapłaty nieraz wielu milionów złotych. Dodam, że prezes UOKiK wydał wytyczne, w których wyjaśnił, jak są ustalane kary za naruszanie prawa ochrony konkurencji.

Druga natomiast droga, czyli postępowanie sądowe, może trwać bardzo długo, nawet wiele lat od złożenia pozwu. Skarżący kontrahent musi też udowodnić, że poniósł szkodę wskutek działań swojego partnera handlowego oraz wykazać wysokość tej szkody. Zazwyczaj jest to bardzo trudne. A jeżeli skarżący czegoś nie udowodni, to sprawę sądową przegrywa. Jednak złożenie skargi do prezesa UOKiK nie oznacza, że ten rozpocznie postępowanie. Jeżeli prezes UOKiK uzna, że traktujący w różny sposób swoich partnerów biznesowych przedsiębiorca nie ma pozycji dominującej, to odmówi wszczęcia postępowania.

Uzasadni to tym, że UOKiK zajmuje się nadużyciami przedsiębiorców zajmujących dominującą pozycję na rynku. Jeżeli prezes UOKiK odmówi wszczęcia postępowania, to przedsiębiorcy uważającemu się za traktowanego gorzej pozostaje jeszcze droga sądowa. Jest ona, jak już wspomniałam, znacznie bardziej czasochłonna i kosztowna, a jej ostateczny wynik zazwyczaj trudny do przewidzenia. Natomiast korzystna dla pokrzywdzonego decyzja prezesa UOKiK wzmacnia również jego szanse w ewentualnym sporze przed sądem. W procesie sądowym pokrzywdzony kontrahent może domagać się odszkodowania, zadośćuczynienia za utracone korzyści, ogłoszenia przeprosin itp.

Tak. W praktyce zdarzały się takie sprawy. Dużej firmie zajmującej się transportem towarów zarzucano, że wszystkim swoim klientom oferuje takie same rabaty, niezależnie od tego na jaką odległość przewożone były ładunki. Takie praktyki zostały uznane za dyskryminujące. Dlatego przedsiębiorcy o mocnej pozycji rynkowej muszą mieć świadomość, że zarówno zróżnicowane traktowanie swoich kontrahentów będących w jednakowej sytuacji, jak i oferowanie jednakowych warunków współpracy kontrahentom znajdującym się w różnej sytuacji musi mieć uzasadnienie ekonomiczne.

W obecnym stanie prawnym istnieją pewne możliwości wynikające z kodeksu postępowania cywilnego o współuczestnictwie procesowym, ale są one dość ograniczone i w tego typu sprawach mało przydatne. Chcę jednak podkreślić, że Komisja Europejska zachęca kraje członkowskie UE do wprowadzenia przepisów umożliwiających zbiorowe dochodzenie roszczeń, czyli składanie tzw. pozwów zbiorowych. Także w Polsce trwają już prace legislacyjne nad takim projektem ustawy. Wszystko wskazuje na to, że z nowych regulacji będą mogli również korzystać kontrahenci, którzy czują się dyskryminowani przez partnerów biznesowych.

PODSTAWA PRAWNA

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.