W jaki sposób akcjonariusze mogą głosować na walnych zgromadzeniach
prof. dr hab., radca prawny z kancelarii Romanowski i Wspólnicy przewodniczący podkomisji Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, która przygotowała nowelizację k.s.h.
– Jeżeli statut spółki na to zezwoli, to będzie możliwość głosowania przy użyciu elektroniki, ale czy za pomocą sms-ów, jest to pytanie do technika. Według mojej wiedzy obecnie byłoby to niezmiernie ryzykowne. Tym samym do głosowania z użyciem telefonu na razie odnosiłbym się sceptycznie, bo jeśli nawet zastosować analogię z przepisami dotyczącymi operacji bankowych, to sms-em – dla bezpieczeństwa – można regulować rachunki tylko na znikome kwoty. Również przy konstruowaniu nowych przepisów prawa handlowego braliśmy pod uwagę raczej sieć internetową. Tu bowiem dostaje się login, hasło i możliwa jest identyfikacja co najmniej komputera. Nowe przepisy zostały jednak zaprojektowane tak, by nie odrzucać żadnego rozwiązania i otworzyć różne możliwości. Jeśli natomiast pomysł dotyczący głosowania na walnych zgromadzeniach sms-ami został wywiedziony z możliwości głosowania korespondencyjnego, to jest to pogląd błędny. Tam chodzi o wykorzystanie tradycyjnej poczty, w sposób określony w regulaminie.
– Stanowczo nie. To wynika z dyrektywy. Głosowanie korespondencyjne musi odbywać się na formularzach w formie papierowej. I właśnie dlatego taki głos trzeba oddać wcześniej, żeby zdążył dotrzeć do spółki przed WZA. Głosowanie internetowe natomiast może odbywać się w czasie rzeczywistym i jest zupełnie czymś innym. Nie ma zmieszania obydwu form.
– Oczywiście. Możliwa jest tylko transmisja WZA, które odbywa się w realnym miejscu, z przewodniczącym i notariuszem. Niektórzy akcjonariusze będą je obserwować, dyskutować i głosować na odległość, choć w czasie rzeczywistym. Jeżeli natomiast mówimy o internetowym walnym zgromadzeniu, na które ustawa u nas nie zezwala, to jest to wideokonferencja dla wszystkich, gdzie nikt nie będąc fizycznie obecny, od strony prawnej – jest. Mamy więc teraz w Polsce do czynienia nie z internetowym walnym zgromadzeniem, lecz z możliwością uczestniczenia w WZA przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej.
– To nieporozumienie. To jakby czynić zarzut z tego, że mamy różnorakie formularze – jeden, na którym można oddać głos drogą korespondencyjną, a inny do udzielenia pełnomocnictwa. Jeżeli ktoś zdecyduje się głosować korespondencyjnie i będzie chciał różnie oddać głosy z różnych akcji, czyli na tak, na nie i wstrzymać się, to będzie musiał wypełnić wiele formularzy. Ale to decyzja akcjonariusza. Dla przykładu, jeżeli taka osoba ma 90 akcji dających tyleż głosów, to będzie miał trzy formularze. Więc nieprawdą jest, że można dzielić głosy na nieskończoną liczbę. To demagogia.
– Tak. Koperty będą otwierane w chwili rozpoczęcia liczenia głosów, żeby nie doszło do oszustw czy manipulacji. Dlatego na WZA upublicznia się informację, że akcjonariusz X głosował korespondencyjnie w określony sposób. Tym samym, kto decyduje się oddać głos tą metodą, rezygnuje z utajnienia swoich decyzji.
– Tu również tajność jest ograniczona. Sposób głosowania osób, które oddały glos elektronicznie, nie jest wprawdzie ujawniany wobec wszystkich, ale ci, którzy takie głosy otrzymają, będą wiedzieli, kto jak zdecydował. Można więc pół żartem, pół serio powiedzieć, że będziemy mieli do czynienia z trzema rodzajami tajności: absolutną – przy głosowaniu tradycyjnym, tajnością prawie tajną – w razie posłużenia się środkami komunikacji elektronicznej i tajnością do pewnego momentu – przy głosowaniu korespondencyjnym. Nie sądzę jednak, żeby można się było posłużyć w przypadku nowych możliwości słowem zarzut. Owszem, głos elektroniczny nie ma takich parametrów, jak oddany na miejscu, ale dla mnie to nie jest wada, tylko uwarunkowanie technologiczne. Wszak z jednej strony musieliśmy implementować dyrektywę, a z drugiej powstały skutek tego ułatwienia dla akcjonariuszy. Zawsze jest coś za coś.
– Ostatecznie to akcjonariusz udziela pełnomocnictwa. Jeśli uważa, że głosowanie członka zarządu byłoby wbrew jego interesom, to nie musi go umocowywać. To jest kolejny wyraz autonomii woli podmiotu w prawie prywatnym, choć prawda, że i w prawie spółek mamy ścieranie się koncepcji społeczeństwa bardziej i mniej liberalnej, przewidującej większą rolę państwa. Musimy szukać równowagi między nimi, ale w wypadku pełnomocnictwa, to jest to relacja prywatnoprawna. Dlatego państwo – co do zasady – nie powinno w nią ingerować. I jeśli członek władz spółki ujawni, że przyjęcie pełnomocnictwa powoduje u niego potencjalny problem, to głos przez niego oddany za mocodawcę, który się na to zgodził, jest O.K. Gorzej, jeżeli akcjonariusz o konflikcie interesów by nie wiedział. Wtedy powstałoby pytanie, czy pełnomocnictwo nie zostało udzielone pod wpływem błędu. Nie wykluczone, że można by było wtedy dowodzić nieważności pełnomocnictwa, a w konsekwencji oddanego głosu. Ale to jest relacja między mocodawcą a pełnomocnikiem.
– Zawsze dokonanie czynności prawnej przez pełnomocnika wiąże się z niebezpieczeństwem, że pełnomocnik zachowa się nielojalnie. A ochrona polega na tym, że można dążyć do unieważnienia pełnomocnictwa i w konsekwencji głosu oddanego niezgodnie z instrukcjami. Niemniej, rozważając wszystkie za i przeciw, opowiadam się za unikaniem paternalizmu w stosunku do mocodawcy. Wreszcie prawo handlowe to serce prawa prywatnego.
– Narzuciła nam to dyrektywa, ale mam ogromne wątpliwości co do tego rozwiązania. Rozumiem jego uzasadnienie. Nie chodziło wprawdzie o to, by w walnym zgromadzeniu uczestniczyły osoby, które nie są akcjonariuszami, ale o to, że fundusze inwestycyjne nie decydują się na uczestnictwo w WZA, ponieważ chcą mieć możliwość sprzedaży akcji, gdyby zaszły jakieś nadzwyczajne okoliczności tuż przed jego terminem. Ostatnio mamy wiele przykładów gwałtownych załamań rynku. Nie wykluczam jednak, że niejako przy okazji, sprawy zaszły za daleko. Ale nie mieliśmy wyjścia.
– Moim zdaniem nie. Taki fikcyjny akcjonariusz nie może zaskarżać uchwał. Są one bowiem wyrazem relacji wewnątrzkorporacyjnych. Wystarczy przyjrzeć się, kto zgodnie z przepisami kodeksu spółek handlowych może podważąć decyzje właścicieli. To członkowie zarządu, rady nadzorczej oraz akcjonariusze. Oznacza to, że skarżącego musi wiązać ze spółką stosunek korporacyjny. Oni mają interes prawny. Natomiast były akcjonariusz nie ma go. Dlatego musimy zatrzymać się na uczestnictwie w WZA tego, kto sprzedał akcje, a nie powinniśmy akceptować jego wpływania na stosunki spółki.
– Ale również nie zezwala. Zastanawiałem się nad tym, ale dwa elementy przeważyły. Podejście do problemu jest dość zróżnicowane. No i osoby, które krytykują to rozwiązanie (w tym również ja) mogą czegoś nie dostrzegać. Dobrze jest więc w takich sytuacjach zdać się na praktykę i ocenę Sądu Najwyższego. Takie otwarte rozwiązanie nie stanowi instrukcji obsługi konkretnej sytuacji, ale jest obarczone mniejszym ryzykiem popełnienia błędu.
Poza tym kuchnią implementacji prawa UE do prawa krajowego jest również to, że od strony praktycznej, mimo że można się z tym zgadzać lub nie, jest poszukiwanie rozwiązań, które nie będą kwestionowane. Dlatego i tym razem trzeba było zatrzymać się wpół kroku. Nie mamy bowiem pewności, jak by do tego podeszła Komisja Europejska, ponieważ tego problemu w ogóle jeszcze nie rozważała. Z punktu widzenia interesu państwa polskiego rozwiązanie, na które się zdecydowaliśmy, jest bezpieczniejsze. No bo jeśli praktyka ukształtuje się w pożądanym kierunku i zostanie to potwierdzone przez orzecznictwo, to efekt osiągniemy. A gdyby okazało się potem w ETS-ie, że jest to wykładnia błędna, to nie będzie problemu naruszania przez Polskę prawa. Zmieni się tylko wykładnia, czyli kierunek orzecznictwa. Jeśli więc tak spojrzeć na niedoregulowanie praw głosujących nieakcjonariuszy, to się okaże, że jest to rozwiązanie najbardziej pragmatyczne.
PODSTAWA PRAWNA
● Ustawa z 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych (Dz.U. nr 94, poz. 1037 ze zm.).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.