Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Energetyka pod kontrolę państwa

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Podmiot zamierzający nabyć udziały lub akcje w spółce z sektora energetycznego powinien informować o tym fakcie Urząd Regulacji Energetyki. Organ w formie decyzji powinien mieć możliwość sprzeciwienia się takiej transakcji.

DOBROMIŁA NIEDZIELSKA-JAKUBCZYK

MICHAŁ ROMANOWSKI*

Nie powinno to tak wyglądać. Można się wprawdzie spodziewać, że KE nie zakwestionuje nowego rozwiązania, niemniej znowu będzie ono nieskuteczne. Przyjęta metoda polega bowiem tylko na ograniczeniu zarządzania spółką, natomiast nie chroni jej przed wrogim przejęciem. No bo czym jest możliwość sprzeciwu ministra skarbu w razie wyzbywania się mienia przez spółkę lub przyjmowania planu działania niezaspokajającego polskich interesów energetycznych, jeżeli nie została poparta innymi mechanizmami?

Za rozsądny uważam mechanizm administracyjno-prawny, który przez regulatora rynku, czyli Urząd Regulacji Energetyki, wpływałby również na stosunki cywilnoprawne. To powinna być nowa regulacja prawa energetycznego, czyli tak jak słusznie przyjął rząd - ustawa sektorowa, choć inna niż przygotowana. Prawo energetyczne mogłoby odwołać się do mechanizmów obecnych w sektorze finansowym. Wówczas państwo nie musiałoby nawet być właścicielem udziałów, a wywierałoby wpływ na to, kto jest akcjonariuszem. Polegałoby to na wprowadzeniu obowiązku zawiadamiania o zamiarze bezpośredniego lub pośredniego nabycia lub objęcia udziałów, względnie znacznego pakietu akcji w spółce sektora paliwowo-energetycznego. Żeby można było dokładnie sprawdzić przyszłego akcjonariusza, podmiot zamierzający zawrzeć transakcję musiałby poinformować, ile akcji chce nabyć, z jakim prawem głosu, czy ma zamiary dotyczące zwiększenia swego udziału w spółce, jakie ma powiązania. Informacje obejmowałyby bowiem grupę kapitałową, do której należy.

Miałby prawo wyrażenia sprzeciwu w formie decyzji administracyjnej, która podlegałaby kontroli najpierw wojewódzkiego sądu administracyjnego, potem NSA.

Właśnie. Niemniej państwu należałoby wyznaczyć w ustawie termin na wyrażenie sprzeciwu.

Tak. Na rynku finansowym utrzymuje się, że to jest ok. trzech miesięcy. Okres ten nie może być ani nadmiernie długi, ani zbyt krótki. Chodzi o możliwość zweryfikowania prawdziwości informacji dostarczonych przez wnioskodawcę. Bardzo wyraźnie trzeba też skonkretyzować przesłanki sprzeciwu. Byłby on możliwy tylko w razie uzasadnionego podejrzenia, że nabywca znacznego pakietu akcji czy udziałów mógłby wywierać niekorzystny wpływ na zarządzanie spółką w sposób - to ważne - który zagraża obronności i bezpieczeństwu państwa lub interesowi publicznemu. Warto pamiętać, że tego rodzaju przesłanki występują we wszystkich ustawach dotyczących spółek prowadzących działalność w dziedzinach tzw. wrażliwych. Dotyczy to np. kolei, infrastruktury telekomunikacyjnej czy produkcji dla wojska. Można sobie jednak wyobrażać także inne rozwiązania.

Jest trochę mniej elastyczna, ponieważ wiąże się z ingerencją w strukturę własności. Niemniej modelowym przykładem bardzo udanego rozwiązania może być zmiana statutu przyjęta w lipcu w Orlenie. Tam tylko Skarb Państwa może teraz korzystać na walnych zgromadzeniach z więcej niż 10 proc. ogólnej liczby głosów, choć tylko dopóty, dopóki ma w spółce nie mniej niż 25 proc. głosów. W ten sposób nie może być mowy o usankcjonowaniu instrumentów, które pozwalają kierować się interesem pozaekonomicznym, a mamy ochronę przed przejęciem kontroli nad spółką przez inwestora, który będzie dążył do szkodzenia interesom państwa. Z drugiej strony każda spółka notowana na giełdzie podlega wszelkim obowiązkom informacyjnym, zasadzie przejrzystości i regułom ładu korporacyjnego. No i Skarb Państwa występuje niejako w roli akcjonariusza większościowego, choć ma mniej niż 50 proc. ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu. Dzieje się tak z uwagi na małą frekwencję na walnych zgromadzeniach. Dlatego można przyjąć, że czwarta część akcji to więcej niż połowa głosów. Jednocześnie małe uczestnictwo Skarbu Państwa w kapitale spółki zwiększa płynność jej akcji i dostępność dla różnych inwestorów.

@RY1@i02/2009/228/i02.2009.228.183.010a.001.jpg@RY2@

Michał Romanowski z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego

Fot. Marek Matusiak

, profesor na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, radca prawny w kancelarii Romanowski i Wspólnicy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.