Jak zmniejszyć ryzyko zakupu akcji lub udziałów w spółce kapitałowej
Niedopełnienie wymogów formalnych w spółce kapitałowej przed kilkunastoma laty nie musi dyskwalifikować jej dzisiaj w obrocie prawnym. Przepisy przewidują mechanizmy, które eliminują lub zmniejszają ryzyko kupującego akcje lub udziały takiej spółki.
Przeszłość prawna polskich spółek bywała daleka od ideału. Początki lat 90. to okres, w którym konstrukcja spółki kapitałowej dopiero przebijała się do świadomości polskich przedsiębiorców jako potencjalny wehikuł biznesowy. Zarówno polscy przedsiębiorcy, jak i ich prawnicy, musieli się obsługi działalności tych spółek dopiero nauczyć. Zadośćuczynienie wszystkim wymogom formalnym związanym z zakładaniem, funkcjonowaniem i obrotem spółkami było w owych czasach rzadkością, a analiza dokumentów korporacyjnych sprzed 15 lat ujawnia często poważne uchybienia i nieprawidłowości.
Istnienie tego rodzaju podstawowych uchybień stanowi przeważnie oręż w negocjowaniu korzystnych warunków transakcji przez kupującego. Dotyczy to w szczególności walki o szeroki zakres oświadczeń i zapewnień sprzedającego dotyczących działalności spółki i tytułu sprzedającego do akcji oraz konsekwentnie o szeroki zakres odpowiedzialności sprzedającego za niezgodność tych oświadczeń z rzeczywistym stanem.
Przekonanie o istnieniu tego rodzaju oręża po stronie kupującego jest jednak przeważnie iluzoryczne. Przepisy polskiego prawa przewidują bowiem wiele rozsądnych mechanizmów, których celem jest eliminacja lub minimalizacja ryzyka po stronie kupującego, związanego z uchybieniami z odległej przeszłości.
Spośród wielu możliwych uchybień formalnych poważne problemy w toku negocjacji może dla sprzedającego wywołać brak zgody małżonka jednego z poprzednich właścicieli akcji na ich sprzedaż. Powyższy problem może pojawić się w związku z umowami sprzedaży akcji zawartymi przed 20 stycznia 2005 roku, tj. przed wejściem w życie nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Zgodnie z dawnym brzmieniem art. 36 par. 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (k.r.o.), do dokonania jakiejkolwiek czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem wspólnym niezbędna była zgoda małżonka. W myśl natomiast art. 37 par. 1 k.r.o. - ważność umowy zawartej bez wymaganej zgody małżonka zależała od jej potwierdzenia przez tego małżonka.
Sprzedaż akcji w znakomitej większości przypadków stanowi czynność przekraczającą zakres zwykłego zarządu. Podobnie rzecz się ma z kupnem akcji, bowiem zarówno sprzedaż posiadanych akcji, jak i kupno akcji w spółce nie należą do standardowych czynności zarządu majątkiem małżeńskim. Można oczywiście spierać się o definicję i zakres pojęcia zwykłego zarządu, jednak moim zdaniem uznanie obrotu akcjami za zwykły zarząd wymagałoby stwierdzenia, że małżonkowie regularnie zajmują się nabywaniem i zbywaniem akcji, co jest rzadkością.
Konsekwentnie przyjmujemy założenie, iż w przypadku gdy akcje objęte były wspólnością majątkową małżeńską, ich sprzedaż wymagała do 20 stycznia 2005 roku zgody współmałżonka. Brak takiej zgody skutkował tzw. bezskutecznością zawieszoną umowy sprzedaży. Innymi słowy, umowa sprzedaży nie wywierała żadnych skutków prawnych, dopóki małżonek sprzedającego lub kupującego nie wyraził zgody na sprzedaż.
"Zawieszony" charakter skuteczności umowy sprzedaży oznacza oczywiście, że zgodę małżonek może wyrazić również a posteriori, w formie wspomnianego wyżej potwierdzenia umowy. Potwierdzenie może być przy tym dokonane w każdym czasie. Przepisy k.r.o. nie przewidywały maksymalnego terminu, po upływie którego potwierdzenie nie byłoby możliwe. Małżonek mógł i może potwierdzić umowę sprzedaży akcji zawartą bez jego zgody choćby po upływie kilkunastu lat. Jedyny wyjątek stanowi sytuacja, w której druga strona wyznaczyła takiemu małżonkowi termin na potwierdzenie umowy. Po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu umowa nie może być skutecznie potwierdzona.
Powyższy skutek dotyczy jedynie sytuacji, w której małżonek sprzedającego lub kupującego nie złożył jakiegokolwiek oświadczenia w kwestii zgody na dokonanie sprzedaży. W przypadku natomiast gdy czynność została dokonana bez jego zgody w tym sensie, że przed jej dokonaniem lub już po małżonek złożył oświadczenie o braku zgody na zawarcie umowy, umowa ta jest bezwzględnie nieważna. Nie może ona w takiej sytuacji być już skutecznie potwierdzona.
Powyższe braki wystąpiły w wielu z dzisiejszych spółek akcyjnych. Cechą charakterystyczną początków polskiego kapitalizmu było przecież zawiązywanie spółek przez osoby fizyczne, które dopiero później sprzedawały swoje akcje na rzecz inwestorów zagranicznych. Świadomość prawna dużej części polskich inwestorów nie była w tamtym okresie doskonała, w związku z czym akcje były często zbywane bez odpowiedniej zgody małżonka. Należy pamiętać, że uzyskanie zgody małżonka mogło być również w konkretnych przypadkach niemożliwe lub utrudnione z przyczyn pozaprawnych.
Brak dokumentów potwierdzających wyrażenie przez małżonka któregokolwiek z poprzednich akcjonariuszy zbywającego w przeszłości akcji lub małżonka osoby nabywającej takie akcje zgody na sprzedaż podnoszony jest przez doradców prawnych kupujących niemalże jako brak przekreślający istnienie po stronie sprzedającego tytułu prawnego do akcji. W szczególności podnoszony jest w takiej sytuacji argument, że każdy następny obrót akcjami objętymi w przeszłości bezskuteczną sprzedażą jest również bezskuteczny.
Wystąpienie w przeszłości wadliwej sprzedaży akcji wywołuje również dalsze wątpliwości w toku negocjacji, dotyczące mianowicie akcji wyemitowanych na późniejszym etapie funkcjonowania spółki. Pojawia się bowiem pytanie, czy ewentualne późniejsze podwyższenie kapitału zakładowego i emisja akcji zostały skutecznie uchwalone, a w szczególności czy została uzyskana odpowiednia większość głosów. Pytanie to pojawia się w związku z faktem, że glosowano również z akcji, które zostały w przeszłości bezskutecznie przeniesione, a więc podmiot wykonujący prawo głosu z tych akcji nie był akcjonariuszem.
Słuszność i waga poszczególnych argumentów są różne, a ocena rzeczywistych skutków braku zgody małżonka stron umowy sprzedaży akcji dla przyszłych akcjonariuszy wymaga analizy konkretnego stanu prawnego. Jednak w większości przypadków celem powyższych argumentów kupujących jest w znacznie większym stopniu poprawa własnej pozycji negocjacyjnej niż przekonanie o istnieniu rzeczywistego ryzyka związanego z bezskutecznością jednej z uprzednich operacji na akcjach. W większości przypadków historyczne braki formalne mogą być bowiem skutecznie konwalidowane przez mechanizmy oferowane przez polskie prawo cywilne oraz prawo spółek.
Najkorzystniejszym rozwiązaniem jest uzyskanie potwierdzenia umowy od małżonka strony umowy sprzedaży. Możliwość ta nie jest ograniczona w czasie, o ile druga strona umowy nie wyznaczyła terminu na potwierdzenie. Nie ma również przeszkód, aby potwierdzenie zostało dokonane przez byłego małżonka w sytuacji, w której małżeństwo łączące go z podmiotem zawierającym w przeszłości umowę sprzedaży akcji ustało. Przepisy k.r.o. wymagały bowiem uzyskania zgody osoby będącej małżonkiem strony w momencie zawarcia umowy, niezależnie od dalszych losów małżeństwa.
Konsekwentnie jednak zgoda nie może być udzielona przez nowego małżonka, z którym strona umowy nie pozostawała we wspólności majątkowej w dniu zawarcia umowy.
Zgodnie z regułami ogólnymi przewidzianymi w kodeksie cywilnym potwierdzenie umowy sprzedaży akcji przez małżonka po jej zawarciu ma moc wsteczną od daty zawarcia umowy. Umożliwia to pełną konwalidację wadliwego stanu prawnego akcji. Skoro bowiem potwierdzenie konwaliduje skuteczność sprzedaży z mocą wsteczną, należy uznać, że nabywca skutecznie nabył własność akcji już w momencie zawarcia umowy. W konsekwencji dalsza ich sprzedaż przez takiego nabywcę będzie również w pełni skuteczna, pomimo że w dniu samej sprzedaży umowa, na podstawie której nabył on własność akcji, była jeszcze niepotwierdzona, wobec czego nie był on wówczas podmiotem uprawnionym do akcji.
Potwierdzenie umowy konwaliduje więc z mocą wsteczną skuteczność całego łańcucha kolejnych umów sprzedaży, z których pierwsza objęta była pierwotnie bezskutecznością. Oczywiście następuje to w zakresie, w jakim dla skuteczności kolejnych umów sprzedaży nie są wymagane kolejne zgody małżonków stron tych umów lub w jakim zgody takie zostały uzyskane.
Podstawową wadą powyższego rozwiązania jest, rzecz prosta, występująca często praktyczna niemożności uzyskania zgody od małżonka poprzedniego akcjonariusza. W rzeczywistości trudno bowiem dotrzeć do małżonka osoby, która była akcjonariuszem spółki w dość odległej przeszłości. Może się również zdarzyć, że małżonek taki już nie żyje. W takiej sytuacji sprzedający zmuszony jest na dowód posiadanego przez siebie tytułu do akcji odwołać się do innych mechanizmów prawnych.
Jednym z podstawowych założeń polskiego systemu prawnego mającego na celu zapewnienie bezpieczeństwa obrotu jest ochrona dobrej wiary nabywcy. Zasada ochrony dobrej wiary opiera się na założeniu, iż nabywca nie może być obciążony brakiem tytułu zbywcy do zbywanej rzeczy w przypadku, gdy nie miał on podstaw do powzięcia podejrzeń, że zbywca nie był podmiotem uprawnionym do sprzedaży rzeczy.
W przypadku obrotu nieruchomościami instrumentem chroniącym dobrą wiarę nabywcy jest rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych. Zakres należytej staranności nabywcy jest w tym przypadku ograniczony do obowiązku weryfikacji, czy sprzedający jest wpisany do księgi wieczystej jako właściciel nieruchomości.
W przypadku rzeczy ruchomych, w tym również papierów wartościowych takich jak dokumenty akcji, brak jest tego rodzaju instrumentu pozwalającego na jednoznaczną weryfikację tytułu prawnego zbywcy do sprzedawanej rzeczy. W konsekwencji dla obrotu rzeczami ruchomymi ustawodawca wprowadził odmienny mechanizm ochronny. Mianowicie, zgodnie z art. 169 par. 1 kodeksu cywilnego, jeżeli osoba nieuprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.
Powyższy mechanizm znajduje również zastosowanie do obrotu akcjami. Prawa do akcji są bowiem inkorporowane w papierach wartościowych w postaci dokumentów akcji, a przeniesienie akcji wymaga przeniesienia posiadania dokumentu akcji. Nie ma przy tym znaczenia, czy akcje są imienne, czy na okaziciela. Potwierdza to jednoznacznie par 2. art. 169 kodeksu cywilnego (k.c.). Zgodnie z tym przepisem ograniczenie możliwości nabycia rzeczy od osoby nieuprawnionej w przypadku jej zgubienia, kradzieży lub utraty przez właściciela w okresie trzech lat od jej zgubienia, kradzieży czy utraty nie ma zastosowania między innymi do dokumentów na okaziciela. W konsekwencji przepis art. 169 k.c. chroni dobrą wiarę nabywcy w przypadku nabycia zarówno akcji imiennych, jak i akcji na okaziciela. Różnica polega jedynie na tym, że akcje imienne, w przypadku kradzieży, utraty, zgubienia przez rzeczywistego właściciela dokumentów akcji, nie mogą być skutecznie nabyte przed upływem trzech lat od tych zdarzeń.
Prawnicy często zapominają o istnieniu tej podstawowej zasady prawa cywilnego, podczas gdy jej zastosowanie powinno kończyć jakąkolwiek dyskusję w przedmiocie tytułu sprzedającego do akcji. Innymi słowy, zamiast żądania od sprzedającego wykazania, że każdy poszczególny obrót akcjami spółki od samego momentu jej powstania był ważny i skuteczny, należałoby ograniczyć się jedynie do zbadania, czy sprzedający nabył akcje będące przedmiotem transakcji w dobrej wierze.
Zastosowanie art. 169 k.c. skutkuje bowiem z perspektywy sprzedającego konwalidacją bezskuteczności wszystkich transferów akcji poprzedzających ich nabycie przez sprzedającego. Oczywiście przepis ten nie znajdzie zastosowania w przypadku, w którym dla skuteczności nabycia akcji przez samego sprzedającego wymagana była zgoda jego małżonka lub małżonka zbywcy. Najważniejsza jednak z punktu widzenia praktycznego jest ochrona sprzedającego przed negatywnymi skutkami braku zgody małżonków przy obrocie akcjami na etapie poprzedzającym nabycie przez niego tych akcji, który to obrót pozostawał przecież poza jakąkolwiek jego kontrolą.
Zastosowanie art. 169 k.c. prowadzi do uznania, że sprzedający skutecznie nabył akcje będące przedmiotem transakcji, niezależnie od faktu, że osobie, od której nabył on te akcje, nie przysługiwał do nich tytuł prawny. Nawet więc jeśli poprzedni posiadacz akcji nie nabył ich skutecznie z uwagi na brak wymaganej zgody małżonka jednej ze stron, dalszy nabywca takich akcji może je skutecznie od takiego posiadacza nabyć.
Trudno wymagać od osoby nabywającej akcje, aby badała całą historię obrotu nabywanymi akcjami. Dla stwierdzenia dobrej wiary nabywcy wystarczającym jest, iż zweryfikował on, czy - w przypadku akcji imiennych - wystawione są one na zbywcę lub czy istnieje oświadczenie o przeniesieniu tych akcji na zbywcę. Dopełnieniem wymogów należytej staranności będzie weryfikacja, czy zbywca jest wpisany do księgi akcyjnej. W przypadku akcji na okaziciela jedynym możliwym sposobem weryfikacji tytułu prawnego do akcji jest fakt ich posiadania przez zbywcę.
Natomiast wymóg stawiany wobec nabywcy, aby dociekał on, czy jedna ze stron poprzedniej umowy sprzedaży pozostawała w dniu zawarcia umowy w związku małżeńskim i czy dodatkowo pozostawała we wspólności majątkowej, należy zdecydowanie uznać za wymóg przekraczający zakres należytej staranności nabywcy. Dotyczy to, rzecz zrozumiała, sytuacji, w której do nabywcy nie dotarły jakiekolwiek informacje w tym zakresie. Jeżeli natomiast wiedział on o pozostawaniu przez jedną ze stron poprzedniej umowy sprzedaży we wspólności majątkowej, powinien uzyskać pewność co do wyrażenia przez małżonków zgody na zawarcie tej umowy. W takim bowiem wypadku powinien on powziąć podejrzenia co do bezskuteczności poprzedniej sprzedaży i konsekwentnie co do braku tytułu prawnego zbywcy do zbywanych akcji.
W większości jednak przypadków ewentualna bezskuteczność sprzedaży zaszła nie na etapie sprzedaży akcji bezpośrednio poprzedzającej ich nabycie przez obecnego sprzedającego, lecz na jeszcze wcześniejszych etapach. W takiej sytuacji bardzo mało prawdopodobne jest, aby obecny właściciel akcji podczas nabywania akcji miał możliwość powzięcia wiadomości o ewentualnej uprzedniej bezskuteczności.
Z powyższych względów powołanie się na ochronę dobrej wiary nabywcy stanowi bardzo istotny argument w toku negocjacji, w których kupujący poddaje w wątpliwość skuteczność jednego z "historycznych" transferów akcji. Argument ten eliminuje bowiem absurdalne często żądania kupujących przedstawienia pełnej historii akcji w sytuacji, w której jest to oczywiście niemożliwe ze względu na brak dostępu do dokumentów lub w której historia obrotu akcjami wykazuje uchybienia w tym zakresie.
Bezskuteczność sprzedaży akcji spółki na pewnym etapie jej funkcjonowania wywołuje również szereg dalszych wątpliwości kupujących dotyczących stanu prawnego akcji powstałych po takiej bezskutecznej sprzedaży. Struktura akcjonariatu ulega przeważnie wielu przeobrażeniom w toku działalności spółek, nie tylko wskutek sprzedaży akcji, ale także wskutek emisji nowych akcji. Z tego względu dojście do bezskutecznej sprzedaży akcji może wywołać dalsze wątpliwości co do własności oraz samego istnienia innych akcji.
Wątpliwości takie powstają w sytuacji, w której po zawarciu bezskutecznej umowy sprzedaży akcji, nowy ich "właściciel", który nie nabył skutecznie praw do akcji, głosuje nad uchwałą w przedmiocie podwyższenia kapitału zakładowego i emisji akcji. Jeżeli przedmiotem bezskutecznej sprzedaży był wystarczający pakiet akcji, jego głos może być dla podjęcia takiej uchwały decydujący, podczas gdy de facto nie jest on akcjonariuszem. W związku z powyższym pojawia się pytanie o skuteczność uchwały o podwyższeniu kapitału zakładowego oraz konsekwentnie o istnienie wyemitowanych w ten sposób akcji. Rozstrzygnięcie tej kwestii ma z kolei decydujący wpływ na ocenę skuteczności kolejnych emisji akcji, w ramach których głosowano również z akcji, których emisja budzi wątpliwości.
Jak można się domyślać, uzależnienie skuteczności emisji nowych akcji od skutecznego nabycia akcji przez osobę biorącą udział w głosowaniu w tym przedmiocie prowadziłoby do trudnej do opanowania destabilizacji działalności spółki. W szczególności przyjęcie założenia, że akcje w tak podwyższonym kapitale zakładowym zostały wyemitowane bezskutecznie, oznaczałoby w wielu przypadkach, że, być może, wszelkie kolejne uchwały walnego zgromadzenia, nad którymi głosowano z takich akcji, należałoby również uznać za podjęte wadliwie.
Szczęśliwie i w tym przypadku ustawodawca wprowadził zasady umożliwiające konwalidację nieprawidłowości, jakie mogą pojawić się w czasie istnienia spółki w związku z obrotem akcjami. Otóż zgodnie z art. 343 par. 1 kodeksu spółek handlowych, wobec spółki za akcjonariusza uważa się tylko tę osobę, która jest wpisana do księgi akcyjnej, lub posiadacza akcji na okaziciela, z uwzględnieniem przepisów o obrocie instrumentami finansowymi.
Podobnie legitymacja do uczestnictwa w walnym zgromadzeniu opiera się na przesłankach formalnych, a nie materialnych. Nie trzeba zatem być akcjonariuszem, aby głosować na walnym zgromadzeniu spółki. Jedynym wymogiem jest wpis do księgi akcyjnej w przypadku akcji imiennych, a w przypadku akcji na okaziciela - posiadanie dokumentów akcji i złożenie ich w spółce w odpowiednim terminie. Tego samego rodzaju zasada obowiązywała również na gruncie kodeksu handlowego. Innymi słowy, można przewrotnie zauważyć, że nie trzeba być akcjonariuszem, aby nim być. Taki był wymóg bezpieczeństwa obrotu gospodarczego niemal u jego zarania, taka zasada istnieje w prawie handlowym od kilkudziesięciu lat i nie ma podstaw, by ją podważać.
Jeżeli więc posiadacz akcji imiennych zostanie wpisany przez zarząd spółki do księgi akcyjnej pomimo braku tytułu do akcji, jest on uprawniony do głosowania. Sytuacja jest jeszcze bardziej klarowna w przypadku akcji na okaziciela, co do których zarząd nie ma jakiegokolwiek sposobu weryfikacji, czy ich przeniesienie było skuteczne, a przesłanką możliwości głosowania jest złożenie dokumentów akcji w spółce. W związku z powyższym wszelkie uchwały, w tym w przedmiocie podwyższenia kapitału zakładowego, mogą być podejmowane przez osobę, która nabyła akcje bezskutecznie, pod warunkiem że spełnia ona przesłanki formalne do udziału w walnym zgromadzeniu. Późniejsze zaskarżenie tak podjętych uchwał w związku z kwestionowaniem tytułu prawnego do akcji jest moim zdaniem niemożliwe.
Powyższy wniosek może mieć istotne znaczenie dla sprzedającego w toku negocjacji. Może on stanowić bowiem kolejny argument na rzecz przysługującego mu tytułu do sprzedawanych akcji. Po pierwsze, jeżeli przedmiotem transakcji są między innymi akcje wyemitowane w wyniku podwyższenia kapitału, nie ma najmniejszych wątpliwości co do ich istnienia oraz podmiotu uprawnionego do takich akcji.
Ponadto, jeżeli sprzedający zbywa również akcje objęte uprzednio bezskuteczną sprzedażą, każde kolejne podwyższenie kapitału prowadzi do rozwodnienia takich akcji, co w niektórych przypadkach może doprowadzić do sytuacji, w której akcje takie stanowią jedynie niewielki procent sprzedawanych akcji i niewielki procent kapitału zakładowego spółki. W ten sposób ryzyko nabycia takich akcji po stronie kupującego ulega minimalizacji.
Wystąpienie w przeszłości nieprawidłowego obrotu akcjami w postaci braku wymaganej zgody małżonka jednej ze stron na sprzedaż akcji może wywołać rzeczywiste komplikacje po stronie sprzedającego jedynie w przypadku, gdy brak ten wystąpił na etapie nabycia akcji przez niego samego. W takiej sytuacji sprzedający nie ma możliwości powołania się na swoją dobrą wiarę. Jednak i w takim wypadku może on konwalidować lub zminimalizować negatywne skutki wadliwego zakupu poprzez uzyskanie potwierdzenia umowy, na podstawie której nabył on akcję lub poprzez rozwodnienie tych akcji w drodze podwyższenia kapitału zakładowego.
W większości jednak przypadków omawiane tutaj braki nie wiążą się z rzeczywistym ryzykiem kupującego. Nie oznacza to oczywiście, że kupujący przechodzą nad ich istnieniem do porządku dziennego. Wręcz przeciwnie, uchybienia te są zawsze podnoszone w toku negocjacji. Doradcy kupujących przypisują im przy tym tak duże znaczenie, że w ich mniemaniu braki te mają uzasadnić wręcz nieograniczoną odpowiedzialność sprzedającego za jakiekolwiek wady tytułu prawnego do akcji, bez względu na ich zakres oraz rozmiar poniesionej przez kupującego szkody lub też wymusić na sprzedającym ustępstwa na innym polu.
Rzeczywistą jednak miarą znaczenia omawianych uchybień dla kupującego i ryzyka z nimi związanego jest miara rynkowa, a więc poziom zainteresowania kupującego spółką będącą przedmiotem transakcji. Doświadczeni w nabywaniu spółek ludzie biznesu wręcz czują, że w podnoszeniu argumentów dotyczących transakcji sprzed 15 czy 20 lat musi być coś fałszywego. Rolą sprzedającego i jego doradcy jest więc znalezienie uzasadnienia prawnego dla odrzucenia iluzorycznych argumentów, w czym pomocne mogą być omówione wyżej instrumenty, wpisane w polski system prawa handlowego.
Spółka została zawiązana w 1994 roku. Akcje zostały objęte przez akcjonariusza A (100 akcji) będącego osobą fizyczną pozostającą we wspólności majątkowej małżeńskiej oraz spółkę B (100 akcji). W 1998 roku akcjonariusz A, pozostający w dalszym ciągu we wspólności majątkowej małżeńskiej, sprzedaje posiadane przez siebie 100 akcji spółki na rzecz spółki B. Sprzedaż odbywa się bez zgody małżonka akcjonariusza A. W 2002 roku spółka B sprzedaje posiadany przez siebie pakiet 200 akcji spółki na rzecz spółki D. W 2010 roku spółka D planuje sprzedaż przedmiotowych akcji, w związku z czym prowadzi negocjacje z potencjalnym nabywcą. Tytuł prawny spółki D do 100 posiadanych przez nią akcji (sprzedanych przez akcjonariusza A na rzecz spółki B) może zostać zakwestionowany przez potencjalnego nabywcę.
W 1995 roku akcjonariusz A, pozostający we wspólności majątkowej małżeńskiej, sprzedaje na rzecz spółki B 100 akcji spółki bez zgody małżonki na zawarcie umowy. W 1998 roku spółka B sprzedaje przedmiotowy pakiet 100 akcji na rzecz spółki C. W 2005 roku spółka C sprzedaje te same akcje na rzecz spółki D. Spółka D przed sprzedażą tych akcji uzyskuje od małżonka A potwierdzenie sprzedaży akcji na rzecz spółki B. Następnie spółka D sprzedaje akcje na rzecz E.
W 1998 roku kapitał zakładowy spółki dzielił się na 200 akcji. Akcjonariusz X, posiadający 100 akcji spółki, nabył od akcjonariusza Y pozostałe 100 akcji spółki bez zgody małżonki akcjonariusza X na zawarcie umowy. Następnie spółka dokonuje podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję 2000 akcji, które obejmuje w całości akcjonariusz X. W rezultacie kapitał zakładowy spółki dzieli się na 2200 akcji. Akcje objęte bezskuteczną sprzedażą stanowią w takim wypadku jedynie 4,5 proc. podwyższonego kapitału zakładowego spółki. Następnie akcjonariusz Z nabywa od akcjonariusza X wszystkie 2200 akcji spółki, po czym walne zgromadzenie spółki dokonuje podwyższenia kapitału poprzez emisję kolejnych 1000 akcji objętych przez akcjonariusza Z. Jeżeli akcjonariusz Z zamierza następnie zbyć wszystkie 3200 akcji w spółce, ewentualne ryzyko po stronie kupującego dotyczy wyłącznie pierwotnych 100 z 3200 akcji, tj. stanowiących obecnie ok. 3 proc. kapitału zakładowego.
@RY1@i02/2010/189/i02.2010.189.087.004a.001.jpg@RY2@
Jakub Salwa
Jakub Salwa
prawnik w Kancelarii Tomczak i Partnerzy
Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).
Ustawa z 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych (Dz.U. nr 94, poz. 1037 ze zm.).
Ustawa z 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. nr 9, poz. 59 ze zm.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu