Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Duże ryzyko pod cudzą marką

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wchodząc w sieć franczyzową, można stać się ofiarą i stracić dużo pieniędzy - ostrzegają prawnicy. Firmy oferujące współpracę na tej zasadzie coraz częściej tak formułują umowy, by pod pretekstem przejąć lokal franczyzobiorcy.

Sklepy, biura podróży, restauracje, hotele, agencje ubezpieczeniowe czy bankowe - w Polsce działa około 600 sieci, które oferują systemy franczyzowe. A popularność tak prowadzonych biznesów wciąż rośnie. - Pozwala sieciom na rozszerzanie działalności bez ponoszenia nakładów, bo wszystko obciąża franczyzobiorcę - mówi mec. Rafał Kos z kancelarii Kubas, Kos, Gaertner.

Umowy o franczyzę nierzadko zawierają klauzule krzywdzące dla małych, początkujących firm, które decydują się na zarabianie pieniędzy nie według autorskiego pomysłu, ale pod sztandarem znanej sieci. Jednym z takich zapisów jest ten, który daje właścicielowi sieci prawo do przejęcia lokalu, jeśli umowa skończy się przed ustalonym terminem. Np. z powodu złej kondycji finansowej franczyzobiorcy. Franczyzodawcy zaostrzają warunki umowy, podnoszą opłaty lub obniżają marże, aby przedsiębiorca nie zarobił. Wtedy przejmują lokal i w tym samym miejscu otwierają salon firmowy, likwidując pośrednika.

Ale to niejedyna metoda. Jeśli franczyzobiorca wynajmuje pomieszczenia, można namówić ich właściciela, żeby wymówił mu umowę. A samemu przejąć lokal i dalej prowadzić działalność w atrakcyjnym punkcie.

Właśnie z tego powodu spółka Gloria Szewczyk Poręba złożyła w sądzie pozew przeciw firmie Dom pod Jagnięciem Iwanicki, Gurgul, Kowalczyk. Oskarża ją o to, że jako franczyzodawca w ciągu roku celowo przejęła dwa sklepy, nakłaniając wynajmujących lokale do rozwiązania umów najmu. Spółka Gloria Szewczyk Poręba zarzuca jej, że wykorzystała w tym celu tajemnicę handlową. Bo jako franczyzodawca Dom pod Jagnięciem miał dostęp do wszystkich informacji dotyczących sklepów, w tym obrotów i kosztów oraz pełnych danych wynajmujących.

- Niezależnie od trybu, w jakim nastąpiło przejęcie lokalu, zachowanie takie można uznać za naruszenie dobrych obyczajów bądź uczciwej konkurencji - uważa radca prawny Aleksander Barczewski z kancelarii Chałas i Wspólnicy. To jedna z firm prawniczych zajmujących się prowadzeniem takich spraw. Podobnych sporów jest więcej i wkrótce okaże się, jak się one skończą w sądach.

Radca prawny Katarzyna Zajas-Aydogan, partner w kancelarii Łatała i Wspólnicy, nie ma wątpliwości, że klauzule w umowach o franczyzę, które stawiają słabszego partnera biznesowego na z góry przegranej pozycji, muszą zostać uznane przez sądy za złamanie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

I franczyzobiorca może żądać naprawienia wyrządzonej szkody. Oczywiście, jeśli udowodni też, że celem tych zachowań było osiągnięcie przez franczyzodawcę korzyści. Ale takie dochodzenie przez pokrzywdzonego swoich praw może napotkać poważne przeszkody. - Praktyka pokazuje, że są jeszcze sędziowie uznający, że działanie mające na celu przejęcie lokalu dla siebie lub innej osoby do prowadzenia w nim działalności należy traktować jako oferowanie swoich usług na lepszych warunkach, a to nie jest zakazane - mówi Katarzyna Zajas-Aydogan.

współpraca ksk

Agnieszka Bobowska

agnieszka.bobowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.