Przez jeden mały podpis wielki problem z lokalami
Wiele spółdzielni mieszkaniowych przy podpisywaniu aktów notarialnych uwłaszczających lokatorów reprezentował tylko jeden pełnomocnik. Teraz może okazać się, że takie umowy są nieważne.
Tysiące spółdzielców, którzy w ostatnich latach wykupili mieszkania, muszą się liczyć z tym, że czeka ich ponowna wizyta u notariusza.
Wszystko dlatego, że w spółdzielniach, w których zarządzie zasiada kilka osób, obowiązuje zasada dwóch podpisów. - Jeżeli umowa przeniesienia własności została w takich przypadkach podpisana przez jedną osobę, to jest nieważna i trzeba ją podpisać ponownie - twierdzi prof. Henryk Cioch z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Potwierdza to Jaromir Gazy, przewodniczący Oddziału Mazowieckiego Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców.
Spółdzielnie mieszkaniowe stoją na stanowisku, że stosowana przez nie dotychczas praktyka jednoosobowej reprezentacji jest zgodna z prawem. W liczącej 30 tys. członków Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej do podpisywania umów zostali umocowani dyrektorzy administracyjni i inni pracownicy. - W ostatnich latach podpisaliśmy ponad 5 tys. aktów notarialnych i udział zarządu w zawarciu wszystkich umów byłby fizycznie niemożliwy. Dlatego notarialnie upoważniliśmy do reprezentowania inne osoby - podkreśla Halina Obrosińska, wiceprezes WSM.
Zdaniem Ryszarda Jajszczyka, dyrektora Biura Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP, spółdzielnię u notariusza może reprezentować jedna osoba niebędąca członkiem zarządu. - Wystarczy, że ma notarialne pełnomocnictwo do czynności polegającej na przeniesieniu własności lokalu, które nawet nie musi być wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego - twierdzi.
Nasi rozmówcy ze spółdzielni twierdzą, że działały one na podstawie art. 55 prawa spółdzielczego. Na podstawie tego przepisu zarząd może udzielić innej osobie pełnomocnictwa do dokonywania czynności prawnych związanych z kierowaniem bieżącą działalnością gospodarczą spółdzielni, a także do dokonywania czynności określonego rodzaju. Takimi czynnościami miałoby być także podpisywanie aktów notarialnych. Zdaniem części prawników przepis mówi wyłącznie o czynnościach związanych z bieżącą działalnością spółdzielni. A sprzedaż mieszkania do takich się nie zalicza.
Odpowiedzialność za nieprawidłową reprezentację spółdzielni ponosi przede wszystkim zarząd. Ale błąd powinien wytknąć notariusz, który w takiej sytuacji musi odmówić podpisania umowy przenoszącej własność lokalu. Prawidłowość reprezentacji spółdzielni sprawdzają następnie sądy wieczystoksięgowe. - W praktyce nie spotkałem się z przypadkiem, aby którykolwiek sąd wieczystoksięgowy podważył prawidłowość aktu notarialnego, dlatego że spółdzielnię reprezentuje tylko jeden prawidłowo umocowany pełnomocnik - przyznaje notariusz Robert Dor.
Co teraz? - Błędu nie można naprawić przez aneksowane umowy, trzeba podpisać nową - mówi prof. Henryk Cioch. Gdyby okazało się więc, że umowa jest wadliwa, spółdzielca może w każdym czasie zwrócić się do sądu z pozwem o stwierdzenie nieważności zawartej umowy. Gdy sąd przyzna mu rację, spółdzielca może domagać się rekompensaty od zarządu spółdzielni i notariusza.
@RY1@i02/2010/060/i02.2010.060.000.009a.001.jpg@RY2@
Wykup mieszkań spółdzielczych
Adam Makosz
adam.makosz@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu