Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Fantazyjna nazwa nie wystarczy do oznaczenia przedsiębiorcy

19 kwietnia 2011
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przedsiębiorcy lubią korzystać z różnych oznaczeń fantazyjnych. Osoby fizyczne powinny jednak pamiętać, że tak naprawdę działają pod swym imieniem i nazwiskiem. Wymyślne zwroty używane na oznaczenie przedsiębiorców biją z reklam i ogłoszeń, sypią się na klientów z półek sklepowych i opakowań produktów. Nic dziwnego, że zdarzają się spory na tle prawa do używania takiej, a nie innej nazwy. Aby takich sytuacji unikać, a jeśli nie sposób - przynajmniej wychodzić z nich obronną ręką - warto uwzględniać reguły nazewnictwa przedsiębiorców. Zwłaszcza osoby fizyczne powinny tu pamiętać o pewnych zasadach.

Na początek konieczna jest uwaga porządkowa: kodeks cywilny stanowi, że przedsiębiorca działa pod firmą. Trochę to nie gra ze znaczeniem, jakie na ogół przydaje się temu pojęciu. W języku codziennym mówiąc o firmie, myśli się na ogół o jakimś majątku, ludziach i know-how, tworzących coś, co nastawione jest na robienie interesów, na zarabianie pieniędzy. Słowem - biuro, szef, asystentka, komputery, ksero w kącie, samochody pod oknem, magazyn za płotem itd. W języku prawnym jest inaczej. Tu "firma" jest znaczeniowo zbliżona do słowa "nazwa", a więc istotnie różni się od jego rozumienia potocznego. Natomiast do określenia tego, co w języku potocznym jest firmą, w ustawie służy w zasadzie słowo "przedsiębiorca", względnie "przedsiębiorstwo". Firma to nie tylko oznaczenie fantazyjne, lecz także wskazanie formy prawnej podmiotu, do którego ta firma "należy". Jeśli przedsiębiorca jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, elementem firmy są słowa "spółka z ograniczoną odpowiedzialnością". Jeśli jest przedsiębiorstwem państwowym, firma musi o tym wspominać - itd. Z osobami fizycznymi jest podobnie. Przypomnijmy, że firmą takiej osoby jest jej imię i nazwisko, a element fantazyjny może stanowić co najwyżej wzbogacenie, rozwinięcie. Innymi słowy, owo wzbogacenie nie tworzy jakiegoś nowego podmiotu prawa. Jest tylko swoistą fasadą, pod którą kryje się człowiek z krwi i kości. Obserwacja praktyki gospodarczej skłania mnie do wniosku, że przedsiębiorcy często tego niuansu nie rozróżniają.

O co tak dokładnie chodzi? Najlepiej przedstawić to na przykładzie. Załóżmy, że pan Jan Kowalski dziesięć lat temu zarejestrował się w ewidencji działalności gospodarczej, urzędzie statystycznym, urzędzie skarbowym, ZUS itd. i od tamtego czasu zajmuje się naprawami sprzętu elektronicznego. Ponieważ od samego początku spodobał mu się skrót ABCDE, tak postanowił nazwać swoją inicjatywę. Dodał do tego zbitkę "przedsiębiorstwo handlowo-usługowe", bo tak samo zrobił wcześniej jego sąsiad zajmujący się wykańczaniem mieszkań i w ogóle panu Janowi wydawało się, że tak trzeba. Wyszło zatem "ABCDE Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe". Tak też widnieje na szyldzie powieszonym nad wejściem do zakładu i takie oznaczenie podawane jest w kontaktach z klientami. Czy słusznie? Niekoniecznie. Skoro zgodnie z kodeksem cywilnym firma to nie tylko oznaczenie fantazyjne, lecz także imię i nazwisko, firmę należy podawać tak, jak ona naprawdę brzmi. W opisywanej sytuacji będzie to "ABCDE Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe Jan Kowalski" - a nie tylko "ABCDE Przedsiębiorstwo Usługowo Handlowe" albo samo "ABCDE". Fakt, ustawodawca dopuszcza posługiwanie się skrótem firmy. Pamiętajmy jednak, że w tym celu skrót ów musi zostać najpierw ujawniony w ewidencji działalności gospodarczej. Zresztą nawet decydując się na taki krok, warto moim zdaniem stworzyć skrót taki, który obejmuje przynajmniej nazwisko (a więc nie "ABCDE", "ABCDE P.U.H.", "ABCDE Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe" itp., ale np. "ABCDE P.U.H. Jan Kowalski"). Może się to przydać jako argument wówczas, gdy ktoś zechce zarzucić kiedyś przedsiębiorcy dublowanie oznaczeń. Im więcej elementów w firmie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie się ona mylić kontrahentom. Tym samym łatwiejsze stanie się wykazanie w ewentualnym sporze sądowym, że firmy spierające się nie są tożsame, a co najwyżej podobne.

@RY1@i02/2011/076/i02.2011.076.210.002a.101.jpg@RY2@

Paweł Wrześniewski, adwokat

Paweł Wrześniewski

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.