Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Czy można korzystać z cudzych pomysłów

5 kwietnia 2011
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Przedsiębiorcom, którzy podpatrzyli jakiś produkt u konkurencji, wolno go naśladować. Pod warunkiem że nie jest chroniony

Na postawione w tytule pytanie najprostsza wydaje się odpowiedź: czasami. Dodajmy, że chodzi tu oczywiście o korzystanie bez pytania o zgodę. Stosowanie na podstawie zawartej z uprawnionym umowy jest dopuszczalne właściwie zawsze i w tym tekście nie będziemy się nim zajmować. I od razu drugie zastrzeżenie: naśladowanie to nie to samo co kopiowanie. Produktu będący naśladownictwem jest podobny do oryginału, ale nie identyczny, nie powiela znajdujących się na nim znaków towarowych itd.

Co kryje się zatem pod owym ogólnikowym "czasami"? Otóż tyle, że niekiedy pomysły wykorzystywać wolno, a innym razem nie. Wszystko zależy od kontekstu. Znaczenie ma przede wszystkim rodzaj pomysłu, o który chodzi. Ważne jest też, czy ktoś, kto nań wpadł, zadbał o przyznanie mu ochrony przez właściwą instytucję. Istotne może okazać się, czy i ewentualnie kiedy ową koncepcję upubliczniono - itd.

Zacznijmy od ogólnego stwierdzenia, że samo wymyślenie czegoś to zbyt mało, ażeby zacząć cieszyć się perspektywą nadchodzących nieodwołalnie zysków. Pomysł musi zostać przynajmniej częściowo ustalony (np. przelany na papier, wprowadzony do pamięci komputera czy choćby zaprezentowany publiczności). Siłą rzeczy dojść też powinno do jego ujawnienia, gdyż wcześniej stanowi on know-how - a samowolne wykorzystywanie tajemnicy przedsiębiorstwa należącego do kogo innego jest zabronione).

O czym ma pamiętać ktoś, kto natknął się na cudzą koncepcję i chce użyć jej we własnej działalności? Przede wszystkim o tym, że w grę wchodzi tu przynajmniej kilka gałęzi naszej legislacji: prawo autorskie, prawo własności przemysłowej, unormowania o przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji oraz regulacje prawa cywilnego o dobrach osobistych. Dopiero ustaliwszy, że wykorzystując pomysł, nie narusza żadnego z należących do nich przepisów, osoba taka może spać spokojnie.

Podpatrywanie poczynań konkurencji to normalna praktyka. Ostrożnie można też sformułować regułę, iż naśladowanie cudzych produktów (poprzez podobny wygląd, zbliżony mechanizm działania itp.) jest w zasadzie dozwolone (pomijając oczywiście sytuacje takie jak wspomniane już wyzyskanie know-how zdobytego wbrew woli "właściciela"). Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zabrania wyłącznie kopiowania zewnętrznej ich postaci - i jedynie wówczas, gdy grozi wprowadzeniem klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu. Górą jest zatem przedsiębiorca, który zawczasu zadbał o zarejestrowanie owej postaci w formie określanej w przepisach mianem wzoru. Dodajmy, że ma tu całkiem spory wybór rozwiązań do wykorzystania. Wolno mu zwłaszcza wystąpić o zastrzeżenie wzoru przemysłowego albo wzoru Wspólnoty (różnią się w gruncie rzeczy zasięgiem terytorialnym: ten pierwszy obejmuje Polskę, ten drugi - całą Unię Europejską). Otrzymuje wówczas narzędzie zablokowania sprzedaży przedmiotów nie tylko identycznych z jego wyrobami, lecz także podobnymi do nich na tyle, że nie wywołują na zorientowanym użytkowniku tzw. odmiennego ogólnego wrażenia. Ochrona staje się zatem wówczas o wiele szersza, a przestrzeń dla aktywności naśladującego - o wiele węższa.

Nie wolno przy tym zapominać, że wytrawni przedsiębiorcy dbają zarówno o wygląd, jak i wnętrze (produktu, ma się rozumieć). Na ogół służy do tego patent. Wyrób objęty choćby częściowo patentem powielać jest znacznie trudniej. Wreszcie szczególne reguły obowiązują, jeśli produkt jest jednocześnie utworem w rozumieniu prawa autorskiego i został upubliczniony za zgodą twórcy. Fakt, wolno korzystać zeń w zakresie własnego użytku osobistego. Jednak naśladownictwo - zwłaszcza w celach zarobkowych - to zupełnie co innego. Dopuszczający się go zawsze ryzykuje zarzutem plagiatorstwa. Co jednak istotne, prawo autorskie chroni nie samą ideę, a jedynie sposób jej wyrażenia. Niewykluczone zatem, że z pomysłu uda się skorzystać, robiąc "to samo, ale inaczej".

Nie należy mylić korzystania z cudzego pomysłu z zastrzeżeniem go na swoją rzecz. Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Zwłaszcza na udzielenie patentu czy prawa do wzoru nie ma co - przynajmniej w teorii - liczyć, jeśli wynalazek czy wzór został już gdzieś na świecie upubliczniony. Zatem nici z wyłączności na rozwiązanie podpatrzone podczas zagranicznych podróży czy udostępnione przez kontrahenta sprzedającego je w jakimś innym kraju.

Jaką radę dać tym, którzy dostrzegli nagle coś ciekawego i chcieliby sami na tym zarobić? Przede wszystkim: nie działać pochopnie. Pierwszym ruchem powinno być ustalenie, czy technologie i koncepcje wykorzystane do powstania takiego wyrobu (a także metody prowadzącej do tego) są chronione. Często odpowiedź daje przeszukanie zasobów Urzędu Patentowego. Jeśli okaże się ona twierdząca, będzie trudniej. I wtedy jednak potencjalni naśladowcy nie muszą załamywać rąk. Czasem da się zakwestionować monopol konkurenta. Przykładowo patent czy rejestrację wzoru można podważyć, dysponując dowodami, iż objęte nim rozwiązania zostały ujawnione wcześniej, niż zgłoszono je do rejestracji.

1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest naśladowanie gotowego produktu polegające na tym, że za pomocą technicznych środków reprodukcji jest kopiowana zewnętrzna postać produktu, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu.

2. Nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji naśladowanie cech funkcjonalnych produktu, w szczególności budowy, konstrukcji i formy zapewniającej jego użyteczność. Jeżeli naśladowanie cech funkcjonalnych gotowego produktu wymaga uwzględnienia jego charakterystycznej formy, co może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu, naśladowca jest zobowiązany odpowiednio oznaczyć produkt.

@RY1@i02/2011/066/i02.2011.066.210.006a.001.jpg@RY2@

Paweł Wrześniewski, autor jest rzecznikiem patentowym

Paweł Wrześniewski

autor jest rzecznikiem patentowym

Ustawa z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.